Wczoraj nad ranem mieszkańców ulicy 1 Maja w Zgierzu (kilkadziesiąt metrów od krańcówki tramwajowej) obudziły odgłosy przypominające strzelaninę. Nie były to jednak bandyckie porachunki, lecz pękające od ognia i gorąca szyby tramwaju linii 45. Wagon stał w płomieniach. Zanim przyjechali strażacy, doszczętnie wypaliło się wnętrze pojazdu.
- Około czwartej nad ranem rozległ się huk, jakby ktoś rzucił bombę! – opowiada mieszkająca po sąsiedzku Alicja Kasica. – W domu zrobiło się widno. Zerwałam się z łóżka i w koszuli nocnej wyskoczyłam przed dom. Wydawało się, że ogień szaleje wszędzie, nawet na naszym podwórku. W panice zaczęłam zrywać z okien zasłony i firanki. Gdyby straż przyjechała parę minut później, naszego domu nie dałoby się uratować.
Od płonącego tramwaju topił się asfalt na jezdni, a z dachu pobliskiego drewniaka spływała smoła. Pękały szyby w oknach najbliższych budynków.
Nieliczni pasażerowie zdążyli opuścić przegubowiec zanim zrobiło się groźnie. Motorniczy był bezsilny. Tlić zaczęło się bowiem na dachu pojazdu, gdzie nie mógł dostać się z gaśnicą.
Według strażaków, przyczyną pożaru było zerwanie trakcji elektrycznej przez pantograf tramwaju. Straty oszacowano na ok. 100 tys. złotych.
- Spalony wagon i popękane szyby w mieszkaniach, to nie wszystkie straty – uzupełnia Ryszard Błoch, kierownik wydziału torów i sieci Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej. – W wyniku zwarcia w instalacji, zniszczeniu uległ także tzw. przewód jezdny od placu Kilińskiego do Kuraka. W sumie ok. 700 metrów. Do jego wymiany przystąpimy nocą.
Wczoraj MKT zapewniła pasażerom zastępczą komunikację autobusową. Dziś tramwaje powinny już jeździć
Autor artykułu: dj