Od 200 zł do 400 zł wahają się miesięczne zarobki niektórych ajentów prowadzących łódzkie kioski na przystankach komunikacji miejskiej. Przedstawiciel firmy HDS, do której należą kioski, twierdzi, że jeśli to komuś nieodpowiada, zawsze może zrezygnować z prowadzenia punktu i zmienić pracę!
Pani Irena Kurek i Aleksandra Gawenda prowadzą własną działalność gospodarczą i są ajentkami kiosków należących do firmy HDS Polska.
- Od 4 lat pracuję przez 7 dni w tygodniu, codziennie po kilkanaście godzin – mówi Irena Kurek, prowadząca kiosk na rogu ul. Obywatelskiej i al. Politechniki. – Gdy opłacę czynsz za kiosk, sprzątanie wiaty, światło i ZUS, zostaje mi na życie ok. 200 zł. Obroty znacznie spadły, ale to nikogo w firmie HDS nie interesuje. Niejednokrotnie prosiłam o zmniejszenie czynszu. Za każdym razem otrzymuję odpowiedź, że jest to niemożliwe.
- W moim przypadku jest bardzo podobnie – dodaje Aleksandra Gawenda, prowadząca kiosk na ul. Paderewskiego przy ul. Ciołkowskiego. – Czynsze są tak wysokie, że zabierają nam połowę zarobionych pieniędzy. Podpisują umowy z różnymi firmami, np. na sposób układania papierosów i jeśli tego nie zrealizujemy, straszą nas rozwiązaniem umowy. Za każdym razem, gdy tylko nie chcemy się na coś zgodzić, słyszymy to samo: jak się nie podoba, to są inni chętni na to miejsce.
Skontaktowaliśmy się z Jackiem Szymańskim, przedstawicielem firmy HDS w Łodzi. Poprosiliśmy, by odpowiedział na zarzuty kierowane w stronę firmy, którą reprezentuje. Niestety, nie chciał z nami rozmawiać i odesłał dziennikarza do biura w Warszawie. Tam udało nam się porozmawiać z przedstawicielem regionalnym Dariuszem Żebrowskim.
- Nie braliśmy z nikim ślubu i jeśli ktoś uważa, że mało zarabia, niech zrezygnuje z prowadzenia kiosku – usłyszeliśmy. – Nie możemy obniżyć stawek czynszu, które i tak są minimalne. Mamy swoje zobowiązania i musimy je realizować. Wysokość czynszu uzależniona jest od atrakcyjności miejsca, w którym stoi kiosk i obrotów. Gdy one spadają, nic nie możemy na to poradzić.
- Płacę im regularnie przez 4 lata – denerwuje się pani Irena. – Zbijają na nas kokosy, a gdy tylko trzeba pomóc w trudnym okresie, pokazują drzwi. Nie jesteśmy traktowani jak partnerzy, tylko wyzyskiwani.
HDS posiada w Łodzi kilkadziesiąt kiosków oferujących prasę, książki, papierosy, bilety MPK itp. Wielu ajentów narzeka na zbyt wysokie czynsze i niskie utargi. Firmę, od której dzierżawią kioski, niewiele to jednak interesuje.
Autor artykułu: (tj)