Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy w połowie kwietnia w zgierskiej fabryce Kazimierza G. przy ul. Konstantynowskiej ma ruszyć produkcja żelatyny.
Próbowaliśmy uzyskać potwierdzenie tej informacji w fabryce, brama jednak – jak zwykle – była zamknięta na łańcuch. Stróż doprowadził co prawda mężczyznę, który podał się za dyrektora, ale ten nie był zbyt rozmowny.
Mówił coś o złym klimacie. Stwierdził, że w kwietniu odbędzie się konferencja prasowa i wtedy wszyscy dowiedzą, co tak właściwie produkuje się w tej fabryce. Nie chciał zdradzić nawet ile osób pracuje na terenie fabryki przy ul. Konstantynowskiej i czym się one zajmują.
- Wszyscy ci co powinni, wiedzą co się dzieje w naszej fabryce – powiedział dyrektor. – Wobec ostatnich zdarzeń nic więcej nie mogę powiedzieć. Zachodnia konkurencja tylko na to czeka.
O tym, co się dzieje w fabryce, nie wiedzą też władze Zgierza, ani przedstawiciele Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Tych ostatnich kilka dni temu nawet nie wpuszczono na kontrolę.
Postanowiliśmy więc podpytać pracowników zgierskiej fabryki. Większość nie chciała jednak rozmawiać, twierdzili, że zabroniono im mówić o tym, co się dzieje na terenie zakładu. Ale nie wszyscy…
Jak ustaliliśmy w fabryce trwa rozruch i przygotowanie do produkcji. Za miesiąc pierwsze partie żelatyny powinny już schodzić z maszyn.
Teraz zatrudnionych jest niewiele ponad 50 osób. Reszta została zwolniona. Większość robotników pracuje po dziesięć godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. Zarabiają 6 zł na godzinę brutto – miesięcznie – 1.200 zł (brutto). Wczoraj jeszcze nie otrzymali wypłaty za luty. Powinna być wypłacona 10 marca, może będzie za trzy dni.
- Jak na zgierskie warunki to nie jest źle – powiedział nam jeden z pracowników. – Ale nie wiadomo co to teraz będzie. W końcu Kazimierz G. siedzi.
Niektórzy pracownicy o swoim szefie nie mają najlepszego zdania.
- To oszołom – powiedział inny z robotników. – Innego słowa jak k… czy ch… to nie zna. Jak się ktoś odezwie to za pysk i za bramę. Teraz jest trochę spokoju. I niech siedzi jak najdłużej. Byleby płacili.
- Gdyby w Zgierzu była inna robota, to pięciu minut bym tu nie siedział – dodaje jego kolega. Sześć złotych brutto na godzinę, to po odliczeniach jakie to są pieniądze?
Informacje jakimi dysponują władze ŁSSE pochodzą z ubiegłego roku. Wiadomo, że Kazimierz G. wywiązał się z dwóch warunków: rozpoczął produkcję pod koniec 1999 roku i zatrudnił w tym okresie 120 osób (wymagane było 100).
Czy jednak ci ludzie zatrudnieni są wyłącznie w firmie Kazimierza G. czy też może w innych spółkach tego nie wie nikt. Nawet sami pracownicy zbytnio się nie orientują jak jest faktycznie, mówią, że pracują u Kazimierza G.
Na terenie ŁSSE w podstrefie Zgierz (na 14-hektarowym terenie) zarejestrowanych jest sześć firm należących lub w inny sposób powiązanych z Anną G. lub Kazimierzem G. – m. in. „Grabek Industry” i „Konsumprod” Sp. zo. o.
Właścicielką pierwszej z nich jest Anna G., a pełnomocnikiem w drugiej Kazimierz G. Obie firmy otrzymały w roku ubiegłym pożyczki (po 5 mln zł) z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi.
Pieniądze miały być przeznaczone na budowę Zakładu Utylizacji Odpadów Poubojowych w Zgierzu i na dofinansowanie linii technologicznej dla tego zakładu.
Obecnie w sprawie tych pożyczek śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zgierzu, która ma zamiar sprawdzić czy pożyczki zostały udzielone zgodnie z przepisami, czy przy ich udzielaniu WFOŚiGW nie został wprowadzony w błąd oraz czy fundusz podczas udzielania drugiego kredytu sprawdził w jaki sposób został spożytkowany ten pierwszy.
Żadna z tych firm jednak nie może liczyć na ulgi podatkowe, gdyż zezwolenie na inwestycje w ŁSSE (m. in. na przetwórstwo spożywcze) otrzymał wyłącznie Kazimierz G. (jako osoba fizyczna) i firma „Grabek Industries”. Oni też otrzymali decyzję o warunkach zabudowy w strefie. Gdy zezwolenie od starosty zgierskiego na budowę fabryki w strefie otrzymała firma „Grabek Industry” – wojewoda łódzki unieważnił decyzję starosty. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił jednak tę decyzję. Później zmienił ją ponownie, a obecnie sprawdza czy fabryka w strefie została wybudowana zgodnie z prawem. Prokuratura twierdzi, że nie.
Mało zorientowani są również szefowie WFOŚiGW, którzy ostatnio argumentując udzielenie 10 mln zł pożyczek sami twierdzili, że firmy, które je otrzymały („Grabek Industry” i „Konsumprod Sp. zo. o.”) znajdują się w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej i mają zapewnione ulgi podatkowe do 2017 roku.
Kiedy jeden z banków w ostatnim czasie starał się o sądową zgodę na ściągnięcie długu od Kazimierza G., ten wyrejestrował działalność firmy „Grabek Industries”.
Nieruchomości w ŁSSE przekazał notarialnie córce Annie, a majątek produkcyjny wyrejestrowanej firmy wniósł aportem do nowej spółki. Tak więc w tej chwili tylko Kazimierz G. (jako osoba fizyczna) ma zgodę na inwestycje w strefie ekonomicznej. Firmy „Grabek Industries” bowiem już nie ma.
W Urzędzie Skarbowym w Zgierzu twierdzą, że Kazimierz G. nie jest już podatnikiem ich urzędu. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem. Gdy próbowali wyjaśnić dlaczego firma Kazimierza G. nagle zaprzestała odprowadzać podatek dochodowy od osób fizycznych z tytułu wypłat wynagrodzenia (z podatku dochodowego z tytułu prowadzonej działalności była zwolniona, a VAT-u nie odprowadzała, gdyż nie było sprzedaży tylko inwestycje) okazało się, że właściwym do ściągania podatków od Kazimierza G. jest teraz jeden z urzędów skarbowych w Warszawie. Tam też przesłano wysokość zadłużenia wobec fiskusa i na tym sprawa się kończy.
O przeniesieniu firmy Kazimierza G. do Warszawy nie wiedział nawet zarząd ŁSSE, który to wydał „królowi żelatyny” pozwolenie na inwestycję w tej strefie.
- Nic na ten temat nie wiemy, ale będziemy to sprawdzać – powiedziała nam Jolanta Belina, prokurent ŁSSE. – Firma, która otrzymała zezwolenie na działalność w strefie, swoją siedzibę musi mieć na terenie strefy.
Pani prokurent ma także nadzieję, że uda się kiedyś przeprowadzić kontrolę w królestwie Kazimierza G. Termin jednak teraz musi wyzaznaczyć Ministerstwo Gospodarki. To samo ministerstwo ma rozpatrzyć prośbę Kazimierza G. dotyczącą przesunięcia terminu (minął z końcem ubiegłego roku) zainwestowania w firmę 2 mln euro. Kiedy to nastąpi nie wiadomo. Od jej wyników zależy, czy Ministerstwo Gospodarki utrzyma zezwolenie dla Kazimierza G. na działalność w łódzkiej strefie i prawo do ulg podatkowych.
Kiedy natomiast Kazimierz G. będzie mógł upoważnić osobę, która przedłoży dokumenty przedstawicielom ŁSSE, nikt nie potrafi powiedzieć. W ubiegłym tygodniu został bowiem tymczasowo aresztowany w związku z nieprawidłowościami w fabryce żelatyny w Brodnicy (kujawsko-pomorskie).
Całą sytuacją zaniepokojone są także władze Zgierza.
- Nie ukrywamy, że zależy nam na inwestycji Kazimierza G. – mówi Iwona Boberska, rzecznik prasowy prezydenta Zgierza. – W regionie zgierskim mamy przecież 20-procentowe bezrobocie.
Autor artykułu: ćma