Archive for February, 2001

Mniej grzejesz – więcej płacisz

Tuesday, February 20th, 2001

W spółdzielni mieszkaniowej
Jan T. z ul. Wyszyńskiego, mieszkaniec spółdzielni „Zagrodniki” początkowo ucieszył się, że w jego bloku zamontowano nowoczesne systemy rozliczania ciepła.

Mógł zakręcać zawory, a wówczas z zamontowanych na grzejnikach urządzeń odparowywało mniej płynu. A im mniejsze odparowania tym mniejsze opłaty… Pozornie.
W rozliczeniu za sezon grzewczy 98/99 ustalono, że opłaty stałe, które ponosi Jan T. wynoszą 383 zł. W lokalu sprawdzono także odparowanie z tzw. podzielników. Ubyło 36,27 jednostek co kosztowało lokatorów 630 zł. Starsi państwo uznali, że ciepło za dużo ich kosztuje i drastycznie przykręcili grzejniki. Okazało się jednak, że oszczędności są żadne, a suma opłat wzrosła im o 30 procent! Dlaczego? W ciągu roku koszty stałe zwiększyły się dwukrotnie! Do tego chociaż zużycie faktyczne spadło do 24 jednostek (czyli o 1/3 ) to opłata też się nie zmniejszyła, bo wcześniej jednostka była wyceniona na 17 zł, a rok później już prawie 29 zł czyli podniosła się o 70 procent!
Jak to się dzieje nikt nie potrafi wyjaśnić i nikt z lokatorów zrozumieć. Koszty stałe wynikają z zamówionej mocy. Płaci się je nawet gdy grzejniki są całkowicie zakręcone. Pisaliśmy niedawno o mieszkańcu retkińskiej spółdzielni, który nie grzał, nie mieszkał, a obciążano go sumą kilkuset złotych rocznie! Relacja między kosztami stałymi a opłatą wynikającą z odczytów jest bardzo istotna.
W spółdzielni „Czerwony Rynek” opłaty stałej płaci się coraz mniej. W 2001 roku zmniejszyła się ona o 30 procent w porównaniu z rokiem poprzednim i gdy wcześniej wynosiła połowę to zeszła do około 1/3 wszystkich kosztów ogrzewania. W ten sposób oszczędności na ogrzewaniu stały się zauważalne dla spółdzielców zakręcających grzejniki.
Na najbardziej radykalne rozwiązanie zdecydowała się spółdzielnia „Batory”, która zlikwidowała stałe koszty. Tu wszystkie wydatki dzielone były tylko według odczytów liczników. – Były mieszkania, gdzie ktoś płacił za ogrzewanie 2 złote, ale były takie w których koszty centralnego wynosiły bardzo dużo – opowiada prezes spółdzielni. – Zadowoleni byli więc tylko ci najbardziej oszczędni. Od tego roku spółdzielnia jednak będzie rozliczała wszystkich ustalając osobno koszty stałe i zmienne, bo innego sposobu zabrania ministerialne rozporządzenie. Może dla wielu będzie drożej, ale niektórym stanieje i znowu bez żadnego związku z tym czy energię szanuje czy nie. Najważniejszy jest bowiem system rozliczania, tak skomplikowany że nie rozumie go nie tylko spółdzielca, ale także spółdzielnie zlecające obliczanie opłat dla lokatorów wyspecjalizowanym firmom.

W uzupełnieniu do wczoraj podanych stawek za c.o. informujemy za spółdzielnią „Polesie”, że ryczałtowe stawki za ciepło wynoszą od 1.10.2000 r. 2,20 zł za m kw. Tam gdzie zamontowane są podzielniki kosztów opłata stała w sezonie grzewczym wynosi 1,06 zł/m .kw., a za zużytą 1,64 zł/m kw. ( w I kwartale 2001 r). Po sezonie grzewczym płaci się tylko opłatę stałą.

Autor artykułu: Krzysztof Zając

21 oskarżonych

Tuesday, February 20th, 2001

454 kg „trawki” za 13,6 mln złotych
454 kilogramy marihuany wartości 13,6 miliona złotych przemyciły z Holandii do Polski w latach 1997-1999 dwie grupy przestępcze z Łodzi i ze Zduńskiej Woli.
Wczoraj miał rozpocząć się proces w tej sprawie.

Od wczesnego rana gmach sądu przy placu Dąbrowskiego strzeżony był pilnie przez policjantów i antyterrorystów. Pod szczególną obstawą kursowały więzienne kibitki dowożąc podsądnych z różnych zakładów karnych. Duża sala sądowa z trudem mogła pomieścić 21 oskarżonych i ich obrońców. Niestety, jeden z adwokatów zachorował i do odczytania aktu oskarżenia dojdzie dopiero dzisiaj. Sędzia Jarosław Papis już wczoraj poinformował procesowe strony o wyłączeniu jawności z uwagi – jak argumentował – na interes prywatny jednego z oskarżonych. Jaki? Tego nikt nie wie. Według prokuratury łódzką grupę zorganizował 28-letni Sławomir D. W 1995 roku będąc na „saksach” w Holandii poznał Polaka o imieniu „Sławek”, który miał plantację „marychy”. Mężczyźni dogadali się i w marcu 1997 roku ruszył narkotykowy interes z udziałem żony oskarżonego Iwony D. i jego starszego brata, Marka D. Byli też inni zaufani przewoźnicy, którzy dostawali za kurs około tysiąca złotych. Drugą grupę przemytniczą zorganizowali dwaj mieszkańcy Zduńskiej Woli. Kiedy zorientowali się, że kupują trawkę u tego samego plantatora połączyli siły i już razem współdziałali. Kiedy Sławomir D. trafił za kratki za udział w samochodowej aferze, biznes przejęła jego żona. Instruował ją mąż, który siedział w więzieniu w Łęczycy. Potajemną korespondencję przechwycili policjanci, co pozwoliło im na rozszyfrowanie narkotykowej grupy. 14 lipca 1999 roku na przejściu granicznym w Świecku strażnicy zatrzymali Iwonę D. i dwie towarzyszące jej osoby. W aucie marki „Opel-Astra”, którym jechali z Holandii, było ponad 5 kg marihuany. Akt oskarżenia liczy ponad 200 stron, a sądowe akta kilkadziesiąt tomów. 17 oskarżonych odpowiada z aresztu, czterech z wolnej stopy.

Autor artykułu: (st)

Grobowe terminy

Monday, February 19th, 2001

Cmentarze komunalne czasami idą żywym na rękę…
Nasza 85-letnia czytelniczka chciała opłacić grób swojej siostry. W tym roku mija bowiem 20 lat od poprzedniej opłaty. Pracownicy cmentarza nie chcieli jednak wziąć od niej pieniędzy.

- Siostra zmarła w kwietniu 1981 roku. Wtedy też opłaciłam grób. Wydano mi kwitek ważny do 2001 roku. Zaraz na początku roku zgłosiłam się do kancelarii, by opłacić grób na kolejne 20 lat, ale powiedziano mi, że to za wcześnie i kazano przyjść ponownie w kwietniu. Tymczasem ja mam chore nogi i kłopoty z poruszaniem. – Nie możemy przyjmować pieniędzy za grób przed terminem – tłumaczy pracownica cmentarza. – Niektórzy ludzie liczą upływ czasu „rocznikami” i bez względu na miesiąc, w jakim dokonali pierwszej opłaty – przychodzą do nas zaraz na początku roku. Tymczasem w przypadku opłat za groby, 20 lat mija dopiero w dniu, w którym dokonano pierwszej opłaty. W przypadku tej pani – 12 kwietnia. Z kwitkiem odchodzą także osoby, które chciałyby uiścić opłatę za grób od razu na 40 lat. Jednakowe przepisy obowiązują wszystkie cmentarze, zarówno katolickie, jak i komunalne. – 20 lat obowiązuje dlatego, że groby mogą być przekopane dopiero po 20 latach -objaśnia kierownik cmentarza komunalnego przy ul. Szczecińskiej. – Po upływie tego terminu jedni decydują się ponownie zapłacić za grób, inni – nie. Słyszałem, że kiedyś cmentarze komunalne przyjmowły opłaty za 40-50 lat, ale teraz się tego nie praktykuje. Mamy wyraźny zakaz. Kierownicy cmentarzy są jednomyślni, choć przepisy nie są wcale takie jednoznaczne. Oto artykuł 7 Ustawy o Cmentarzach i Chowaniu Zmarłych z 31 stycznia 1959 roku mówi: „Grób nie może być użyty do ponownego chowania przed upływem lat 20”, lecz dalej: „Dozwolone są umowy przedłużające termin przed upływem którego nie wolno użyć grobu do ponownego pochowania”. Jerzy Kubiak, z-cy dyr. z Łódzkiego Zakładu Usług Komunalnych, któremu podlegają cmentarze komunalne – nie ma żadnych wątpliwości. – Przepisy są jasne, jednak co jakiś czas zgłaszają się do nas ludzie, którzy mają przeróżne, czasem bardzo dziwne przypadki. Wówczas każdy z nich rozpatrujemy indywidualnie i zazwyczaj staramy się iść ludziom na rękę – mówi. – Co do przyjmowania opłat za groby przed upływem 20 lat – jest to niemożliwe, jednak jeżeli np. ktoś będzie chciał zapłacić za grób np. w tym samym miesiącu, w którym mija termin, poproszę kierowników cmentarzy, by nie robili trudności.
Dyrektor Kubiak zapewnia też, że przyjęto by również opłatę od naszej czytelniczki, gdyby przyszła po 8 stycznia.
- W grudniu ubiegłego roku wstrzymaliśmy pobieranie opłat, gdyż czekaliśmy na nowy cennik – tłumaczy. – Sprawa nowych cen wyjaśniła się ostatecznie dopiero 8 stycznia.

Autor artykułu: Magdalena Grochowalska

Na podwójnym gazie

Monday, February 19th, 2001

Ponad 30 pijanych kierowców zatrzymali policjanci w ciągu weekendu w województwie łódzkim

Zwykle w weekendy policjanci w Łódzkiem zatrzymują około dwudziestu nietrzeźwych kierowców. Tym razem było ich ponad 30.

W Bełchatowie Sąd Rejonowy aresztował 32-letniego Białorusina, który w miejscowości Dzbanki kierował ciężarowym mercedesem, mając 2,48 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu. W Łodzi zatrzymano troje pijanych kierowców. 41-letnia kobieta, którą zatrzymano wczoraj przed godz. 3 w citroenie na ul. Krakowskiej miała 0,84 prom. W Stefanowie (gm. Brójce) funkcjonariusze z powiatu łódzkiego wschodniego powstrzymali rajd pijanego kierowcy volkswagena polo. 29-latek miał we krwi 2,85 prom. alkoholu. W Pabianicach natomiast 45-letni mężczyzna, jadący fordem escortem, miał niewiele mniej, bo 2,77 prom.
W Wieluniu w sobotę zatrzymano trzech pijanych rowerzystów, którzy mieli od 1,07 do 1,46 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu. W Czastarach (pow. wieruszowski) cyklista miał 2,21 prom., a wszelkie rekordy w ten weekend pobił rowerzysta w powiecie piotrkowskim, u którego alkomat wykazał 3,12 prom. Od 15 grudnia obowiązują nowe przepisy dotyczące pijanych kierowców. Każdemu, kto prowadzi mając więcej niż 0,5 prom. alkoholu, grozi teraz do 2 lat pozbawienia wolności oraz utrata prawa jazdy na okres od roku do lat 10.

Autor artykułu: (ćma)

Skatowali na śmierć

Monday, February 19th, 2001

Brutalny napad na Gdańskiej

W sobotę około godz. 1 w nocy przed posesją przy ul. Gdańskiej 83 banda nastolatków zaatakowała 47-letniego przechodnia. Tak go skatowali, że zmarł przed przyjazdem karetki pogotowia ratunkowego.

- Pisałem na komputerze, gdy usłyszałem łomot dobiegający z ulicy – opowiada mieszkaniec pobliskiej kamienicy, naoczny świadek wydarzeń. – Podbiegłem do okna i zobaczyłem, że czterej chłopcy kopią leżącego na chodniku mężczyznę. Krzyknąłem do mamy, żeby zadzwoniła po pogotowie ratunkowe i policję, chwyciłem pistolet gazowy i tak jak stałem wyskoczyłem przez okno. Napastnicy rzucili się do ucieczki, porzucając część rzeczy, które zabrali swojej ofierze.
- Napadnięty leżał na plecach, a jego głowa zwisała bezwładnie z krawężnika – kontynuuje świadek. – Był zalany krwią, miał rozcięte czoło i nabitego dużego guza. Widać było, że uderzył w krawężnik. Gdy zobaczyłem, że nadjeżdża taksówka, zatrzymałem ją i kazałem kierowcy aby jechał za bandytami. Sam zająłem się ofiarą. – Uciekający rozdzielili się. Dwaj skręcili w lewo, w ul. 6 Sierpnia, a druga dwójka zniknęła w bramach koło sklepu nocnego przy ul. Zielonej – kontynuuje taksówkarz z Tele Taxi 6400-400, który włączył się do pościgu. – Zawróciłem więc i pojechałem na miejsce zdarzenia. Niestety, mężczyzna skonał zanim przyjechało pogotowie ratunkowe. Kilkanaście minut później na Gdańskiej pojawiły się radiowozy policji i funkcjonarisze przystąpili do penetracji ulic. – Wsiadłem do jednego z policyjnych aut i wyruszyliśmy na poszukiwanie przestępców – kontynuuje świadek, który jako pierwszy pośpieszył na pomoc. – Zjeździliśmy całe śródmieście, ale przestępcy zapadli się jak pod ziemię. Spodziewanych rezultatów nie przyniosło także sprowadzenie psa policyjnego. Podjął trop, ale ślad się mu urwał na postoju taxi przy placu Barlickiego.
W sobotę po południu ustalono nazwisko ofiary. Okazało się, że napadu dokonano z przyczyn rabunkowych, gdy mężczyzna wracał do domu od znajomych. Podejrzewa się, że był schorowany, gdyż znaleziono przy nim lekarstwa. Policja prosi o kontakt świadków śmiertelnego pobicia mężczyzny oraz taksówkarzy, którzy w sobotę w nocy wieźli z placu Barlickiego 15-17-letnich chłopców. Byli w czarnych, krótkich kurtkach z materiału, a jeden z nich był w jasnych dżinsowych spod-nach. Informacje można przekazywać najbliższej jednostce policji, tel. 997 lub pod bezpłatny numer infolinii łódzkiej policji – 0-800-111-997.

Autor artykułu: (em)

Spółdzielnia nie wszystko może

Friday, February 16th, 2001

Ani Federacja Konsumentów ani Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie mogą się wtrącać w demokratycznie podjęte decyzje spółdzielni mieszkaniowych.

Wszystko dlatego, że spółdzielca jest jednocześnie klientem i współwłaścicielem, nawet jeżeli ma tylko lokatorskie prawo do mieszkania. I dlatego dochodzi do niespotykanych absurdów. Oto przykłady.

Lokatorzy niektórych łódzkich spółdzielni z zamontowanymi w mieszkaniach wodomierzami rozliczają się według stawek zaliczkowych i dopiero po kilku miesiącach mogą ewentualnie odebrać nadpłatę. Jest to forma darmowego kredytu dla spółdzielni, bo nadwyżką gospodaruje ona wiele miesięcy. Jednocześnie lokator nie ma możliwości systematycznego rozliczania się z faktycznego zużycia.

W innych spółdzielniach zamontowanie podzielników ciepła spowodowało podwyżkę opłat. I to do tego stopnia, że im więcej lokatorzy zakręcają kaloryfery tym więcej płacą! Mamy konkretne przykłady.

Przez tydzień zebraliśmy od czytelników wiele takich szokujących przypadków. Szczegóły, z porównaniem stawek obowiązujących w różnych spółdzielniach, podamy w sobotnim wydaniu „Expressu Ilustrowanego”. Natomiast w przyszłym tygodniu poradzimy co mogą zrobić znękani wysokimi stawkami spółdzielcy.

Autor artykułu: kz

Targi Edukacyjne w biretach i togach

Friday, February 16th, 2001

Dziś w godz. 9-18, jutro w godz. 9-14
Wczoraj zaczęły się VI Łódzkie Targi Edukacyjne, które skończą się w sobotę. Jeszcze przed otwarciem imprezy, przed halą „Expo” (ul. Stefanowskiego 30) gromadziły się grupy uczniów z VI klas szkół podstawowych.

To oni i ich rodzice są najbardziej zainteresowani tegorocznymi stoiskami gimnazjalnymi, ponieważ szkoły średnie mają roczną przerwę w przyjmowaniu uczniów. Mimo to stoiska niektórych ogólniaków i zawodówek sąsiadują na targach z gimnazjalnymi.

Od wielu zwiedzających można więc było usłyszeć, że gimnazja powinny być wydzielone w jednym sektorze, a na każdym stoisku w widocznym miejscu powinien być adres szkoły. Tymczasem część gimnazjów pochowała adresy w komputerach lub ulotkach, co wyraźnie denerwowało zwiedzających.

Młodzież, jak co roku, zbierała ulotki ze wszystkich stoisk do przeczytania w domach. Wypytywała gimnazjalistów czy są zadowoleni ze swoich szkół, a oni dwoili się i troili przekonując kolegów, że to ich gimnazjum jest najlepsze. Birety, togi i fartuszki uszyte specjalnie na targi oraz kosmiczne peruki wabiły zwiedzających, ale dyplomy dokumentujące sukcesy uczniów w konkursach przedmiotowych i zawodach sportowych zwracały większą uwagę. „Bombową” gazetką chwaliło się Gimnazjum nr 10, drabiną do sukcesów Gimnazjum nr 40, klasami sportowymi i ich sukcesami Gimnazjum nr 12. Gimnazjum nr 46 ustnie informowało, że sprawdzian zdolności językowych kandydatów do klasy francuskojęzycznej odbędzie się 15 marca. Informacje o językach obcych najlepiej sprawdzić w samym gimnazjum, bo na miejscu łatwiej się dopytać ile godzin tygodniowo przypada na każdy język i kto go uczy.

Dzisiaj stoiska czynne w godz. 9-18, jutro w godz. 9-14.

Autor artykułu: hal

Biedny MOPS

Friday, February 16th, 2001

Brakuje pieniędzy na zasiłki
Od stycznia tego roku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie ma pieniędzy na wypłatę zasiłków okresowych dla najbiedniejszych.

Najbardziej potrzebującym, bez jakichkolwiek środków do życia, wypłacane są jedynie tzw. zasiłki celowe (dodatkowe środki z budżetu gminy) na jedzenie. Jest to około 50 zł na… rodzinę.

- Musimy wypłacić świadczenia stałe(np. renty), ale na opłacenie składek na ubezpieczenie zdrowotne i rentowe już nie wystarcza – tłumaczy Jolanta Piotrowska, z-ca dyrektora MOPS. – O tym jaki będzie w tym roku budżet dla Łodzi dowiemy się w marcu. Do tego czasu wiele osób odejdzie od kasy z pustymi rękoma.

W ubiegłym roku z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej korzystało blisko 33 i pół tysiąca osób. Aż 15 109 osób otrzymywało zasiłki okresowe. Są to głównie najbiedniejsi bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych, rodziny wielodzietne. Większość z nich żyje na granicy ubóstwa. Brakuje jednak pieniędzy na pomoc dla nich.

- Do ośrodka zgłosił się mężczyzna, ojciec kilkorga dzieci. Prawie płakał pytając jak ma za 50 zł wykarmić całą rodzinę przez miesiąc, ale my mamy pustą kasę – mówi Jolanta Piotrowska.

W ubiegłym roku średnio wypłacano 125 zł zasiłku okresowego na osobę. Najniższa wypłacona kwota opiewała na 47 zł.

Autor artykułu: Jed.

Cios dojeżdżającym

Wednesday, February 14th, 2001

Nowa taryfa PKP
Planowana na najbliższą niedzielę, 18 bm. podwyżka cen biletów PKP, będzie ciosem dla osób dojeżdżających pociągami do pracy.

Ludzie jadący pospiesznymi będą za bilety miesięczne płacić o 60-70 proc. więcej! Wprowadzono specjalną, droższą taryfę dla biletów okresowych na pociągi pospieszne. Bilet miesięczny na trasie z Koluszek do Łodzi kosztuje teraz 91,20 zł. Po podwyżce, ten, kto wybierze pociąg osobowy zapłaci 105,20 zł, zaś pasażer pospiesznego aż 154,80 zł! Jednak podróż z Koluszek do Łodzi pociągiem pospiesznym trwa o 8 minut krócej niż osobowym, a rano każda minuta się liczy. Pasażerowie dojeżdżający codziennie pospiesznym z Łowicza, Kutna, Piotrkowa czy Skierniewic do Łodzi zapłacą 246,40 zł, podczas gdy teraz bilet miesięczny kosztuje 156,60 zł. Pospieszny ze Skierniewic do Łodzi jedzie 49 minut, a osobowy 1 godz. i 22 minuty! Kto wybierze jazdę osobowym na tych trasach, po podwyżce zapłaci 179,70 zł. Tylko, że często o dogodnej dla pasażera porze jedzie akurat pociąg pospieszny… Podróżujący na stałe między Łodzią a Warszawą nie mogą dokonać takiego wyboru. Oni muszą jechać pospiesznym! Teraz za swoje codzienne podróże płacą 313,20 zł, ale wkrótce przyjdzie im wydawać na przejazdy po 492,80 zł miesięcznie. Wielu już teraz zastanawia się czy nie lepiej wynająć mieszkanie w Warszawie i zrezygnować z codziennych dojazdów… – W każdym porannym pociągu jadącym do Warszawy wieziemy kilkudziesięciu stałych pasażerów – mówi Andrzej Kroll, kierownik pociągu. – Do tego na trasie wsiada jeszcze wiele osób, które dojeżdżają do pracy w Warszawie ze Skierniewic czy Żyrardowa. Inni z kolei przyjeżdżają do Łodzi z Koluszek, Tomaszowa czy Łowicza. Oni będą musieli przesiąść się do pociągów osobowych. Wielu nie stać na to, by płacić według taryfy pospiesznej. Urzędnicy w dyrekcji PKP w Łodzi dają dobrą radę. – Ludzie posługujący się biletami okresowymi powinni na starych zasadach kupić, jeszcze przed podwyżką, np. bilet kwartalny, wtedy unikną bezpośrednich skutków zmiany taryfy – mówi naczelnik Andrzej Frankowski.

Autor artykułu: (Ika)

Remont mostu nad Jasieniem

Wednesday, February 14th, 2001

Najprawdopodobniej na przełomie marca i kwietnia rozpocznie się remont mostu nad rzeką Jasień, na al. Włókniarzy (w pobliżu skrzyżowania z ul. Obywatelską). Wydział Dróg UMŁ ogłosił już w tej sprawie przetargi. Ma on zostać rozstrzygnięty do środy (14 lutego). Prace na al. Włókniarzy rozpoczną się pod koniec marca – dokładny termin zależeć będzie od pogody. Przebudowa ma polegać na zerwaniu starej konstrukcji mostu, ułożeniu w jej miejsce nowych elementów i odtworzeniu nawierzchni. W planach jest także modernizacja oświetlenia. Remont mostu potrwa ok. 3 miesięcy. W tym czasie ruch będzie kierowany raz lewą, raz prawą jezdnią.

Autor artykułu: (SiM)