Nikt się chyba nie spodziewał, że Japonia okaże się tak trudnym i wymagającym rywalem. Wydawało się wszystkim, że po efektownym zwycięstwie nad Irlandią Północną, znów pokonamy rywala łatwo i przyjemnie. Nic z tego. Piłkarze z Azji pokazali dobrze zorganizowany, skuteczny futbol.
Dokonali historycznego wyczynu. Wygrali po raz pierwszy w historii na boisku rywala z Europy.
Pierwszą groźną akcję przeprowadzili „biało-czerwoni”, ale Emmanuel Olisadebe nie zdołał trafić do bramki z ośmiu metrów. Kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby Oli miał lepiej nastawiony celownik.
W 10 minucie goście objęli prowadzenie. Ruchliwy pomocnik Daisuke Ichikawa przejął piłkę po prawej stronie boiska i ostro dośrodkował na pole karne. Piłkę przed siebie niczym nieopierzony junior odbił Tomasz Wałdoch. Dopadł do niej Hidetoshi Nakata bez zastanowienia strzelił po ziemi w krótki róg polskiej bramki. Zasłonięty i zaskoczony Jerzy Dudek spóźnił się z interwencją i musiał wyjmować piłkę z siatki.
W 16 minucie bramce Yoshikatsu Kawaguchiego po raz drugi zagroził Olisadebe. Dobrze opanował piłkę w polu karnym, uderzył ją po ziemi obok bramkarza, ale piłka o kilka centymetrów minęła prawy słupek. Chwilę później napastnik Panathinaikosu Ateny popisał się rajdem przez prawie pół boiska, ale jego dośrodkowanie wyłapał Kawaguchi.
Te akcje nie oddawały prawdziwej sytuacji na boisku. Polacy grali wolno, mało dokładnie i nie potrafili skonstruować składnego ataku.
Rywale grali dynamicznie, szybko i każda ich akcja groziła stratą kolejnego gola. Strzał głową Shinji Ono z pięciu metrów po rzucie rożnym z trudem odbił polski bramkarz. W 42 minucie Michał Żewłakow po raz kolejny pozwolił dośrodkować Ichikawie, błąd Tomasza Kłosa wykorzystał Naohiro Takahara i zdobył drugiego gola dla współgospodarzy mistrzostw świata. Tuż przed przerwą dogodną okazję zmarnował Hidetoshi Nakata, któremu w sytuacji sam na sam piłkę spod nóg wyłuskał wspaniałym odważnym rzutem pod nogi Dudek.
Do drugiej połowy Polacy przystąpili z pięcioma zmianami, ale styl gry „biało-czerwonych” niewiele się zmienił. Podopieczni Jerzego Engela grali uważniej w obronie i agresywniej w ataku, ale niedługo potrafili zagrozić bramce Kawaguchiego.
Grający z kontry goście zagrozili bramce Radosława Majdana. W 61 minucie uderzał głową wprowadzony po przerwie Tatsuhiko Kubo, ale strzał był lekki i w środek bramki.
Obraz gry do końca meczu nie uległ zmianie – piłkarze walczyli głównie w środku pola, gdzie większość bezpańskich piłek padała łupem szybkich, zwinnych i sprytnych Japończyków. Szczególnie dobre wrażenie pozostawił po sobie rozgrywajacy włoskiej Parmy Hidetoshi Nakata, który umiejętnie dyrygował swoimi kolegami.
W 80 minucie Japonia powinna prowadzić 3:0. Po dokładnym dograniu Hidetoshi Nakaty w dogodnej sytuacji znalazł się Takayuki Suzuki, ale jego strzał głową z bliskiej odległości efektownie obronił Majdan. W odpowiedzi groźną akcję przeprowadzili „biało-czerwoni”. Po dośrodkowaniu Jacka Krzynówka głową strzelał Marcin Żewłakow. Kawaguchi był jednak na posterunku. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i Japończycy odnieśli zasłużone zwycięstwo.
Była to pierwsza przegrana reprezentacji Polski u siebie od ponad dwóch i pół roku. Poprzednio Polacy przegrali u siebie z Hiszpanią w Warszawie, w sierpniu 1999 roku.
Ponadto po raz pierwszy w obecności polskich kibiców przegrała drużyna Jerzego Engela. W sumie reprezentacja trenera Engela, który doprowadził polskich piłkarzy do finałów mistrzostw świata, w swoim 24. meczu poniosła piątą porażkę.
Większym skandalem niż postawa polskich piłkarzy było paranoiczne zachowanie się chuligana siedzącego w widzewskim sektorze stadionu. W 22 minucie zza bramki Jerzego Dudka pozbawiony cienia rozsądku chuligan rzucił na boisko petardę, która wybuchła obok polskiego bramkarza i na kilka chwil go ogłuszyła. Z pewnością ten incydent będzie miał swoje wymierne konsekwencje. Można się spodziewać, że następny mecz reprezentacji Polski obejrzymy w Łodzi za 20, a może więcej lat!
*****
0:1 – Nakata (10), 0:2 – Takahara (42).
Sędziował: Hermann Albrecht (Niemcy). Widzów: 5 tys.
Polska: Dudek (46, Majdan) – Kłos, Wałdoch (46, J. Bąk), Hajto, Michał Żewłakow (46, Krzynówek), Iwan, Kałużny (79, A. Bąk), Świerczewski (46, Karwan), Koźmiński, Kryszałowicz (46, Marcin Żewłakow), Olisadebe.
Japonia: Kawaguchi – Matsuda, Miyamoto, Koji Nakata, Toda (80, Myojin), Ichikawa (71, Hato), Inamoto (54, Fukunishi), Hidetoshi Nakata, Ono, Suzuki, Takahara (54, Kubo).
Autor artykułu: (pas)