Archive for May, 2000

Fundusz z dużą kasą

Wednesday, May 31st, 2000

To afera – twierdzą ekolodzy

Demonstrację pod Urzędem Miasta urządzili wczoraj członkowie łódzkich organizacji ekologicznych. Dzień i miejsce nie były przypadkowe. Manifestowali tuż przed rozpoczęciem obrad Sejmiku Wojewódzkiego, którego radni mieli zająć się dość tajemniczą sprawą zakupu przez łódzki Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska 228 tysięcy sztuk akcji częstochowskiego banku za ponad 7,6 miliona złotych.
- Pieniądze Funduszu powinny służyć temu, co ma w swej nazwie – ochronie środowiska, a nie – podejrzanym inwestycjom w akcje – przekonywał Rafał Górski z Obywatelskiego Ruchu Ekologicznego.
– To po prostu afera.
- Takie zarzuty to bzdura, nagonka – mówi Marek Kubiak, prezes zarządu WFOŚ.
– Ci młodzi ludzie nie dostali pieniędzy o jakie nas prosili. Są rozżaleni, dają się więc łatwo manipulować. Co rok mam kontrolę NIK-u. Jak pan sobie wyobraża – czy kontrolerzy nie zauważyliby przejawów korupcji? Zarzuca się teraz Funduszowi, że chcąc przejąć kontrolę nad Bankiem Częstochowa jego akcje kupił za drogo. Ale to miało być kilka transakcji. Cena przy pierwszej wynosiła 33,60 zł. Ale dalsze pakiety mieliśmy kupować taniej (12-15 zł za sztukę).
Waldemar Matusewicz (SLD), marszałek województwa łódzkiego, sprawujący kontrolę nad poczynaniami Funduszu, twierdził do niedawna, że zgody na zakup nie dawał. Uzależniał ją od przedstawienia mu dokładnych wyliczeń. A tego Marek Kubiak – szef Funduszu – ponoć nie zrobił.
- Wcale nie stawiałem marszałka przed faktami dokonanymi – stanowczo twierdzi prezes Kubiak. – On doskonale wiedział o tych zamiarach. Nic nie odbywało się bez jego zgody. Informowaliśmy o wszystkim także szefów klubów radnych SLD i PSL.
- O niczym nie wiedzieliśmy – mówi Waldemar Krenc, szef klubu radnych AWS. – Wszystko odbywało się za naszymi plecami.
- Skoro plany przejęcia banku były tak klarowne i korzystne, to dlaczego, gdy tylko sprawa ujrzała światło dzienne, przywódcy SLD zdecydowali, że z transakcji trzeba się wycofać, a już kupione akcje sprzedać? – pytał dalej Grzegorz Stępiński z AWS.
- Nawet na sprzedaży tych akcji nie stracimy – zapewnia prezes Kubiak.
- Na podstawie przedstawionego mi szczegółowego raportu mogę stwierdzić, że zakup akcji banku Częstochowa nie jest żadną aferą. – mówi jednak Marek Michalik, AWS-owski wiceminister środowiska. – Ta transakcja wyglądała na całkiem rozsądną. A całe zamieszanie wygląda mi na kłótnię w łonie SLD, rządzącego w Sejmiku i w Funduszu.

- To nie żadna kłótnia w SLD – zapewnia Andrzej Pęczak, szef klubu radnych Sojuszu.
- Złożyłem już zawiadomienie w prokuraturze – mówi Waldemar Krenc.

Autor artykułu: Tomasz Kowalski

Areszty za łapówki

Wednesday, May 31st, 2000

4 osoby powiązane z tzw. ,ośmiornicą” i ,ośmiornicą-bis” aresztował wczoraj Sąd Rejonowy w Łodzi.

Za kratki trafi prawdopodobnie jeszcze 5 kolejnych osób. Prokuratura skierowała 13 wniosków o zastosowanie tego środka zapobiegawczego, jednak cztery z nich sąd odrzucił.

Jak już pisaliśmy, wśród 14 osób zatrzymanych przez UOP jest m.in. 6 celników oraz pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej. Prokuratura zarzuciła im przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnionymi funkcjami publicznymi.
Celnicy brali łapówki m.in. za przyspieszanie odpraw celnych. Pozostali zatrzymani to przedsiębiorcy prowadzący firmy winiarskie (nie płacili podatku akcyzowego) i dwaj eksporterzy tekstyliów (z których każdy wyłudził podatek VAT w kwocie 190 tys. zł).

Ciekawostką jest, że w domu jednego z celników znaleziono ,ściągę” instruującą, jak zachowywać się w przypadku zatrzymania i postawienia zarzutów (były na niej wypisy z kodeksu postępowania karnego i ustawy o UOP). Ujawniona dwa lata temu ,ośmiornica” (główne zatrzymania nastąpiły w czerwcu ubiegłego roku) zajmowała się głównie oszustwami podatkowymi i gospodarczymi.
W wyniku jej działalności Skarb Państwa stracił – jak twierdzi prokuratura – 300 mln zł. ,Ośmiornica-bis” została ujawniona w marcu tego roku. Działała na terenie całego kraju i zajmowała się wyłudzaniem podatku VAT. W tym przypadku straty Skarbu Państwa oszacowano przynajmniej na dwa razy więcej.

Autor artykułu: Dariusz Gałązka

Z bronią na konwój

Tuesday, May 30th, 2000

10 sierpnia zeszłego roku księgowa zakładu pojechała po pieniądze do banku. Towarzyszyło jej 2 ochroniarzy. Kiedy byli już przed firmą, czterech zamaskowanych bandytów zaatakowało kierowcę, który pierwszy wysiadł z auta. Dostał w tył głowy jakimś ciężkim, metalowym przedmiotem. Po chwili poczuł ból w klatce piersiowej. Ranny upadł. Resztkami sił wyrwał z piersi przewody wystrzelone – jak się potem okazało – z paralizatora elektrycznego.
Inny bandyta z pistoletem maszynowym w ręce zaatakował drugiego ochroniarza. Krzyczał: – ,k…a, kłaść się na ziemię”. Jego też obezwładniono paralizatorem.
Potem napastnicy sterroryzowali księgową. Uderzyli ją w plecy czymś twardym, kopnęli, po czym wyrwali z ręki naseser z pieniędzmi. Odjechali ,Toyotą -Camry” skradzioną poprzedniego dnia. Tablice rejestracyjne pochodziły z samochodu ,Daewoo Nexia”, oczywiście też były skradzione.
Ofiary napadu przewieziono do szpitala.
Na podstawie zeznań świadka incognito policjanci sporządzili portrety pamięciowe sprawców. Mężczyzna widział ich twarze jeszcze przed napadem, zanim założyli maski.
6 października został zatrzymany Tomasz K. Świadek incognito bez wahania rozpoznał w okazanym jednego ze sprawców napadu.
Policjanci ustalili, że paralizatory elektryczne wyprodukowała firma w Częstochowie na zamówienie telefoniczne. Odbiorcą przesyłki był mężczyzna legitymujący się fałszywym dowodem osobistym.
Poleska prokuratura przekazała do sądu akta tej sprawy. Tomasz K. nie przyznał się do winy. – Tego dnia układałem chodnik w związku z budową hipermarketu ,Géant” przy al. Piłsudskiego – powiedział prokuratorowi.

Autor artykułu: Zofia Modro-Stęplówna

Leppera witano kwiatami

Tuesday, May 23rd, 2000

Z 40-minutowym opóźnieniem przyjechał wczoraj do łódzkiego sądu szef ,Samoobrony” Andrzej Lepper, oskarżony o znieważenie rządu Rzeczypospolitej i byłego wicepremiera. Gdy tylko wysiadł z ,Opla-Vectry” został otoczony przez kilkanaście osób ze swojego ugrupowania. Były brawa, okrzyki, kwiaty. – To jest proces polityczny – powiedział do dziennikarzy. – Jeżeli prokuratura podaje mnie do sądu za państwowe pieniądze, to trzeba się zastanowić na czyje zlecenie działa. – Jestem niewinny, nikogo nie znieważyłem, ani nie obraziłem – dodał przywódca ,Samoobrony” wchodząc do sali rozpraw.
Zamknęły się drzwi przed dziennikarzami i zainteresowanymi sprawą. Policjanci zwartym murem pilnowali wejścia. Proces toczy się bowiem z wyłączeniem jawności, bo takie są reguły w sprawach o zniesławienie.
Po kilkunastu minutach Andrzej Lepper wyszedł z sali. – Nie było jednego z moich obrońców, pani mec. Róży Żarskiej i sąd wyznaczył kolejny termin na 14 czerwca – oświadczył w blasku telewizyjnych jupiterów i fotoreporterskich fleszy, po czym w asyście swoich ludzi odjechał sprzed gmachu sądu.
Po raz czwarty nie doszło wczoraj do odczytania aktu oskarżenia. Pierwsza rozprawa przed łódzkim sądem miała się odbyć 9 marca. Oskarżonego nie było, wezwanie odebrała żona. Sąd zdecydował, by na następną rozprawę doprowadziła go policja. Tymczasem Lepper wyjechał do Indii, o czym poinformował sąd warszawski adwokat Henryk Dzido, nie mający jeszcze legitymacji do reprezentowania swego klienta. Wówczas sąd postanowił ogłosić list gończy i po zatrzymaniu oskarżonego aresztować go na 3 miesiące.
Kiedy 4 kwietnia Lepper przekroczył granicę w Kudowie został aresztowany. W kilka godzin później był już wolny. Tego dnia Sąd Rejonowy w Łodzi na wniosek jego obrońców, ustanowionych już w sprawie, uchylił bowiem list gończy, a w miejsce aresztu zastosował policyjny dozór.
Na następną rozprawę – 27 kwietnia – oskarżony nie stawił się z powodu choroby. Jego obrońca adw. Róża Żarska przedłożyła sądowi zaświadczenie lekarskie. Wczoraj dla odmiany nie dopisała pani mecenas.
29 czerwca ubiegłego roku Andrzej Lepper udzielając wywiadu jednej z łódzkich rozgłośni nazwał rząd ,reżimem antypolskim i antyludzkim”, a wicepremiera Janusza Tomaszewskiego – ,bandytą z Pabianic”. Zawiadomienie o przestępstwie złożył do prokuratury wojewoda łódzki.
I od tej pory trwa przysłowiowa zabawa w kotka i myszkę.

Autor artykułu: Zofia Modro-Stęplówna

Kto kupi pałac?

Tuesday, May 23rd, 2000

Dawna rezydencja Rzewuskich popada w ruinę.
W Bratoszewicach, miejscowości położonej między Strykowem a Głownem, znajduje się pałac, dawna rezydencja Kazimierza Rzewuskiego. Jego administratorem i użytkownikiem jest Zespół Szkół Rolniczych. Szkoła nie ma pieniędzy na remont, więc obiekt niszczeje. (more…)

Ponad 400 małych kolarzy startowało w wyścigu ,Expressu

Monday, May 22nd, 2000

Ponad 400 małych kolarzy startowało w wyścigu ,Expressu”

Na szczęście pogoda była słoneczna co sprawiło, że i frekwencja na tradycyjnej imprezie kolarskiej dla dzieci organizowanej od wielu lat przez redakcję ,Expressu Ilustrowanego” i Centrum Zajęć Sportowo – Rekreacyjnych dopisała. Na starcie stanęło ponad 400 miłośników kolarstwa w wieku 5 – 10 lat, którzy bardzo ambitnie walczyli o palmę pierwszeństwa w swych grupach wiekowych. Jedni, jak to w sporcie bywa, mieli powody do ogromnej radości, drudzy – godnie przyjmowali doznane porażki. Była to miła zabawa, zarówno dla dzieci, jak i ich, licznie przybyłych, opiekunów, którą świetnie prowadził, jak zwykle, dyr. Janusz Kopeć.
Wyniki grupy najmłodszej (rocznik 1994 – 1995), dziewczęta: 1. Emila Sadłecka, 2. Edyta Odziszewska, 3. Ola Bączyńska, 4. Natalia Mirowska, 5. Monika Kujawa, chłopcy: Adrian Jaros, 2. Ignacy Agier, 3. Patryk Glapiński, 4. Bartosz Bujalski, 5. Artur Sobczak, 6. Dominiok Nawrocki,
rocznik 1992 – 1993, dziewczęta: 1.Karolina Karasiewicz, 2. Sylwia Wedrich, 3. Paulina Bączyńska, 4. Joanna Jermanowska, 5. Ewa Pawlik 6. Angelina Szadkowska, chłopcy: 1. Szymon Szajrych, 2. Krzysztof Pawlak, 3. Mateusz Bielicki, 4. Marcin Przybysz, 5. Michał Wilk, 6. Sylwester Zydler;
rocznik 1990 – 1991, dziewczęta: 1. Wioletta Szajrych, 2. Aleksandra Myla, 3. Karolina Karasiewicz, 4. Luiza Hryniewicz, 5. Kamila Bączyńska, 6. Paulina Tomczyk, chłopcy: 1. Daniel Konecki, 2. Tadeusz Zydler, 3. Marcin Odziszewski, 4. Sławomir Lipiński, 5. Adrian Justnajd, 6. Bartosz Kurzawski.
Wszystkie dzieci otrzymały m. in. czapeczki i gadżety PLL LOT w Łodzi, słodycze (fundator: Adam Cybulski) i imienne dyplomy (fundator: Radio Taxi 6 – 400 – 400). Po sześciu najlepszych kolarzy (osobno chłopcy i dziewczęta) w każdej grupie wiekowej dostało nagrody rzeczowe ufundowane przez redakcję ,Expressu Ilustrowanego”.
Na zakończenie imprezy odbyło się losowanie czterech atrakcyjnych nagród wśród wszystkich uczestników biorących udział w zawodach. Najbardziej szczęście uśmiechnęło się do Wioletty Szajrych, Łódź, Limanowskiego 218, która wylosowała główną nagrodę w postaci roweru. Właścicielką łyżworolek, które ufundowało Radio Taxi 6 400 400, stała się Paulina Bączyńska, Łódź, Ciasna 12 a, a dwóch walkmanów (fundator: redakcja ,Expressu Ilustrowanego”)- Iza Aut, Łódź, Ciasna 12 a i Szymon Rybkowski, Łódź, Złota 3.
Wyścigi kolarskie z ,Expressem” zostały bardzo sprawnie, bez żadnych zakłóceń, przeprowadzone dzięki bardzo dużemu zaangażowaniu pracowników Centrum Zajęć Sportowo – Rekreacyjnych i studentów Wydziału Wychowania Fizycznego Kolegium Nauczycielskiego w Zgierzu, którym za to serdecznie dziękujemy. Podobnie, jak i dr Jerzemu Kownackiemu z Zakładu Medycyny Sportowej ,Twoje Zdrowie” Spółka z o. o., który opatrzył kontuzjowanego (niegroźnie) Daniela Grudnia i przywrócił szybko do pełnej sprawności osłabłą Luizę Hryniewicz, notabene mistrzynię Łodzi w pływaniu z SKS 137 ,Delfin”.
Gratulujemy zwycięzcom, jak i pokonanym, za ambitną sportową postawę, mając równocześnie nadzieję, że w przyszłości godnie oni zastąpią obecnych mistrzów kolarstwa. Do zobaczenia w maju 2001 r.

Autor artykułu: Michał Strzelecki

Policja łamie przepisy drogowe?

Friday, May 12th, 2000

Policjanci łamią przepisy Kodeksu Drogowego. Parkują swoje auta na trawniku
przy wydzielonym torowisku przy al. Kościuszki 15, naprzeciwko I
Komisariatu.
Reporterowi Pogotowia “Expressu Ilustrowanego” udało się zrobić zdjęcie
parkującego w tym miejscu policyjnego radiowozu. Funkcjonariusze
Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji siedzący w samochodzie
na widok aparatu fotograficznego szybko odjechali.
- Nie można zatrzymywać się w takim miejscu ani tam parkować – mówi
Katarzyna Zdanowska, starszy posterunkowy Wydziału Ruchu Drogowego KMP. -
Postój między jezdniami jest zabroniony. Grozi za to mandat 50 – 500 zł.
Wydziałowi Ruchu Drogowego sprawa parkowania przed I Komisariatem jest
dobrze znana.
- Policjanci mogą tam parkować tylko w wypadku wyższej konieczności, np.
kiedy obserwują lub schwytają przestępcę – mówi Paweł Kolasa, aspirant WRD
MKP. – Teoretycznie popełniają wykroczenie drogowe, ale są w takim
przypadku zwolnieni z odpowiedzialności.
W Komendzie twierdzą, że sfotografowanym radiowozem policjanci dowieźli
schwytanego, agresywnego przestępcę, którego nie można było prowadzić ulicą.
Takie ,stany wyższej konieczności” zdarzają się bardzo często, ponieważ
trawnik przed I Komisariatem jest rozjeżdżony i nie pozostało już na nim
wiele trawy.

Autor artykułu: markos

Okup za mercedesa

Friday, May 12th, 2000

Czterech mężczyzn, podejrzanych o wymuszenie okupu za skradziony samochód,
zatrzymali policjanci
z IX komisariatu w Rudzie.
W nocy z 7 na 8 maja złodzieje urwali kłódkę zabezpieczająca bramę posesji
przy ul. Przestrzennej i ukradli zaparkowanego na podwórku mercedesa
(wartości 19.000 zł). Samochód nie był ubezpieczony. Jego właściciel
zgłosił kradzież policji i na własną rękę rozpoczął poszukiwania. W
odzyskaniu pojazdu miał mu pomóc mężczyzna, mający kontakty w przestępczym
półświatku. 46-letni Ryszard L. w imieniu okradzionego podjął kilkudniowe
pertraktacje ze złodziejami. Na początek, złodzieje żądali za zwrot
samochodu 7.000 zł, później obniżyli okup do 4.000 zł. Pokrzywdzony zgodził
się. Negocjacje jednak przeciągały się. Kiedy właściciel uzbierał kolejne 300 zł, pośrednik powiadomił go, że
złodzieje zgodzili się na nieco niższy okup. Przekazanie koperty z
pieniędzmi nastąpiło na terenie zakładu mechaniki pojazdowej przy ul.
Pabianickiej. Pośrednik przekazał okup 30-letniemu właścicielowi warsztatu.
Ten po przeliczeniu gotówki wskazał miejsce, gdzie stoi mercedes.
Okradziony z pośrednikiem i kolegą pojechali do Pabianic, gdzie na parkingu
przy ul. Jana Pawła II stał samochód. Wtedy do akcji wkroczyli policjanci z
,dziewiątki”.
W zakładzie mechaniki pojazdowej zatrzymano dwóch 30-letnich mężczyzn:
właściciela warsztatu Andrzeja M. i Grzegorza B., a w Pabianicach w czasie
przekazywania mercedesa 53-letniego Bogusława Sz.
i 46-letniego Ryszarda L., właściciela autoszrotu w jednej z podłódzkich
miejscowości. Dwaj zatrzymani mężczyźni zostali przesłuchani w charakterze
świadków. Andrzejowi M. i Ryszardowi L. za wymuszenie okupu za skradziony
samochód grozi do 8 lat więzienia.

Autor artykułu: markos