Cudzoziemcy w więzieniu
- W 9 zakładach karnych podległych Okręgowemu Inspektorowi Więziennictwa w Łodzi przebywa 52 cudzoziemców – informuje rzecznik prasowy inspektoratu mjr Roman Hofman.
– Głównie są to więźniowie z dawnego Związku Radzieckiego – Ormianie, Ukraińcy, Białorusini. – Mamy też siedmiu Bułgarów, trzech Wietnamczyków, dwóch Szwedów, Francuza, Greka, Turka i Izraelczyka. Ci zza wschodniej granicy doskonale porozumiewają się z polskimi współwięźniami. Inni kontaktują się na migi, uczą się najpotrzebniejszych polskich słów.
W każdym zakładzie karnym regulaminy więzienne wydane są w 3 językach – angielskim, niemieckim i rosyjskim – informuje rzecznik. – Coraz więcej funkcjonariuszy zna angielski, niemiecki lub francuski.
Od pewnego czasu warunkiem przyjęcia do służby więziennej jest znajomość języka zachodniego. Ostatnio tylko Wietnamczyk żalił się, że nic nie rozumie.
Bariery językowe oczywiście są. Z reguły za kratki trafiają jednak ci, którzy przebywają w Polsce kilka lat.
Za co najczęściej zasiadają na ławie oskarżonych?
Głównie za rozboje, wymuszenia rozbójnicze, kradzieże.
Takich oskarżeń jest 31. Osiem dotyczy przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu (zabójstwa pobicia), pięć o handel narkotykami. Jest też czterech podejrzanych o stręczycielstwo, a jeden odpowie za handel żywym towarem.
Ormianin, który odpowiadał przed łódzkim sądem za zabójstwo swego ziomka, dobrze mówił po polsku i tłumacz niewiele miał do roboty. Nic natomiast nie rozumieli dwaj Węgrzy z obywatelstwem szwedzkim sądzeni za narkotyki. Od początku procesu przy ławie oskarżonych siedział biegły znający ich język i objaśniał wszystko co dzieje się na sali sądowej. Wyrok, który niedawno zapadł w tej sprawie, przekazany zostanie podsądnym w języku węgierskim.
- Sąd zawsze zapewnia cudzoziemcom biegłego tłumacza – mówi rzecznik prasowy łódzkiego Sądu Okręgowego Janusz Ritmann. – Zdarza się, że obcokrajowiec dobrze zna polski i sam rezygnuje z pomocy tłumacza.
Do łódzkiego aresztu przy ul. Smutnej trafił swego czasu Duńczyk. Siedział tylko 10 dni. Jego rodacy wpłacili kaucję w wysokości miliona nowych złotych. Zapewnili mu też najlepszą pomoc prawną. Na procesie, który jeszcze się ciągnie, broni go trzech adwokatów.
Z matrymonialnym oszustem z Norwegii, przebywającym w łódzkim areszcie blisko rok, kontaktowała się stale przedstawicielka konsulatu. Kiedy po wyroku wyszedł na wolność (sąd zaliczył mu tymczasowy areszt), pani z konsulatu dała mu pieniądze na powrót do Norwegii.
Ambasady i konsulaty państw zachodnich z reguły interesują się swoimi rodakami. Więźniowie zza wschodniej granicy pozostawieni są sami sobie. Mogą tylko liczyć na pomoc swoich ziomków, którzy przebywają w Polsce.
Syryjczyk odbywający karę 15 lat za zabójstwo utrzymuje kontakt ze swoimi rodakami, którzy przyjeżdżają na widzenia, przysyłają paczki.
Cudzoziemcy traktowani są tak jak polscy więźniowie. W razie choroby korzystają z pomocy lekarskiej i z leczenia szpitalnego. Toczy się właśnie postępowanie w sprawie śmierci Litwina, który zmarł niedawno w szpitalu więziennym przy ul. Kraszewskiego.
Wszystkie zakłady karne w Polsce objęte są opieką duszpasterską. Więzień może uczestniczyć w mszy, może się wyspowiadać, może wziąć ślub kościelny. Dotyczy to katolików. W przypadku innych wyznań jest to indywidualna opieka duszpasterska.
Autor artykułu: st