Archive for March, 2001

Piłkarze pisma piszą i jadą do Niemiec

Wednesday, March 21st, 2001

Co słychać w Widzewie?
Choć w rozgrywkach ekstraklasy jest dwutygodniowa przerwa, to w Widzewie dzieję się wiele ciekawych rzeczy.
Piłkarze znudzeni czekaniem na wypłatę zaległych pieniędzy napisali do PZPN pismo, domagające się wydania im kart zawodniczych.

Jak się dowiedzieliśmy wczoraj w Departamencie Rozgrywek, do futbolowej centrali nie wpłynęło jeszcze żadne podanie od zawodników Widzewa. Łódzcy piłkarze mogliby liczyć na wydanie kart, w wypadku gdyby przez trzy miesiące nie otrzymywali żadnych pieniędzy. W Widzewie poinformowano nas, że klub ma tylko miesięczny poślizg w wypłatach stypendium. Działacze nie zaprzeczają jednak, że największe zaległości są w przekazywaniu pieniędzy wynikających z umów kontraktowych, ale ich zdaniem problem ten będzie rozwiązany do maja zgodnie z zawartymi umowami.

Wczoraj zupełnie nieoczekiwanie Andrzej Grajewskipoinformował, że załatwił Widzewowi dwa sparingi w Niemczech. Łódzcy pierwszoligowcy grać będą w piątek z drugoligowym Hannover 96, a dzień później z przedstawicielem Bundesligi Werderem Brema. Łodzianie zamieszkają w ośrodku Bersinghausen koło Hanoweru. Nie jest wykluczone, że w jednym ze spotkań łódzki zespół wspomogą byli widzewiacy występujący w amatorskiej drużynie Grajewskiego Havelse: Marcin Morawski, Marcin Ludwikowski oraz bracia Steśko.

Podopieczni trenera Marka Koniarka już dziś wyjadą do naszych zachodnich sąsiadów. Z tego powodu szkoleniowiec łódzkiej drużyny musiał nawet odwołać wczorajsze popołudniowe zajęcia, by piłkarze mieszkający poza Łodzią mogli pojechać do swoich domów po paszporty.

Do Niemiec pojedzie dziewiętnastu piłkarzy. W Łodzi pozostanie Rafał Kaczmarczyk, który leczy uraz mięśnia czterogłowego. Z kolei pod znakiem zapytania stoi wyjazd Andrzeja Michalczuka. Ukraiński piłkarz musi mieć wizę, aby przekroczyć niemiecką granicę i działacze nie wiedzą, czy zdążą dziś rano załatwić wszystkie formalności w ambasadzie.

Autor artykułu: (hof)

Przedszkola bez rejonizacji

Wednesday, March 21st, 2001

Choć zapisy dzieci do przedszkoli będą odbywać się w dniach 1-30 kwietnia, to niektórzy rodzice już odbierają karty zgłoszeń. Jednostronicowe druczki, ze względu na ochronę danych osobowych, są w tym roku jeszcze bardziej uproszczone, więc można je wypełnić od ręki.

Teoretycznie w przedszkolach nie ma rejonizacji, więc rodzice mogą złożyć kartę w każdej placówce i wozić dziecko np. z Widzewa na Polesie, jeśli im tak wygodniej. W praktyce, co roku, jedne przedszkola świecą pustkami, w innych tworzą się kolejki i listy rezerwowe. Wspólne komisje dla kilku placówek w sąsiedztwie (minirejonie) decydują o tym pod jaki adres dziecko trafi. Ci rodzice, którzy nie są zadowoleni, odwołują się do wydziału edukacji.
Kalendarz tegorocznych zapisów wygląda tak: Składanie zgłoszeń do 30 kwietnia. Praca komisji od 15 do 30 maja. Wywieszenie list przyjętych i nieprzyjętych dzieci – wraz z wykazem placówek dysponujących wolnymi miejscami – nastąpi 31 maja.

W 157 łódzkich przedszkolach jest 16.269 miejsc. Do szkół odchodzi 4. 330 dzieci 6-letnich, podczas gdy rocznik 3-latków liczy 5.471. Mimo to dla nikogo nie powinno zabraknąć miejsca, bo już obecnie jest 1200 wolnych. Ubożejące łódzkie rodziny (nie tylko bezrobotnych) coraz częściej zatrzymują w domach najmłodsze dzieci, a z przedszkoli korzysta już mniej niż 40 proc. uprawnionych do tego maluchów, starszaków i średniaków. Mogą trafić do zwykłych lub do 18 integracyjnych oddziałów w sześciu placówkach, gdzie pod opieką specjalistów przebywają dzieci sprawne i niepełnosprawne. Jedno przedszkole specjalne skupia wychowanków najgłębiej dotkniętych przez los.
Miesięczne wydatki rodziny na przedszkole to już około 120 złotych. Czesne do końca 2001 roku wynosi 98 złotych.

Autor artykułu: (hal)

Czekają na trzynastki

Saturday, March 17th, 2001

Pracownicy wielu instytucji, głównie budżetowych, z niecierpliwością czekają na wypłatę „trzynastek” za rok 2000. Dodatkowy zastrzyk gotówki przyda się u progu wiosny, zwłaszcza że wkrótce przypadają święta wielkanocne.

Przepisy mówią, że trzynasta pensja powinna być wypłacona w ciągu pierwszego kwartału. W praktyce pracodawcy zwlekają niemal do ostatniej chwili… Bez należnych pieniędzy wciąż pozostają pracownicy urzędów, szkół czy instytucji kulturalnych.

- Już w styczniu mieliśmy wyliczone „trzynastki” dla każdego z 3,5 tys. pracowników Uniwersytetu Łódzkiego – mówi Barbara Napieraj, rzecznik prasowy UŁ. – Wypłaty rozpoczniemy jak tylko nadejdzie przelew z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ciągle w tej sprawie monitujemy. Podczas ostatniego spotkania z rektorem minister J. Bauc obiecał, że pieniądze na „trzynastki” będą na czas.

Wypłatę trzynastek przed końcem miesiąca zaplanowało także Kuratorium i Wydział Edukacji, czekają na nie pracownicy szkół i przedszkoli.

W tym roku „trzynastek” nie otrzymają natomiast kolejarze.
- Wypłacaliśmy pracownikom „trzynastki” czyli tzw. nagrody z zysku, kiedy przedsiębiorstwo go miało – mówi Stanisław Cichoń, wicedyrektor Zakładu Przewozów Pasażerskich PKP w Łodzi. – W ubiegłym roku PKP miały ponad 2 mld zł strat, a zatem nie będzie dodatkowych wypłat dla pracowników.

Trzynastek nie otrzymają także pracownicy samodzielnych szpitali i zakładów opieki zdrowotnej, w większości z nich ustalono nowe regulaminy i zgodnie z nimi „trzynastka” już w 2000 r. stała się składnikiem pensji.

Autor artykułu: Ika

Tajemnice „króla żelatyny”

Saturday, March 17th, 2001

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy w połowie kwietnia w zgierskiej fabryce Kazimierza G. przy ul. Konstantynowskiej ma ruszyć produkcja żelatyny.

Próbowaliśmy uzyskać potwierdzenie tej informacji w fabryce, brama jednak – jak zwykle – była zamknięta na łańcuch. Stróż doprowadził co prawda mężczyznę, który podał się za dyrektora, ale ten nie był zbyt rozmowny.

Mówił coś o złym klimacie. Stwierdził, że w kwietniu odbędzie się konferencja prasowa i wtedy wszyscy dowiedzą, co tak właściwie produkuje się w tej fabryce. Nie chciał zdradzić nawet ile osób pracuje na terenie fabryki przy ul. Konstantynowskiej i czym się one zajmują.

- Wszyscy ci co powinni, wiedzą co się dzieje w naszej fabryce – powiedział dyrektor. – Wobec ostatnich zdarzeń nic więcej nie mogę powiedzieć. Zachodnia konkurencja tylko na to czeka.

O tym, co się dzieje w fabryce, nie wiedzą też władze Zgierza, ani przedstawiciele Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Tych ostatnich kilka dni temu nawet nie wpuszczono na kontrolę.

Postanowiliśmy więc podpytać pracowników zgierskiej fabryki. Większość nie chciała jednak rozmawiać, twierdzili, że zabroniono im mówić o tym, co się dzieje na terenie zakładu. Ale nie wszyscy…

Jak ustaliliśmy w fabryce trwa rozruch i przygotowanie do produkcji. Za miesiąc pierwsze partie żelatyny powinny już schodzić z maszyn.

Teraz zatrudnionych jest niewiele ponad 50 osób. Reszta została zwolniona. Większość robotników pracuje po dziesięć godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. Zarabiają 6 zł na godzinę brutto – miesięcznie – 1.200 zł (brutto). Wczoraj jeszcze nie otrzymali wypłaty za luty. Powinna być wypłacona 10 marca, może będzie za trzy dni.

- Jak na zgierskie warunki to nie jest źle – powiedział nam jeden z pracowników. – Ale nie wiadomo co to teraz będzie. W końcu Kazimierz G. siedzi.

Niektórzy pracownicy o swoim szefie nie mają najlepszego zdania.

- To oszołom – powiedział inny z robotników. – Innego słowa jak k… czy ch… to nie zna. Jak się ktoś odezwie to za pysk i za bramę. Teraz jest trochę spokoju. I niech siedzi jak najdłużej. Byleby płacili.

- Gdyby w Zgierzu była inna robota, to pięciu minut bym tu nie siedział – dodaje jego kolega. Sześć złotych brutto na godzinę, to po odliczeniach jakie to są pieniądze?

Informacje jakimi dysponują władze ŁSSE pochodzą z ubiegłego roku. Wiadomo, że Kazimierz G. wywiązał się z dwóch warunków: rozpoczął produkcję pod koniec 1999 roku i zatrudnił w tym okresie 120 osób (wymagane było 100).

Czy jednak ci ludzie zatrudnieni są wyłącznie w firmie Kazimierza G. czy też może w innych spółkach tego nie wie nikt. Nawet sami pracownicy zbytnio się nie orientują jak jest faktycznie, mówią, że pracują u Kazimierza G.
Na terenie ŁSSE w podstrefie Zgierz (na 14-hektarowym terenie) zarejestrowanych jest sześć firm należących lub w inny sposób powiązanych z Anną G. lub Kazimierzem G. – m. in. „Grabek Industry” i „Konsumprod” Sp. zo. o.

Właścicielką pierwszej z nich jest Anna G., a pełnomocnikiem w drugiej Kazimierz G. Obie firmy otrzymały w roku ubiegłym pożyczki (po 5 mln zł) z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi.

Pieniądze miały być przeznaczone na budowę Zakładu Utylizacji Odpadów Poubojowych w Zgierzu i na dofinansowanie linii technologicznej dla tego zakładu.

Obecnie w sprawie tych pożyczek śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zgierzu, która ma zamiar sprawdzić czy pożyczki zostały udzielone zgodnie z przepisami, czy przy ich udzielaniu WFOŚiGW nie został wprowadzony w błąd oraz czy fundusz podczas udzielania drugiego kredytu sprawdził w jaki sposób został spożytkowany ten pierwszy.

Żadna z tych firm jednak nie może liczyć na ulgi podatkowe, gdyż zezwolenie na inwestycje w ŁSSE (m. in. na przetwórstwo spożywcze) otrzymał wyłącznie Kazimierz G. (jako osoba fizyczna) i firma „Grabek Industries”. Oni też otrzymali decyzję o warunkach zabudowy w strefie. Gdy zezwolenie od starosty zgierskiego na budowę fabryki w strefie otrzymała firma „Grabek Industry” – wojewoda łódzki unieważnił decyzję starosty. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił jednak tę decyzję. Później zmienił ją ponownie, a obecnie sprawdza czy fabryka w strefie została wybudowana zgodnie z prawem. Prokuratura twierdzi, że nie.

Mało zorientowani są również szefowie WFOŚiGW, którzy ostatnio argumentując udzielenie 10 mln zł pożyczek sami twierdzili, że firmy, które je otrzymały („Grabek Industry” i „Konsumprod Sp. zo. o.”) znajdują się w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej i mają zapewnione ulgi podatkowe do 2017 roku.

Kiedy jeden z banków w ostatnim czasie starał się o sądową zgodę na ściągnięcie długu od Kazimierza G., ten wyrejestrował działalność firmy „Grabek Industries”.

Nieruchomości w ŁSSE przekazał notarialnie córce Annie, a majątek produkcyjny wyrejestrowanej firmy wniósł aportem do nowej spółki. Tak więc w tej chwili tylko Kazimierz G. (jako osoba fizyczna) ma zgodę na inwestycje w strefie ekonomicznej. Firmy „Grabek Industries” bowiem już nie ma.

W Urzędzie Skarbowym w Zgierzu twierdzą, że Kazimierz G. nie jest już podatnikiem ich urzędu. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem. Gdy próbowali wyjaśnić dlaczego firma Kazimierza G. nagle zaprzestała odprowadzać podatek dochodowy od osób fizycznych z tytułu wypłat wynagrodzenia (z podatku dochodowego z tytułu prowadzonej działalności była zwolniona, a VAT-u nie odprowadzała, gdyż nie było sprzedaży tylko inwestycje) okazało się, że właściwym do ściągania podatków od Kazimierza G. jest teraz jeden z urzędów skarbowych w Warszawie. Tam też przesłano wysokość zadłużenia wobec fiskusa i na tym sprawa się kończy.

O przeniesieniu firmy Kazimierza G. do Warszawy nie wiedział nawet zarząd ŁSSE, który to wydał „królowi żelatyny” pozwolenie na inwestycję w tej strefie.

- Nic na ten temat nie wiemy, ale będziemy to sprawdzać – powiedziała nam Jolanta Belina, prokurent ŁSSE. – Firma, która otrzymała zezwolenie na działalność w strefie, swoją siedzibę musi mieć na terenie strefy.

Pani prokurent ma także nadzieję, że uda się kiedyś przeprowadzić kontrolę w królestwie Kazimierza G. Termin jednak teraz musi wyzaznaczyć Ministerstwo Gospodarki. To samo ministerstwo ma rozpatrzyć prośbę Kazimierza G. dotyczącą przesunięcia terminu (minął z końcem ubiegłego roku) zainwestowania w firmę 2 mln euro. Kiedy to nastąpi nie wiadomo. Od jej wyników zależy, czy Ministerstwo Gospodarki utrzyma zezwolenie dla Kazimierza G. na działalność w łódzkiej strefie i prawo do ulg podatkowych.

Kiedy natomiast Kazimierz G. będzie mógł upoważnić osobę, która przedłoży dokumenty przedstawicielom ŁSSE, nikt nie potrafi powiedzieć. W ubiegłym tygodniu został bowiem tymczasowo aresztowany w związku z nieprawidłowościami w fabryce żelatyny w Brodnicy (kujawsko-pomorskie).

Całą sytuacją zaniepokojone są także władze Zgierza.
- Nie ukrywamy, że zależy nam na inwestycji Kazimierza G. – mówi Iwona Boberska, rzecznik prasowy prezydenta Zgierza. – W regionie zgierskim mamy przecież 20-procentowe bezrobocie.

Autor artykułu: ćma

Pojedynek na… duże litery

Saturday, March 17th, 2001

Pod patronatem „Expressu” III Wojewódzki Konkurs Ortograficzny
W szkołach podstawowych naszego województwa skończyły się eliminacje do półfinału III Wojewódzkiego Konkursu Ortograficznego. „Express” jest prasowym patronem konkursu zorganizowanego przez Wydawnictwo Res Polona działające w porozumieniu z Kuratorium Oświaty, Wojewódzkim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi oraz Ośrodkami w Piotrkowie Trybunalskim, Sieradzu i Skierniewicach.

Uczniowie podstawówek, których zeszyty nie roją się od „byków” i „byczków” walczą o tytuł Mistrza Ortografii 2001 roku oraz o atrakcyjne nagrody. W zeszłym roku zwycięzcy zawodów wraz z opiekunami wyjechali na kilkudniowe wycieczki do Paryża i Pragi.

W szkolnych eliminacjach startowało średnio po 5-10 uczniów z klas IV-VI. Najpierw mieli dyktando w klasie, po którym było szkolne, niekiedy z niespodziankami…

W Szkole Podstawowej nr 46 w Łodzi (ul. Wólczańska 202) uczeń klasy IV b, Mateusz Lesiak, za szkolne dyktando otrzymał taką samą liczbę punktów, jak jego starszy kolega z VI klasy, Jakub Rakus. Konieczna stała się dogrywka. Chłopcy rozegrali pojedynek na… duże litery. Dyktando było takie: „Nasz kraj położony jest w środkowej części kontynentu europejskiego. Na zachodzie graniczymy z Niemcami, na południu z Czechami i Słowacją, na północy z Rosją, zaś na wschodzie z Litwą, Białorusią i Ukrainą. Na północy Polski rozciąga się wybrzeże Morza Bałtyckiego z Zatoką Gdańską i Półwyspem Helskim. Polska jest dużym producentem zbóż, buraków cukrowych i ziemniaków. Przoduje w produkcji zwierzęcej zwłaszcza trzody chlewnej. Dobrze rozwinął się też przemysł górniczy i hutniczy. W wydobyciu węgla kamiennego przoduje Górny Śląsk. Możemy się również pochwalić pięknymi regionami turystycznymi. Na Pojezierzu Mazurskim zwanym Krainą Tysiąca Jezior jest wiele miejsc, gdzie można popływać żaglówką, łódką lub pontonem.

Niezwykle czyste powietrze sprawia, że Polacy chętnie wypoczywają tu w czasie wakacji. Na Mazury przyjeżdżają Niemcy, Anglicy i obywatele innych krajów.”

Łatwo zauważyć, że ortograficzne pułapki tkwiły w znajomości zasad pisowni wielką i małą literą. Mateusz i Jakub w dogrywce popełnili ten sam błąd – nazwę „kraina tysiąca jezior” napisali małymi literami. Mateusz zrobił też drugi błąd – napisał wielkimi literami „Kontynentu Europejskiego” i musiał przegrać. Tym samym szkołę w półfinale reperezentował będzie Jakub.

Podczas rozmowy z „Expressem” roześmiany czwartoklasista Mateusz wyrecytował, jak z nut: – Tak trudnego dyktanda jeszcze w życiu nie pisałem. Nie ujma przegrać ze starszym kolegą, powiedziała mi w domu mama, a ja się z nią zgadzam.

Jeśli pani Barbara Krawczyk (polonistka) wybrała mnie do konkursu, to chyba coś umiem. Domowy komputer nie odbiera mi chęci do czytania, a jak już czytam – teraz Harry Pottera – to uważam na takie trudne wyrazy, jak gżegżółka i rzetelny. Po lekcjach trenuję karate.

Jakub Rakus, też w znakomitym humorze, powiedział: – Czytam dużo, mam dobrą pamięć wzrokową i trudne wyrazy same wpadają mi do głowy. Słownik ortograficzny i wyrazów obcych leżą pod ręką, ale zaglądam do nich bardzo rzadko. Każdy robi jakieś błędy i ja też, choć uważam przy pisaniu. Żal mi kolegów, którzy nie umieją pisać bez błędów. Mówię im w oczy, że jak będą siedzieć tylko przy komputerze, to się ortografii nigdy nie nauczą. Teraz czytam przewodnik po Polsce, bo bardzo lubię podróżować. Geografia jest moim ulubionym przedmiotem, potem fizyka, matematyka i polski.

Gram w piłkę nożną, zbieram nalepki od piwa, minerały i mapy. No i tak się prezentują mistrzowie ortografii z SP nr 46, w Łodzi. Za półfinalistów zaciśniemy kciuki 23 marca i na bieżąco podamy nazwiska zwycięzców tego etapu.

Autor artykułu: HC

Sercem z drużyną

Thursday, March 15th, 2001

Grzegorz Krysiak
Jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy ŁKS Grzegorz Krysiak doznał kontuzji w meczu z Myszkowem. Duchowego przywódcę drużyny czeka miesięczny rozbrat z piłką.

- Na panu opierano plan gry ŁKS, pozwalający na utrzymanie, w II lidze. Teraz ten plan runął…

Grzegorz Krysiak: – Nie wiem czy na mnie opierano styl gry drużyny. Brak jednego człowieka nie będzie stanowił o dużym osłabieniu. Gorzej, że nie zagrają Adaś Kucz i Krzysiek Smoliński. To większy problem. Mieliśmy nadzieję, że wróci Rodrigo i blok defensywny będzie w składzie z jesieni. Tak się jednak przynajmniej na razie nie stanie. Nie ma co załamywać rąk, trzeba walczyć dalej. Jestem już po szczegółowych badaniach.

- Rzeczywiście nie zagra pan przez miesiąc?

- Chyba tak. Będę się starał, by jak najszybciej wrócić na boisko.

- Ma pan żal do gracza Myszkowa Grzegorza Skwary, który jest sprawcą pańskiej kontuzji?

- Na pewno. Gdyby faulował mnie w ferworze walki, nie byłoby sprawy. W tym przypadku nawet nie patrzył na piłkę, tylko na moje nogi. Nie wiem, dlaczego tak fatalnie się zachował.

- Znacie się jeszcze z występów w ekstraklasie, może miał jakieś pretensje sprzed lat do pana?

- Niemożliwe. To nie wchodzi w grę. Mam do niego żal, że zniszczył moje narzędzie pracy – moje nogi. Trafił mnie akurat w kolano, kiedy już dawno podałem piłkę do innego zawodnika.

- Nadal będzie pan dobrym duchem drużyny, nie opuści pan żadnego meczu?

- Oczywiście. Nie opuszczę nawet treningu. Od dzisiaj następuje mój czas rehabilitacji. Myślę, że mój organizm okaże się silny i jak najszybciej wrócę do pełnej dyspozycji. Przy dobrym układzie może już zagram w meczu z Lechią Gdańsk w ostatnim dniu marca. W najbliższych meczach nie będzie mnie na boisku, ale sercem będę z drużyną. W sobotę liczę na kibiców, którzy śpiewają, że są z drużyną na dobre i złe. Wierzę, że pomogą nam w pokonaniu Polonii.

Autor artykułu: dk

Osłabiony ŁKS

Thursday, March 15th, 2001

Przed meczem z Polonią Bytom
Piłkarze ŁKS, czemu dał wyraz Marcin Krysiński, który przejął opaskę kapitańską po kontuzjowanym Grzegorzu Krysiaku, dołożą wszelkich starań, aby w najbliższą sobotę, w meczu przeciwko Polonii Bytom zrehabilitować się za porażkę poniesioną w Myszkowie.

Jest nadzieja, że słowa te znajdą pełne odbicie na boisku. Sytuacja kadrowa ełkaesiaków nie będzie aż tak bardzo dramatyczna jak się początkowo wydawało. Wprawdzie nie wystąpią: Grzegorz Krysiak (kontuzja), Adam Kucz i Krzysztof Smoliński (pauzują za żółte kartki), ale już całkiem dobrze czuje się Marcin Krysiński (doznał kontuzji nosa w Myszkowie), a także są do dyspozycji trenerów – Paweł Golański i Adrian Napierała (zostali zwolnieni ze zgrupowania kadry narodowej juniorów).

– A jak wygląda sprawa z Arturem Błażejewskim? – pytamy trenera Mirosława Dawidowskiego.

– Na mecz z Polonią Bytom, jeżeli nawet zostaną załatwione wszystkie formalności z jego potwierdzeniem do ŁKS, nie zdecyduję się go wystawiać, ponieważ nie jest do gry przygotowany. Ma dość poważne braki kondycyjne co widać podczas treningów.

– Czy jednak Błażejewski w ŁKS pozostanie?

– Po wczorajszej rozmowie z dyr. technicznym ŁKS Januszem Matusiakiem ustaliliśmy, że jeszcze przez następny tydzień będziemy obserwowali Artura na treningach, a potem podejmiemy stosowną decyzję. Dużo zależy od postawy i zaangażowania samego zawodnika.

– A kiedy ujrzymy ponownie na boisku Grzegorza Krysiaka? – pytamy z kolei dr Marka Krochmalskiego.

– Badania USG wykazały, że piłkarz ma „tylko” naderwane więzadło poboczne bocznego prawego kolana z bardzo dużym krwiakiem- informuje lekarz. Co najmniej przez najbliższe dwa tygodnie Krysiak będzie wyłączony z wszelkich zajęć treningowych. Ale nie jest wykluczone, że kuracja potrwa dłużej. Może nawet przez 4 tygodnie? Chociaż, znając bardzo dobrze twardy charakter tego piłkarza, mam nadzieję, że .szybciej dojdzie do pełnej sprawności fizycznej.

Autor artykułu: m. st.

Teraz z Orlenem

Thursday, March 15th, 2001

Piłkarze Widzewa w najbliższą sobotę rozegrają drugą kolejkę rundy wiosennej ekstraklasy. Tym razem podopieczni trenera Marka Koniarka grać będą w Płocku z Orlenem.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kibiców Widzewa organizuje specjalny pociąg na to spotkanie. Koszt przejazdu w obie strony wynosić będzie 12 złotych.

Pociąg zatrzyma się również na stacji w Kutnie. Bilet na to spotkanie kosztuje 10 złotych i można go kupić w Łodzi. Zbiórka wszystkich chętnych w sobotę (17 marca) na stacji Łódź Widzew o godzinie 14. Orientacyjna godzina powrotu 22. Zapisy chętnych przyjmowane są kiosku z pamiątkami na stadionie przy al. Piłsudskiego w godz. 11 – 17.

Dla łódzkiej drużyny spotkanie z Orlenem będzie bardzo ważne. Ewentualny sukces pozwoli na dłużej zapomnieć o tym, że w strefie spadkowej toczy się zażarta walka o utrzymanie się w gronie najlepszych zespołów.

Płocki zespół, podobnie jak Widzew, rozpoczął rundę rewanżową od zwycięstwa. Orlen wygrał 2:1 w Grodzisku Wielkopolskim z Groclinem Dyskobolią. Gole dla Orlenu zdobyli: Jarosław Maćkiewicz i Mariusz Nosal.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że w zajmującym ostatnie miejsce po rundzie jesiennej Orlenie zaszły poważne zmiany.

Trenerem drużyny został Dariusz Wdowczyk, który w poprzednim sezonie wywalczył mistrzostwo Polski z warszawską Polonią. Prezesem klubu jest były dyrektor reprezentacji Krzysztof Dmoszyński, a dyrektorem do spraw sportowych były selekcjoner drużyny narodowej Andrzej Strejlau.

Bez wątpienia zaangażowanie wymienionej trójki nie było tanim sposobem na rozwiązanie problemów klubu. Zarząd naftowego potentata zdecydował się jednak na taki wariant i zapewne nowi pracownicy Orlenu będą chcieli zrobić wszystko, aby nie zawieść swoich szefów.

W płockiej drużynie nie brakuje łódzkich akcentów. W ataku występuje były ełkaesiak Marek Saganowski, a pomocą kieruje ekswidzewiak Paweł Miąszkiewicz. Kilkanaście dni temu zawodnikiem Orlenu został również Maciej Terlecki, ale jest raczej wątpliwe, by w sobotę wystąpił przeciwko swym byłym kolegom.

Autor artykułu: hof

Muszą wygrać ze szkołą

Wednesday, March 14th, 2001

Ostatni mecz Doroty Wydrych
Koszykarki ekstraklasy rozegrają dziś ostatnią kolejkę rundy zasadniczej, a w sobotę czekają je już pierwsze mecze play off. Wszystkie środowe spotkania rozpoczną się o godz. 17. Polfa Pabianice we własnej hali podejmować będzie Quay POSiR AZS Poznań. ŁKS wyjeżdża do Warszawy, gdzie zmierzy się ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego.

Dla podopiecznych trenera Mirosława Trześniewskiego dzisiejszy mecz jest jedynie grą o premie i prestiż. Pabianiczanki już w poprzedniej serii zapewniły sobie drugie miejsce przed play off i wynik dzisiejszego pojedynku nie wpłynie już na pozycję Polfy w tabeli.

Z kolei rezultat meczu jest bardzo istotny dla poznanianek, które walczą o utrzymanie się w ósemce najlepszych zespołów kraju. Obecnie Quay zajmuje ósme miejsce w tabeli, ale ma tyle samo zwycięstw, co dziewiąty Zapolex Erbud Toruń.

Zwycięstwo w Pabianicach pozwoli drużynie z Wielkopolski pozostać w gronie najlepszych polskich zespołów. Wypada mieć nadzieję, że pabianiczanki podejdą do dzisiejszego spotkania w pełni skoncentrowane i nie będą chciały zrobić rywalkom prezentu.

Nadal nie może grać chora Marzena Głasz. Zdaniem lekarzy zawodniczka już za tydzień powinna wznowić treningi.
ŁKS zmierzy się w Warszawie z SMS. Dla ełkaesianek, które walczyć będą w słabszej grupie o utrzymanie się w ekstraklasie, wynik meczu ze stołeczną drużyną jest bardzo istotny. Zgodnie z regulaminem po zakończeniu rundy zasadniczej zrobiona zostanie tabelka zespółów 9-12.

Zaliczone do niej będą wyniki bezpośrednich spotkań między zainteresowanymi zespołami, a drużyny grać będą systemem każdy z każdym (mecz i rewanż)..

Podopieczne trenera Dariusza Raczyńskiego pierwszy mecz w Łodzi rozstrzygnęły na swoją korzyść. Dobrze byłoby zatem, aby również pojedynek na parkiecie SMS zakończył się zwycięstwem łódzkich koszykarek. Po raz pierwszy od dłuższego czasu szkoleniowiec ŁKS nie powinien mieć problemów z wystawieniem najsilniejszego składu, ponieważ wszystkie zawodniczki wykurowały się.

Dzisiejszy mecz będzie pożegnalnym występem w ŁKS Doroty Wydrych. Zawodniczka widząc, że nie zdoła utrzymać się z gry w koszykówkę, postanowiła zadbać o swoją przyszłość w inny sposó. Pod koniec tygodnia koszykarka wyjedzie na rok do szkoły jężykowej w Londynie.

Zapewne szkoleniowcy żałują, bowiem i tak skromny skład łódzkiej drużyny zostanie osłabiony przed decydującymi meczami o utrzymanie się w ekstraklasie.

Autor artykułu: hof

Bez Kaczmarczyka w Płocku

Wednesday, March 14th, 2001

Piłkarze Widzewa nie mieli czasu na świętowanie zwycięstwa w inauguracyjnej kolejce rundy wiosennej ekstraklasy z Ruchem Chorzów.

Już w sobotę podopiecznych trenera Marka Koniarka czeka kolejny trudny pojedynek. Łodzianie grać będą wyjazdowy mecz w Płocku z zamykającym tabelę Orlenem.

Drużyna naftowego potentata pod wodzą nowego trenera Dariusza Wdowczyka, w pierwszym spotkaniu wygrała na wyjeździe z Groclinem Grodzisk Wielkopolski. Z tego powodu powiało w Płocku optymizmem i zespół szykuje się do kolejnego zwycięstwa.

Łódzki szkoleniowiec ma nie lada problem przed tym pojedynkiem. Okazało się, że w czasie spotkania z Ruchem rozgrywający łódzkiej drużyny Rafał Kaczmarczyk doznał poważnego urazu. Badania lekarskie wykazały naderwanie mięśnia czterogłowego i piłkarz przez najbliższe trzy tygodnie nie będzie mógł grać.

Na szczęście po karencji spowodowanej żółtymi kartkami będzie już mógł wystąpić Zbigniew Wyciszkiewicz, podobnie jak Przemysław Urbaniak i Tomasz Agustyniak.

Szkoda, że kontuzji doznał Kaczmarczyk, bo w parze z Wyciszkiewiczem powinni być silnymi punktami łódzkiej drugiej linii. A tak trener Koniarek Znów będzie musiał eksperymentować przy zestawianiu pomocy. Wydaje się, że Jacek Dembiński znacznie lepiej czuje się w ataku, dlatego zmuszanie go do biegania w środku pola nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Zapewne znacznie lepiej w tej roli sprawdziłby się Marcin Zając, który grywał już wcześniej w drugiej linii.

Łódzcy szkoleniowcy Marek Koniarek i Andrzej Woźniak oraz kierownik drużyny Tadeusz Gapiński, chcąc lepiej poznać przeciwnika, wybierają się na rewanżowe ćwierćfinałowe spotkanie do Płocka, gdzie Orlen podejmować będzie drugoligową Odrę. Zapewne obserwacja tego spotkania pozwoli łódzkim trenerom na ustalenie najlepszej taktyki na mecz z Orlenem.

Wczoraj widzewiacy trenowali dwukrotnie. Przed południem szkoleniowcy zarządzili zajęcia w siłowni, a drugi trening odbył się na boisku. Wszyscy zawodnicy pilnie trenowali, ponieważ każdy z piłkarzy chce się załapać do szesnastki, która brana będzie pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z Orlenem.

Działacze Widzewa ustalili ostateczne ceny biletów na mecze rundy wiosennej ekstraklasy rozgrywane na stadionie przy al. Piłsudskiego.

Wejściówka na trybunę krytą kosztuje 50 złotych. Miejsca na trybunie od strony bocznego boiska wyceniono na 20 złotych, a bilety na miejsca za bramkami kosztować będą 20 złotych.

Kolejny mecz w Łodzi odbędzie się 30 marca, a Widzew podejmować będzie Wisłę Kraków.

Autor artykułu: hof