Klientka Biedronki przy al. Kościuszki wyszła po zakupach zszokowana. Pierwsze zaskoczenie: była sama w wielkim dyskoncie, chociaż zwykle już wczesnym rankiem robi tu zakupy mnóstwo osób. Ochroniarz nie spuszczał jej z oka – miał w końcu do pilnowania tylko jedną klientkę.
– Kiedy podeszłam z koszykiem do płacenia kasjerka zażądała, żebym jej pokazała zawartość reklamówki – ze łzami w oczach opowiada o przykrym incydencie Małgorzata S.
– Niosłam w niej buty do szewca i nie bałam się pokazać zawartości torby. Ale przecież nikt poza policją nie ma prawa mnie rewidować!
Właścicielka sieci dyskontów, Małgorzata Spychała z Poznania wyjaśnia:
– Przy wejściu i kasach są plakaty, które informują, że jeśli ktoś wnosi do sklepu dużą torbę musi jej zawartość okazać ochroniarzowi. Musimy się bronić przed złodziejami. A wzywanie policji jest działaniem drastycznym.
– Pracownicy ochrony, ani kasjerki nie mają prawa przeszukiwania bagażu klienta – stanowczo stwierdził Witold Kozicki z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. – Gdy jest uzasadnione podejrzenie kradzieży ochrona powinna wezwać policję. Bowiem tylko policja ma prawo do przeszukania osoby podejrzanej o kradzież.
Autor artykułu: (gz)