W ciągu najbliższych lat wycięte zostaną w mieście niemal wszystkie topole – około 40 procent drzewostanu! W zamian posadzi się dęby. Nim te urosną, miasto będzie jednak pełne „łysin”. Topole sadzono w latach 40. i 50. Miały zastąpić drzewa zniszczone w czasie wojny.
Wybrano właśnie ten gatunek, ponieważ topole włoskie rosły szybko i wyglądały efektownie. Teraz zagrażają bezpieczeństwu.
– Jest to jednak drzewo dosyć kruche, a jego korzenie niszczą nawierzchnię. Rosną bardzo wysokie, ale gałęzie są słabe i łatwo się łamią. Niektóre 40- i 50-letnie topole po prostu zagrażają bezpieczeństwu na ulicach – mówi Grażyna Ojrzyńska, ogrodnik miasta.
Spośród całego łódzkiego drzewostanu 40 proc. stanowią właśnie topole. Wydział Ochrony Środowiska planuje, że wszystkie „powinny pójść pod piłę” do 2010 roku. To kilka tysięcy drzew. Ile dokładnie? Nie wiadomo, ponieważ Łódź nie ma inwentaryzacji drzew rosnących w parkach i na ulicach.
– Nie jest tak, że wszystkie topole automatycznie zostaną wycięte. W stosunku do każdej decyzja podejmowana jest indywidualnie – mówi G. Ojrzyńska. – Nie możemy również zmusić właścicieli prywatnych posesji do wycinania ich własnych drzew. Poza tym, każdą wyciętą topolę zastąpimy innym, młodym drzewem. Odchodzimy od monokulturowych nasadzeń. Ważne jest też kształtowanie architektury krajobrazu.
Teraz w Łodzi sadzi się dęby piramidalne. Są one wąskie i wysokie. Przetrwają kilkaset lat. Tyle, że rosną o wiele wolniej. Pięcioletnia topola to kilkumetrowe potężne drzewo, a dąb w tym wieku to rachityczna roślinka. Upłynąć może nawet 10 – 20 lat zanim nowo nasadzone drzewa będzie można zauważyć w krajobrazie miasta. Przez ten czas Łódź będzie zupełnie łysa.
– Dąb piramidalny powinien dobrze się trzymać w mieście. Wszystko jednak zależy od tego, jakie warunki mu się zapewni. Nie powinno się betonować terenu wokół drzewa, ani też spychać śniegu z solą w jego pobliże. Dlatego raczej nie należy sadzić ich przy trasach komunikacyjnych – mówi Krystyna Kazimierska, kierownik działu dendrologii w Ogrodzie Botanicznym.
W tym roku topole zostały zastąpione przez dęby w parku przy ul. Leczniczej na Górnej oraz na skwerze Głowackiego przy ul. Wojska Polskiego.
– Nie mamy możliwości szybkiej wymiany drzew. Sadzonki są drogie. Na razie wycinamy tylko te topole, które są spróchniałe i spękane – tłumaczy G. Ojrzyńska.
Autor artykułu: mirosław malinowski