W ŁKS na godzinę przed wiosenną piłkarską premierą wszystko zapięte jest na ostatni guzik. Wszystko oprócz kasy. Prezes Roman Stępień zapewnia, że do końca lutego rozliczy się ze swoimi piłkarzami z zaległych pensji i premii, ale… nie zmieni to faktu, że nadal trzeba będzie heroicznych wysiłków organizacyjnych, żeby związać koniec z końcem.
Prezes jest gotów pożyczyć 4 miliony złotych, które pozwoliłyby w przyszłym sezonie na skuteczną walkę o I ligę. „Tylko walka w najwyższej klasie rozgrywkowej ma sens. Występując w ekstraklasie, dzięki pieniądzom Canal+, bylibyśmy samowystarczalni!” – uważa Roman Stępień.
Niestety na taką pożyczkę nie chce się zgodzić żaden bank, a i prywatnym inwestorem nie jest do niej spieszno.
Pozostaje zatem życie z dnia na dzień i łatanie powstałych dziur.
Poza kasą, organizacyjnie ŁKS spisał się przed ligą na piątkę. Jest szeroka wyrównana kadra piłkarzy. Dawno tak perspektywicznej drużyny w ŁKS nie było. Zespół ma zapewnioną fachową opiekę szkoleniową (trzech trenerów na co dzień zajmuje się drużyną), jak i medyczną.
Działacze postarli się też przed wiosennymi rozgrywkami o nowe stroje. Ufundowała je firma Top Sport. Nowy krój kolekcji Korona powinien zadowolić łódzkich piłkarzy.
Ełkaesiacy wypróbowywali też nowe piłki dostarczone przez firmę. Mają one atest FIFA. Takimi samymi futbolówkami grają piłkarze Juventusu.
Najważniejszym zadaniem na dziś jest utrzymanie się w II lidze. Zdaniem trenera Dariusza Wójtowicza i kapitana Michała Łabędzkiego jest to plan minimum, który musi być wykonany. Zdaniem tak trenera jak i piłkarza zespół jest dobrze przygotowany do wiosennej rundy. Nie zmienia tej oceny sytuacji ostatnia sparingowa wpadka z Pogonią Zduńska Wola. To był klasyczny wypadek przy pracy. Nic takiego nie może się powtórzyć w arcyważnym spotkaniu w Myszkowie (sobota godz. 15).
Trener Wójtowicz w 95 procentach wie, kto w Myszkowie wybiegnie w podstawowej jedenastce. Kadra jest jednak tak wyrównana, że każdy jej piłkarz będzie wiosną miał szansę pokazania swoich możliwości i ewentualnie z czystym sumieniem będzie mógł powiedzieć, że ma swój udział w uratowaniu klubu przed spadkiem z II ligi.
Autor artykułu: (pas)