Łódzki piekarz Jan Cygan od ćwierćwiecza wypieka dziwne chleby i chlebki. Jego łódzka piekarnia przypomina pracownię rzeźbiarską. Na blachach leżą uplecione z ciasta warkocze, koła do wozów drabiniastych, skrzydła do wiatraka i inne elementy przygotowane do zmontowania misternych konstrukcji chlebowych.
– Skrzydła wiatraka – objaśnia pan Jan – muszą mieć odpowiednią twardość, bo są one ruchome. – Podobnie jak koła wozu drabiniastego, które także się kręcą, ale mają swoją praktyczną funkcję: muszą wytrzymać ciężar dań, które wjechały na stół.
Praca nad wozem drabiniastym z dyszlem i kołami była niezwykle trudna. Na zasadzie prób i błędów trzeba było tak wymiesić ciasto, żeby po upieczeniu było dostatecznie sztywne. Taki „skonstruowany” z ciasta wóz, może być półmiskiem na szynki, wędliny i inne smakowitości.
Trwają prace nad umocnieniem kół w wozie drabiniastym, żeby nie załamywały się pod ciężarem przeróżnych pyszności.
Ciasto jest bardzo delikatną materią. Nigdy nie wiadomo jak się zachowa podczas pieczenia. Do niektórych wzorów przygotowuję kilka rodzajów ciasta, a jego skład jest różny w zależności od przeznaczenia. Inne zapieka się wielokrotnie po nałożeniu kolejnych elementów ozdobnych.
Na dowód mistrz sztuki piekarskiej pokazuje obraz. Martwa natura ma ramę z białego ciasta, a jej tematem jest kiść ciemnych winogron.
W piekarni Jana Cygana powstają codziennie nowe „rzeźby”. Jedne – na specjalne zamówienie, inne – w prezencie od firmy dla kogoś lubianego i szanowanego.
Kostur dożynkowy przygotowywany został na bal rzeźników. Na weselach ogromnym powodzeniem cieszą się wypieczone serca ozdobione różyczkami i rogi obfitości, które młodej parze mają dobrze wróżyć na przyszłość.
– Mieliśmy okazję uświetnić niejeden wytworny bankiet – mówi łódzki piekarz bez cienia przechwałki. – Potrafię zrobić praktycznie wszystko, co się klientom wymarzy. Od polskiego godła państwowego po kopię „Słoneczników” Van Gogha. Piękną ozdobą polskiego stołu jest sowa i kogut. Na bankiety dla zagranicznych gości staram się przygotowywać charakterystyczne dla ich krajów akcenty i symbole.
Mięsiwa, przystawki i ryby wyglądają bardzo efektownie, gdy podać je na półmiskach z pieczywa. Mają różne kształty: klonowego lub dębowego liścia, ozdobnej salaterki. Ryby bardziej smakują, gdy podać je na chlebku w kształcie gondoli.
Na eleganckich przyjęciach modne stały się olbrzymie bochny wiejskiego chleba. Ze specjalnego ciasta wypieka się wielkie michy na pierogi, chlebki, w których po wydrążeniu miąższu serwować można żurek staropolski i zrazy. Na jedno z przyjęć piekarz – artysta miał przygotować akcenty charakterystyczne dla Łodzi. Gościom podano żurek w wypieczonych przez niego łódeczkach, z łyżkami, które miały kształt wioseł.
Jan Cygan uczestniczył w przygotowaniach niejednego niezwykłego przyjęcia autorskiego. Kiedy Beata Tyszkiewicz i Alan Starski przyjechali do Łodzi, żeby uroczyście odcisnąć swoje dłonie na Piotrkowskiej, dostali od łódzkiego mistrza piekarnictwa swoiste pamiątki. Dla aktorki była to okazała gwiazda upieczona z przaśnego ciasta, zaś scenograf dostał wypieczonego z pietyzmem Oscara o wymiarach autentycznej, prestiżowej statuetki wręczanej gwiazdom w Hollywood.
Pewna konsternacja nastąpiła w piekarni, kiedy urządzano wytworny bankiet na cześć przybyłych do Łodzi Francuzów. Łódzki mistrz wpadł na pomysł, żeby upiec wieżę Eiffla.
Wypiek udał się nadzwyczajnie. Składał się z siedemnastu elementów i był wysoki na 120 centymetrów. Wprawił Francuzów w prawdziwe osłupienie.
Na przyjazd Szwajcarów Jan Cygan upiekł… szarotkę alpejską. Jej pierwowzorem była szarotka rosnąca w rodzinnym ogrodzie, ale i tak wypiek półmetrowej wysokości prezentował się imponująco i wiernie oddawał każdy detal tego chronionego i rzadkiego kwiatka, bliskiego sercom szwajcarskich gości.
Dużo emocji włożył łódzki piekarz w przygotowanie ozdobnego pieczywa na autorskie przyjęcie, które odbyło się po premierze „Quo vadis” na cześć Jerzego Kawalerowicza.
Znakomity reżyser otrzymał na pamiątkę wypieczone z przaśnego ciasta: lutnie, znak legionów, rydwan upieczony dokładnie według filmowego wzoru i Nike.
Idealnie wyszła tablica występująca w filmie, na której każde zarysowanie marmuru było wiernie odwzorowane na wypieku.
Autor artykułu: (gz)