Łódzka grupa antyterrorystyczna trenuje bez przerwy
Łódzcy antyterroryści są zaliczani do najlepszych w Polsce. Są świetnie wyszkoleni i znakomicie sobie radzą w akcjach z powietrza, pod wodą, obezwładniania uzbrojonych przestępców, ochrony VIP-ów. Z ich usług korzystali prezydenci, premierzy, papież, a także koronowane głowy…
Kłopotliwe„brzuszki”
Łódzki Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny liczy kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Składa się z 3 drużyn bojowych, plutonu taktyczno-szkolnego i zespołu minersko-pirotechnicznego. Podporządkowany jest Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Pod względem szkolenia podlega Centralnemu Sztabowi Komendy Głównej Policji.
O służbę w tej elitarnej jednostce mogą się ubiegać wyłącznie policjanci ze średnim wykształceniem, którzy przeszli już szkolenie podstawowe. Wcześniej jednak muszą przejść specjalistyczne badania lekarskie, poddać się testom psychologicznym, sprawdzianowi fizycznemu.
Ten ostatni obejmuje m.in. pokonanie toru przeszkód, biegi na 100 i 3000 m, podciąganie na drążku, pływanie, wyciskanie sztangi i „brzuszki”. Podczas tej próby odpada 80 proc. kandydatów…Od ubiegających się wymagane jest także prawo jazdy, mile widziane – przeszkolenie wojskowe (najlepiej w jednostkach specjalnych), uprawianie sportu, zwłaszcza dyscyplin lekkoatletycznych, walki wręcz, strzelectwa. Dodatkowe punkty daje posiadanie specjalnych uprawnień, np. skoczka lub instruktora spadochronowego, płetwonurka, ratownika. Przed decyzją o przyjęciu lub odrzuceniu kandydat zalicza jeszcze rozmowę kwalifikacyjną z dowództwem pododdziału. Oceniana jest inteligencja, zdyscyplinowanie, umiejętność działania w zespole, motywacja do służby, chęć poddania się ostremu reżimowi szkolenia. Ci, którzy przebrną przez to sito, kierowani są na kurs spadochronowy. Jeżeli go nie zaliczą, odchodzą z pododdziału. W czasie dalszego szkolenia kandydat poznaje sprzęt, jaki jest na wyposażeniu pododdziału, tajniki strzelania „combat”, taktykę i techniki działania w różnych sytuacjach. Przechodzi też kursy specjalistyczne, szkolenie wysokościowe i nurkowe. Przez pierwsze pół roku w operacjach bojowych wykonuje tylko funkcje pomocnicze.
Każdy antyterrorysta co pół roku poddawany jest sprawdzianom strzeleckim i fizycznym.
Twarde wejścia
Dzień pracy w łódzkim Samodzielnym Pododdziale Antyterrorystycznym wygląda podobnie jak we wszystkich jednostkach do zadań specjalnych. W bazie jest zawsze grupa alarmowa gotowa w każdej chwili przystąpić do akcji, a z rana odbywają wielokilometrowe biegi z ćwiczeniami rozciągającymi. Zajęcia są kontynuowane na sali sportowej, gdzie antyterroryści ćwiczą walkę z jednym lub kilkoma przeciwnikami, użycie pałki, wspinaczkę po ścianie najeżonej uchwytami. Trening strzelecki odbywają na strzelnicy lub w opuszczonych fabrykach i domach.
- Bez względu na to, czy szkolimy się w uwalnianiu zakładników przetrzymywanych w budynku, unieszkodliwieniu szaleńca zabarykadowanego w swoim domu, zatrzymywaniu uzbrojonych przestępców, ćwiczenia są zawsze wykonywane w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych -mówi dowódca antyterrorystów, podinsp. Czesław Iwanowski. – Policjanci wiedzą, że każdy ich błąd w czasie akcji może kosztować życie zakładnika lub ich kolegów. Za punkt honoru stawiają więc sobie wykonywanie ćwiczeń na najwyższym poziomie.
Z butelką na policjanta
Niedawno w pubie przy ul.Wólczańskiej przestępcy zaatakowali antyterrorystę, który po służbie odwiedził lokal. Najpierw wyzwali go od różnych, później rozbili butelkę na jego głowie. Policjant broniąc się solidnie poturbował napastników. Przestępcy nie dali jednak za wygraną, ściągnęli posiłki i gdy wyszedł z łazienki zaatakowali go jeszcze raz. W ruch poszły „tulipany”, rozbite szklanki, pręty. Funkcjonariusz pocięty, z poharatanym barkiem trafił do szpitala. Lekarze twierdzą, że cudem uszedł z życiem. Śledztwo w tej sprawie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej podjął łódzki Wydział Centralnego Biura Śledczego. Ustalono, że napaść mogła być odwetem za udział policjanta w zatrzymaniu gangsterów wymuszających haracze od restauratorów i właścicieli sklepów przy ul. Piotrkowskiej. Kilka dni później w szpitalu u rannego antyterrorysty pojawili się wysłannicy napastników. Grożąc, najpierw za 10, później 20 i wreszcie za 40 tys. zł chcieli kupić zmianę jego zeznań. Wszystko to zostało nagrane i sfilmowane. Za kratki powędrował 22-letni Mariusz R., który zaatakował butelką funkcjonariusza. Trzem jego kompanom: 27-letniemu Krzysztofowi M., 23-letniemu Radosławowi K. i 26-letniemu Radosławowi Sz. przedstawiono zarzuty utrudniania postępowania karnego i nakłaniania policjanta do złożenia fałszywych zeznań. Ciężkie pobicie zarzuca się także 19-letniemu Michałowi S., synowi znanego biznesmena oraz Marcinowi S., domniemanemu bossowi złodziei samochodów. Czy oni również trafią za kratki? – Był to brutalny akt terroryzmu kryminalnego i sprawcy muszą jak najszybciej ponieść zasłużoną karę – zaznacza Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora okręgowego w Łodzi. Rozważamy także możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej właściciela i personelu lokalu, którzy nie udzielili pomocy osobie narażonej na utratę życia.
Autor artykułu: (em)