Coraz częściej osiedlowe śmietniki przypominają twierdze. Mają betonowe ściany i metalowe drzwi zamykane na klucz. W spółdzielniach mieszkaniowych tłumaczą, że zamknęli kontenery, by lokatorzy płacili tylko za swoje śmieci.
- Notorycznie wydawaliśmy pieniądze na śmieci mieszkańców z innych spółdzielni – usłyszeliśmy od pracownika administracji Spółdzielni Mieszkaniowej Twórców, która zarządza blokami m.in przy ulicach Liściastej i Kaszyńskiego. – Mało tego. Zdarzało się, że śmietnik zawalony był workami wypełnionymi np. ścinkami materiałów.
Osiedle przy ul. Liściastej: jest tu kilka spółdzielni i… odpowiednia liczba śmietników, ale z relacji lokatorów wynika, że nie wszyscy wyrzucają worki z odpadkami do pojemników przy swoich blokach.
- Nasze kontenery są ogólnodostępne i ci, co mają bliżej do nich, wrzucają śmieci – mówi lokatorka bloku przy ul. Liściastej nr 22.
- Efekt jest taki, że po kilku dniach worki walają się poza pojemnikami, bo te są już zapełnione.
W Spółdzielni Twórców ten problem zniknął, gdy tylko pojawiły się zamykane drzwi do śmietnika.
- Ale wcześniej miarka się przebrała, bo w grudniu musieliśmy dodatkowo zapłacić za kilka kursów śmieciarek. Doskonale pamiętam, że za jeden miesiąc wydaliśmy tyle, co za pół roku – dodaje księgowy ze spółdzielni Twórców. – Założyliśmy więc bramę i zamek. Teraz płacimy więc tylko za “nasze” śmieci.
Śmietniki coraz częściej są kontrolowane przez pracowników spółdzielni. Kilka tygodni temu na osiedlu Wilcza – Gołębia na śmietniku pojawiła się informacja, że należy on do bloku przy ul. Gołębiej 8. Prawdopodobnie wkrótce każdy z lokatorów otrzyma swój klucz do śmietnika…
Czy osiedlowe śmietniki powinny być zamykane? Na Państwa opinie w tej sprawie czekamy dziś, w godz. 10.00 – 12.00 pod numerem 637-72-67.
Autor artykułu: (tj)