Archive for December, 2000

Na tropie wołowiny

Wednesday, December 20th, 2000

Do ostatniego kawałka pizzy…
1,5 tony wędlin i gotowych dań z wołowiną pochodzących głównie z Niemiec wytropił sanepid w łódzkich sklepach i hurtowniach.

Służby sanitarne wspierane przez weterynarzy i inspekcję handlową myszkują po placówkach handlowych na polecenie inspektora sanitarnego kraju. Wprowadził on zakaz sprowadzania mięsa wołowego, podrobów, mączki mięsno-kostnej (wstrzymano nawet transporty tranzytowe), wyciągów z tkanek wołowych z krajów należących do Unii Europejskiej.

Zdecydował również, aby z obrotu wycofać wszystkie importowane z UE wędliny, konserwy, koncentraty, buliony oraz żelatynę wołową. Zakaz objął też gotowe dania, w tym zupki dla dzieci.

W Łodzi sprawą zajął się zespół zapobiegania występowania zagrożeń chorobami prionowymi.
Do Łodzi nie sprowadzano mięsa wołowego, ale sprzedawano sporo importowanych wędlin, głównie niemieckie salami oraz dodatki np. fixy i szybkie dania. Znalazły się one przede wszystkim w ofercie super i hipermarketów. Do tej pory inspektorzy trafili na salami (889 kg), pierożki (52 kg i 95 opakowań), lasagne (390 kg), rosół (63 opakowania sprowadzone ze Szwajcarii), zupę pomidorową (44 opakowania), pizzę z papryką i pieprzem (433 opakowania), zapiekanki z szynką (520 sztuk), pizzę (433 kg) oraz sos do pieczeni (5 opakowań). Wykryto również 1,3 tony żelatyny spożywczej wyprodukowanej w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Belgii i Hiszpanii.
- Artykułów tych nie wolno już sprzedawać, zostały zabezpieczone. Łódzkie sklepy będą systematycznie kontrolowane, a wkrótce inspektorzy wybiorą się na targowiska – zapowiada Andrzej Bartnicki z łódzkiego sanepidu.
Natomiast nad zdrowiem polskiego bydła oraz nad jego ubojem czuwa miejski lekarz weterynarii. Ma pod okiem niewielkie stado krów, które przyjechało z Europy i zamieszkało w dwóch łódzkich zagrodach. Liczy 11 krów pochodzących z Francji, Holandii i Niemiec.
W Polsce nie wolno sprzedawać wołowiny i jej przetworów pochodzących z Europy Zachodniej, po tym jak wykryto kolejne przypadki gąbczastego zapalenia mózgu (BSE) znanego bardziej jako choroba szalonych krów. Pierwsze przypadki zanotowano w ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Polska uszczelniła granice w listopadzie tego roku, gdy choroba rozprzestrzeniła się na Francję, Niemcy i Hiszpanię.
Boimy się wołowiny, ponieważ naukowcy przypuszczają, że spożycie mięsa i podrobów pochodzących od krów zarażonych BSE może wywołać nieuleczalną chorobę Creutzfeldta-Jakoba.

BSE – encefalopatia bydła – została opisana w 1987 roku. Może przenosić się na różne gatunki zwierząt, np. świnie, tygrysy, pumy. Udowodniono możliwość zakażenia 20 gatunków odbiegających daleko od przeżuwaczy.

Choroba Creutzfeldta-Jakoba sowją nazwę przyjęła od dwóch niemieckich neuropatologów. H.G. Creutzfeldt z Uniwersytetu we Wrocławiu w 1920 roku opisał przypadek tej choroby u 23-letniej kobiety. A. Jakob z Uniwersytetu w Hamburgu w latach 1921-23 – u kolejnych pięciu osób. Trzy przypadki były bez wątpienia tą samą chorobą, którą analizował Creutzfeldt. Ich badania i spostrzeżenia jednak nie budziły wówczas większego zainteresowania.
U chorych zaobserwowali osłabienie, spastyczność i bóle kończyn, zaburzenia ruchów, zawroty głowy, drgawki, w końcu stany lękowe, halucynacje, utratę kontaktu ze światem.

Autor artykułu: MR

Widzew najlepszy

Tuesday, December 19th, 2000

W Łęczycy odbył się piłkarski turniej juniorów o puchar prezesa miejscowego klubu MKS Górnik. Wystartowały w nim drużyny: Widzewa, ŁKS, Pelikana Łowicz, Metalowca Łódź, Włókniarza Zgierz, Tornado Łódź, Veny Łódź, Hurtapu Łęczyca i gospodarzy Górnika Łęczyca.

Finał okazał się wewnętrzną sprawą łódzkich piłkarzy, juniorzy Widzewa spotkali się z ŁKS.
Po zaciętej walce Puchar Prezesa MKS Górnika Łęczyca zdobyli widzewiacy, którzy pokonali rywali 4:2. W meczu o trzecie miejsce Górnik Łęczyca uległ Pelikanowi Łowicz 1:2.

Najlepszym zawodnikiem imprezy był Marcin Zimoń z ŁKS, najskuteczniejszym strzelcem Andrzej Rybski z Widzewa, a najlepszym bramkarzem Dominik Ostrowski z Górnika Łęczyca.
Organizatorzy turnieju chcą, aby ten udany turniej wszedł na stałe do piłkarskiego kalendarzyka. Słowa uznania należą się inicjatorowi imprezy Dariuszowi Karasińskiemu, który jest trenerem drużyny juniorów i jednocześnie zawodnikiem seniorskiego zespołu Górnika Łęczyca.

Autor artykułu: mm

W „ustronnym miejscu” też remont…

Friday, December 15th, 2000

115 tysięcy złotych będzie kosztował rozpoczęty właśnie remont szaletu publicznego w przejściu podziemnym przy DH „Central”.

Toaleta zostanie gruntownie zmodernizowana: otrzyma nową instalację wodno – kanalizacyjną, kafelki i nowoczesne urządzenia sanitarne. Przykre zapachy przestaną zatykać nosy bywalców dzięki klimatyzacji. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem ministra budownictwa i gospodarki przestrzennej dotyczącym likwidacji tzw. barier architektonicznych, obiekt zostanie przystosowany dla potrzeb osób niepełnosprawnych.

Według planu szalet ma zostać oddany do użytku w lutym 2001 r., jednak przetarg na dzierżawę tego obiektu (jak i wszystkich innych toalet publicznych w Śródmieściu) rozstrzygnięty zostanie jeszcze w tym roku.

Autor artykułu: pij

Drogowy pirat skazany na 12 lat

Friday, December 15th, 2000

27-letni Tadeusz Sz., oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku drogowego, w którym zginęły trzy osoby, został wczoraj skazany na 12 lat więzienia. Jest to najwyższa kara przewidziana za to przestępstwo.

- Proces potwierdził winę oskarżonego – powiedziała w uzasadnieniu sędzia Joanna Milan-Głowacka. – Rozpoznali go dwaj taksówkarze, jeden z nich holował auto oskarżonego i dobrze widział jego twarz. – Winę oskarżonego potwierdzają ślady linii papilarnych, badania DNA (chodziło o niedopałki papierosów) i eksperyment osmologiczny. Podsądny nie miał prawa jazdy, źle prowadził samochód.

Oskarżony zaklinał się, że jest niewinny. – Tego dnia rano ukradli mi samochód i to nie ja siedziałem za kierownicą.
Prawie rok trwał proces w sprawie tragedii na drodze, która wydarzyła się 16 lipca ubiegłego roku. W słoneczne popołudnie około godz.15.30 duży, biały „Fiat” pędzący ulicą Zachodnią nie wyrobił zakrętu i na ul. Drewnowskiej wpadł na chodnik taranując ludzi. Zginęły dwie kobiety (67 lat i 24) i 5-letnie dziecko. Z czteroosobowej rodziny ocalała tylko kilkumiesięczna Natalka. Była w wózku.

Sprawca wypadku uciekł. Został zatrzymany po trzech dnia w mieszkaniu swojej przyjaciółki. Wcześniej trafił za kratki były właściciel „Fiata”, który sprzedał go bez dopełnienia formalności.

Oskarżony zmieniał swoje wyjaśnienia. Zaraz po aresztowaniu nie przyznał się do winy, pod koniec śledztwa oświadczył, że to on spowodował wypadek.
Kiedy rozpoczął się proces wszystko odwołał. – Naciskali mnie policjanci i dlatego przyznałem się do prokuratorskiego zarzutu – tłumaczył. I tak już do końca twierdził, że jest czysty jak łza.

„Fiat” był nieco zdezelowany i na krótko przed wypadkim nie chciał zapalić. Kierowca poprosił taksówkarza, by go holował. Kiedy ruszył, zerwał linkę i dodał gazu nie płacąc za usługę. Wcześniej potrącił rowerzystę, który doznał obrażeń.
Miejsce tragedii upamiętnia krzyż. Zawsze są kwiaty. Czasem czyjaś ręka zapala znicz.

Autor artykułu: (st)

Szpitale na kłódkę?

Friday, December 15th, 2000

Jutro upływa termin podpisania kontraktów na rok 2001 ze szpitalami w Głownie, Kutnie, Rawie Mazowieckiej i Łowiczu. Wszystko wskazuje jednak na to, że negocjacje z Łódzką Regionalną Kasą Chorych nie skończą się zawarciem umowy.- Przyjęcie proponowanych warunków kontraktu doprowadziłoby nasz szpital do upadku – mówi Jan Jodko, dyrektor Samodzielnego ZOZ-u w Głownie.

- I tak jesteśmy poważnie zadłużeni, a stawki ŁRKCh na rok 2001 są niższe od tych, które wynegocjowaliśmy na rok 2000. Koszty utrzymania szpitala i leczenia pacjentów rosną, a Kasa Chorych daje nam coraz mniej – w 1999 roku dostawaliśmy o 25 proc. więcej niż w roku 2000!

Dziś odbędą się kolejne spotkania w Kasie Chorych. Tymczasem dyrektorzy szpitali w Kutnie, Rawie Mazowieckiej, Głownie i Łowiczu wystosowali pismo, w którym zdecydowanie sprzeciwiają się zawarciu kontraktów na warunkach podyktowanych przez ŁRKCh.

„(…) Podpisanie takich kontraktów zagraża bezpieczeństwu społeczności, zamieszkującej na naszym terenie – piszą dyrektorzy. – Próba podjęcia działań leczniczych przez nasze jednostki w oparciu o proponowane nam warunki finansowe musiałaby doprowadzić do bardzo szybkiego, trudnego do przewidzenia w swoich dramatycznych skutkach upadku naszych szpitali. Sytuacja taka nie może być niezauważalna dla przedstawicieli ŁRKCh i fakt proponowania nam kontraktów na takim poziomie finansowym możemy odczuwać jako posunięcie pozbawione odpowiedzialności za bezpieczeństwo i zdrowie obywateli. Jesteśmy gotowi poddać się każdej ocenie w zakresie naszego działania na rzecz racjonalizacji funkcjonowania i restrukturyzacji naszych szpitali w celu udowodnienia swoich racji oraz bezpodstawności składanych nam propozycji. Nie możemy przyjąć argumentacji ŁRKCh, mówiącej, że jest kasą ubogą w porównaniu z innymi, ponieważ nierówność taka jest jawnym łamaniem zasad Konstytucji RP i nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tych, którzy powodują, iż na leczenie obywateli tego samego państwa przeznaczone są różne środki, zależnie od ich miejsca zamieszkania.”

Autor artykułu: (ag)

4 pytania o Pawła Abbotta

Monday, December 11th, 2000

Jan Tomaszewski, b. piłkarz ŁKS i reprezentacji Polski, jest obecnie, jak wiadomo, komentatorem Wizji Sport i w związku z tym często jeździ do studia telewizyjnego w Londynie.

- Pewnego dnia zadzwonili do mnie do domu dziennikarze z Middlesbrough z propozycją, abym, kiedy będę w Londynie, odpowiedział im w wywiadzie telewizyjnym na cztery pytania dotyczące piłkarza ŁKS Ptak Pawła Abbotta – opowiada popularny „Tomek”. Przystałem na to.
Pierwsze pytanie brzmiało: „ Kto to jest Paweł Abbott?”.
Odpowiedziałem: „Jest to jeden z najzdolniejszych i obecnie najlepszych polskich piłkarzy młodego pokolenia, gracz młodzieżowej reprezentacji kraju”.

Pytanie drugie: „Do jakiego czołowgo piłkarza Europy można przyrównać styl gry Abbotta?”

Odpowiedź: „W moim rozeznaniu, styl gry Abbotta przyrównać można do postawy na boisku prezentowanej przez norweskiego napastnika Flo. Jest on podobnie waleczny i ambitny co Flo, ale brakuje mu skuteczności strzeleckiej”.
Pytanie: „Czy Abbott zdoła się w Anglii zaaklimatyzować?”
Odpowiedź: „Proszę się o to zapytać piłkarza. Jak się orientuję pochodzi on z angielskiej rodziny i ma podwójne obywatelstwo”.

Pytanie: „Czy Abbott będzie w stanie zastąpić dwóch kontuzjowanych napastników Middlesbrough?”
Odpowiedź: „Z pewnością nie może on być w tej chwili podstawowym zawodnikiem angielskiej drużyny. Może natomiast stanowić jej uzupełnienie, wchodzić na boisko po przerwie, kiedy rywal jest już nieco zmęczony. Brakuje mu jeszcze dobrego technicznego opanowania piłki co jest główną przyczyną jego słabej skuteczności strzeleckiej”.

– I jaka była reakcja angielskich dziennikarzy na pańskie odpowiedzi?

– Po prostu przyjęli je do wiadomości. Przecież nie do nich należy decyzja czy Paweł Abbott zostanie piłkarzem Middlesbrough. W tej sprawie ostatnie słowo będzie miał zresztą prezes Antoni Ptak.

Autor artykułu: (m. st.)

Nie chciałem jej zabić……

Monday, December 11th, 2000

zapewniał prokuratora 36-letni Dariusz D. Kiedy żona siedziała w fotelu, chwycił ją za włosy, nieco odchylił i wbił nóż w plecy.
Kiedy przyjechał lekarz pogotowia Barbara D. jeszcze żyła. Karetka na sygnale przewiozła ją do szpitala. Niestety, pacjentka zmarła na stole operacyjnym. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu było uszkodzenie wątroby i płuca.
Małżonkowie D. byli po rozwodzie, nadal jednak mieszkali razem. Oboje pili i wtedy wybuchały kłótnie.
9 marca br. Dariusz D. opróżniał butelki w towarzystwie znajomych. W drodze do domu wstąpił do siostry. Tam zastał eksmałżonkę. Spała na tapczanie, była nietrzeźwa. Oskarżony obudził ją i razem poszli do domu. Tu wybuchła awantura, zakończona wbiciem noża. Świadkiem tej sceny była znajoma. Jednak karetkę wezwał dopiero sąsiad, który zajrzał przez uchylone drzwi.
Psychiatrzy nie stwierdzili u oskarżonego ograniczonej poczytalności. Orzekli, że jest on głęboko uzależniony od alkoholu.
Wkrótce Dariusz D. stanie przed sądem.

Autor artykułu: (st)

Kupcy przeciw bonom

Monday, December 11th, 2000

nie podpisywał ustawy okołobudżetowej dotyczącej zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych. W przyszłym roku pozostawiono system bonów towarowych jako świadczenia okolicznościowe zwolnione od podatku dochodowego. Kupcy uważają to za szkodliwe i wnoszą, by wprowadzić i zwolnić od podatku dochodowego do tej samej wysokości wszystkie świadczenia okolicznościowe i wypłacać je pracownikom w formie pieniężnej.

Zdaniem kupców bony umożliwiają supermarketom w okresie przedświątecznym pozbycie się zbędnych zapasów. Natomiast wysokie zyski trafiają za granicę. Polskie sklepy omijane są w tej sytuacji przez klientów. Stąd też zagrożeni kupcy wnioskują o zastąpienie bonów pieniędzmi. Uważają, że nie ma różnicy dla ministra finansów czy zwolni od podatku bony czy świadczenie pieniężne. Gotówka daje klientom możliwość dokonania zakupów w dowolnej placówce.

Autor artykułu: (an)

Czy Rafał Niżnik wróci do ŁKS?!

Friday, December 8th, 2000

W lutym ub. roku, w czasie pobytu piłkarzy ŁKS Ptak na zgrupowaniu w Algerve (Portugalia), na testy do wielokrotnego mistrza Danii Broendby Kopenhaga wyjechał pomocnik łódzkiej drużyny Rafał Niżnik. Zyskał on uznanie w oczach tamtejszych szkoleniowców i został definitywnie sprzedany za 700 tys. dolarów.

W tym miejscu należy przypomnieć, że rok wcześniej, w rundzie wiosennej, kiedy ŁKS Ptak sięgał po tytuł mistrza Polski, Rafał Niżnik wygrał konkurs ogłoszony przez naszą redakcję zdobywając dla łodzian zwycięską bramkę w meczu z warszawską Legi. W nagrodę za ten wyczyn Rafał Niżnik wyjechał wraz z małżonką na wczasy na Wyspy Kanaryjskie, które potem bardzo mile wspominał na łamach „Expressu Ilustrowanego”.
W Broendby Rafałowi Niżnikowi nie wiodło się najlepiej. Częściej występował w drużynie rezerwowej, aniżeli w podstawowym składzie. Potem słuch o nim zaginął. Niespodziewanie Rafał Niżnik pojawił się w ub. tygodniu na obiektach sportowych przy al. Unii, gdzie trenował wspólnie ze swym przyjacielem Arturem Kościukiem.

– Czy powrócił pan do Polski na stałe? – pytamy Rafała Niżnika.

– Skądże znowu – odspowiada piłkarz. Mój kontrakt z Broendby kończy się dopiero za dwa i pół roku.

- Dlaczego więc nie figuruje pańskie nazwisko w pierwszej kadrze klubowej Broendby?

– A to z tego względu, że zostałem wypożyczony do II – ligowej drużyny Bronsnhoj. W ub. roku jesienią doznałem kontuzji więzadła krzyżowego i dopiero w kwietniu br. wznowiłem normalne zajęcia z piłką. Minęły miesiące zanim doszedłem do bardziej przyzwoitej formy piłkarskiej.

– Jak spisuje się pański nowy klub?

– To beniaminek II ligi. Był już w niej wcześniej, ale szybko ją opuścił. Obecnie zajmuje 8 miejsce w tabeli z czego zadowoleni są działacze, trener i kibice.. Spadek nam raczej nie grozi, a to był plan maksimum na sezon 2000/2001.Czuję się w tej drużynie dobrze, bo gram w podstawowym składzie co w mojej sytuacji rekonwalescenta jest bardzo istotne. Nie bez znaczenia jest również i to, że w Bronsnhoj występuje, obok mnie, jeszcze dwóch Polaków: 20 – letni rozgrywający Paweł Kowara, zaś bramki broni starszy od niego Jacek Ociepa. Ten drugi stawiał swe pierwsze kroki piłkarskie, przed przybyciem do Danii przed 15 laty, w Arce Gdynia. Kowara to bardzo zdolny piłkarz i polecałbym, aby zainteresował się nim bliżej selekcjoner PZPN Jerzy Engel.

- Myśli pan na dłużej zadomowić się w swym nowym klubie?

– Ani mi to w głowie. Kończy się wypożyczenie i natychmiast wracam do Broendby. Jeżeli nie znajdę w tej drużynie miejsca to poszukam sobie innego pracodawcy.

– W Danii, czy w Polsce?

– Wolałbym grać w I lidze polskiej, aniżeli kołatać się po II lidze duńskiej. Najbardziej prawdopodobne, że w Danii pozostanę.

– A może wróci pan do ŁKS Ptak?

– Takiej ewentualności wykluczyć nie mogę, ale pod warunkiem, że drużyna z al. Unii awansuje w 2001 r. do I ligi.

- Gdzie pan spędzi święta Bożego Narodzenia i sylwestra?
– Wigilię i święta spędzę w rodzinnym domu w Bieszczadach. Z kolei na sylwestra wybieramy się z małżonką i przyjaciółmi, w tym z Arturem Kościukiem, do jednej z górskich miejscowości w Słowacji.

- Wszystkiego najlepszego dla pana i pańskiej małżonki z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

– Serdecznie dziękuję…

Autor artykułu: m.st.

Dwa dni z uzdrowicielami

Friday, December 8th, 2000

Po raz ostatni w tym stuleciu do Łodzi przyjechali słynni uzdrowiciele – kręgarz, Paweł Theus i bioenergoterapeuta, Jan Wróbel. Obaj laureaci tegorocznej nagrody „Expressu Ilustrowanego” „Złoty Promień” na VI Festiwalu Zdrowia i Niezwykłości od lat znani są nie tylko w Łodzi, ale na całym świecie. Dzisiaj i jutro przyjmować będą w siedzibie Krajowej Izby Mody przy ul. Piotrkowskiej 282a w godzinach od 10.00 do 18.00. Wejściówki do kupienia na miejscu przed seansem.

Uzdrowiciele wielokrotnie gościli w naszym mieście, zawsze skupiając wokół siebie najbardziej schorowanych i zdesperowanych ludzi. Tych, którym medycyna konwencjonalna nie była w stanie pomóc. Każda wizyta Theusa i Wróbla od lat napełnia nadzieją starych i młodych, rodziców i ich dzieci. Ich lista uzdrowień jest długa, a pamiątkowa księga pełna wpisów od wdzięcznych pacjentów. Niejednokrotnie byliśmy świadkami cudownych uzdrowień, zahamowania rozwoju raka i innych na pozór nieuleczalnych schorzeń.
- Na spotkania przychodzą setki ludzi, którzy wiele czasu spędzili u specjalistów i w szpitalach. Gdy zawodzą tradycyjne metody z nadzieją zwracają się do uzdrowicieli – tłumaczy Benedykt Gehrke, organizator spotkań. – I wychodzą ze spotkania o własnych siłach.
Grudniowa wizyta wywołuje u pacjentów dodatkowe emocje. Każdy chory chce wejść w nowy wiek o własnych siłach, z energią potrzebną do normalnego życia. Ostatnie w tym roku, ale także w XX wieku seanse uzdrawiające mają więc podwójny wydźwięk. Dają ludziom nadzieję, że nowy rok okaże się dla nich lepszy i zdrowszy. (Jed.)
Uwaga! Specjalnie dla naszych Czytelników mamy prezent – zestaw: poduszkę przeciw lordozie i książkę. Wystarczy wypełnić poniższy kupon i zanieść go do przyszłego piątku, do sklepu „Magia Życia” przy ul. Piotrkowskiej 43. Spośród wszystkich kuponów rozlosujemy nazwisko osoby, która otrzyma od nas prezent.

Autor artykułu: …