Archive for February, 2003

Ciuchcią po Piotrkowskiej

Friday, February 28th, 2003

Kolejka akumulatorowa, wielopoziomowe parkingi, obniżka czynszów za wynajem lokali handlowych i gastronomicznych, więcej toalet i ławek, czysta jezdnia i chodniki – to główne przedsięwzięcia, które mają ożywić ulicę Piotrkowską. Wczoraj przedstawiły je władze miasta.

Program przygotowali eksperci urzędu miasta wykorzystując informacje zebrane od Klubu Piotrkowskiej, Fundacji Ulicy Piotrkowskiej, urbanistów, architektów, socjologów, a także łodzian.

Do końca roku mają powstać dwa wielopoziomowe parkingi, a na przedstawionej wczoraj mapie znalazło się aż 19 miejsc, w których można by zlokalizować takie miejsca postojowe.

Przejścia przez podwórka łączące parkingi z Piotrkowską zostaną oświetlone i będą częściej patrolowane przez strażników miejskich (budżet miasta przeznaczy 650 tys. zł na dodatkowe etaty). Poprawi się komunikacja, dzięki uruchomieniu linii autobusowej wokół Piotrkowskiej. Program przedsięwzięć zakłada w dalszej perspektywie budowę tunelu dla tramwaju regionalnego, który przebiegałby w centrum miasta od ul. Północnej do ul. Żwirki.

Znacznie wcześniej, bo już latem, od pl. Wolności do al. Mickiewicza będzie kursować ciuchcia z wagonikami, która powinna stać się atrakcją turystyczną.

Gastronomicy, kupcy o-raz przedsiębiorcy mogą liczyć na co najmniej 20-procentową obniżkę czynszów w swoich lokalach usytuowanych w gminnych budynkach. Z ulg będą mogli skorzystać również właściciele lokali gastronomicznych, którzy udostępnią bezpłatnie toalety. Zarządzenie w tej sprawie zostanie przygotowane przed Wielkanocą.

Autor artykułu: (mr)

To już wiosna?

Friday, February 28th, 2003

Na działkach przez grubą warstwę śniegu przebijają się przebiśniegi i krokusy. Kwitną już wierzby, a bazie można kupić u ulicznych sprzedawców. Sroki i gawrony zaczęły budować gniazda, a jastrzębie i myszołowy – tokować. Przyroda powoli budzi się do życia.

Dni są coraz cieplejsze i słońce przygrzewa. Jednak wegetację wstrzymują mroźne noce – temperatura spada nawet do kilkunastu stopni poniżej zera. Mróz doskonale znosi oczar japoński rosnący w łódzkim Ogrodzie Botanicznym, który właśnie o tej porze obsypuje się kwiatami.

– Cztery kolejne noce będą mroźne, ale potem temperatura wzrośnie nawet do 3 stopni powyżej zera – prognozuje Maciej Prange, hydrometeorolog w Regionalnej Stacji Hydrometeorologicznej w Wieluniu. – Ale niestety, do 7 marca dni będą pochmurne i spadnie ciśnienie.

W ogrodach, na działkach i w miejskich parkach trwają wiosenne prace i porządki. Działkowcy, właściciele przydomowych ogródków i firmy zajmujące się konserwacją zieleni przycinają gałęzie drzew i krzewów, grabią liście.
Rozkrzyczały się ptaki. Gdzieś widziano bociany.

– Najprawdopodobniej są to osobniki zimujące w kraju lub blisko zachodniej granicy. Mogły też przylecieć z Niemiec oraz z Holandii, gdzie hodują je farmerzy – mówi dr Zbigniew Wojciechowski z Zakładu Dydaktyki Biologii i Badania Różnorodności Biologicznej Uniwersytetu Łódzkiego.

– Bociany odlatujące do Afryki zaczną do nas wracać w połowie marca, a ostatnie przylecą nawet w połowie kwietnia.

Za tydzień, dwa będzie można obserwować zachowania godowe u ptaków mieszkających w łódzkim ogrodzie zoologicznym.

– Być może wkrótce doczekamy się potomstwa pary kruków, która niedawno się dobrała i zamieszkała w nowej wolierze – mówi Włodzimierz Stanisławski, zastępca dyrektora łódzkiego zoo.

Wiosna na dobre zagościła w hipermarketach, kwiaciarniach, sklepach ogrodniczych i supermarketach budowlanych, które przygotowały już wiosenne kiermasze.

– Są rośliny, m. in. azalie, magnolie, rododendrony, iglaki balkonowe, róże i drzewka owocowe, wiele rodzajów ziemi, donic, nasiona kwiatów i warzyw, narzędzia ogrodnicze. Do 15 marca w ofercie znajdzie się wszystko co jest potrzebne w ogrodzie – powiedział Artur Jurak, zastępca kierownika działu ogród w jednym z łódzkich supermarketów budowlanych.

Autor artykułu: (mr)

Radni żądają miejsc parkingowych

Friday, February 28th, 2003

Łódzcy radni zapragnęli, by wydzielić tylko dla nich część parkingu na tyłach urzędu miasta i wymalować tam koperty z numerami rejestracyjnymi ich samochodów.

– To parking dla władzy, nie dla wszystkich – Zbigniew Klajnert, radny Ligi Polskich Rodzin stawia sprawę jasno. – Nie może być tak, że dla radnego brakuje miejsca parkingowego. Klienci urzędu niech stawiają auta gdzie indziej.

Najbliższe „gdzie indziej” jest 10 metrów od urzędowego parkingu. To strefa płatnego parkowania. Petenci przyjeżdżający do urzędu muszą tu płacić. Radni za parkowanie nie płacą.

Pomysłodawcami „parkingu władzy” są Andrzej Ostoja-Owsiany i Zbigniew Klajnert. Na szczęście odzywają się i głosy rozsądku.

– Sam często nie mogę znaleźć miejsca przed urzędem, ale nie robię zaraz o to wrzawy – mówi Jacek Michalak, radny ŁPO. – Po prostu stawiam auto trochę dalej.

Autor artykułu: (kow)

Sportowy bal Budowlanych

Monday, February 24th, 2003

Na Budowlanych można polegać jak na Zawiszy. Nie tylko znakomicie grają w rugby. Potrafią też zorganizować karnawałowy bal, tak że inni mogą tylko zazdrościć.

Znakomicie bawili się sportowcy i liczni goście podczas Balu Sportowego Budowlanych 2003. Atrakcji było tyle, że aż głowa bolała. Krótki jazzowy koncert skrzypcowy nagrodzony rzęsistymi brawami dał Michał Urbaniak. Znane arie operowe śpiewali artyści Teatru Wielkiego: Barbara Panek i Krzysztof Marciniak. Były pokazy tańca nowoczesnego i klasycznego.

Nie zabrakło znamienitych gości, wśród których byli świetni sportowcy: łyżwiarze olimpijczycy Sebastian Kolasiński z żoną Jagną Marczułajtis, Sylwia Nowak z narzeczonym Marcinem Trębackim oraz najsilniejszy człowiek świata – Mariusz Pudzianowski.

Mariusz otrzymał od gospodarzy piłkę do rugby i potwierdził, że dziś zjawi się na obozie Budowlanych w Spale. Jeden ze sponsorów klubu zadeklarował, że po zdobyciu przez łodzian mistrzostwa Polski ufunduje tyle butelek szampana, ile zdoła udźwignąć nasz Strong Man.

Budowlani nagrodzili najlepszych swoich ludzi roku 2002. Pamiątkowe plakietki otrzymali – trenerzy: Mieczysław Bogusławski, Krzysztof Serafin, Mirosław Szczepański, Mirosław Żórawski, który za kilka dni w Polskim Związku Rugby odbierze nagrodę dla najlepszego sędziego minionego roku. Zawodnicy – rugbiści: Piotr Gomulak, Krzysztof Hotowski, Michał Królikowski, Krzysztof i Piotr Serafinowie; zapaśnik – Michał Sęczak.

Specjalną nagrodę – zestaw klocków dla niemowlaka otrzymał były szkoleniowiec Budowlanych – Ryszard Wiejski, który właśnie został… dziadkiem.

Hitem tanecznym balu była znakomicie nadająca się do takiej zabawy przebojowa piosenka ognistych dziewcząt z hiszpańskiej grupy Les Ketchup. A wśród wielu kulinarnych atrakcji największym wzięciem cieszyły się gorące szynki po staropolsku.

Autor artykułu: (pas)

To nie koniec „ośmiornicy”

Monday, February 24th, 2003

Policjanci Centralnego Biura Śledczego ustalili, że we wrześniu 1999 roku w związku z tzw. ośmiornicą winiarską do aresztu powinno trafić ponad 20 osób więcej niż trafiło. Wynika to z analizy akt tylko jednej sprawy. Niewykluczone, że liczba osób, które nie stanęły przed obliczem sądu za oszustwa winiarskie jest znacznie większa.

– Jeden z „nietykalnych” właścicieli firmy winiarskiej nie płacąc podatków VAT i akcyzowego przy współpracy z jedną winiarnią przez miesiąc mógł zarobić ok. 2,5 mln zł. A współpracował z sześcioma winiarniami – twierdzi jeden z wtajemniczonych oficerów policji. – Inny natomiast oficjalnie winiarni nie prowadził. Miał jednak w kilku udziały, a do 8 dostarczał cukier i moszcz. Dwóm winiarniom wydzierżawiał również linie technologiczne.

Podejrzewa się, że wśród ponad 20 osób, które jakimś cudem uniknęły odpowiedzialności karnej jest właściciel podstrykowskiej firmy – Daniel G. oraz Bartłomiej L. Ten ostatni co prawda został skazany w „ośmiornicy” winiarskiej, ale tylko za część swojej nielegalnej działalności.

Bartłomiej L. oficjalnie w 1999 roku dostarczał cukier i moszcz do winiarni oraz wydzierżawiał swoją linię technologiczną do produkcji wina w Borowej koło Justynowa. Nieoficjalnie miał udziały w kilku winiarniach, które po wyprodukowaniu i sprzedaniu wina oraz niezapłaceniu podatków: akcyzowego i VAT likwidowały się po niespełna dwóch miesiącach.

Na ławie oskarżonych w 1999 roku powinno znaleźć się także kilku urzędników z aparatu skarbowego. Przynajmniej dwóch kontrolerów z UKS – jeden nadzorował produkcję wina w Borowej, a drugi pracował w firmie pod Strykowem. Obaj fałszowali listy przewozowe i świadectwa legalności.

Za „poświadczenie nieprawdy” przed sądem powinien stanąć – zdaniem policji – także pracownik Urzędu Skarbowego w Koluszkach, który potwierdzał, że firma z Borowej nie zalega z podatkami, chociaż nigdy nie płaciła ona podatków.

Danielowi G. (był na krótko zatrzymany we wrześniu 1999 roku) nigdy nie przedstawiono zarzutów. Być może jest to zasługa jego cichego wspólnika, którym jest łódzki adwokat.

Prawnik ten (studiował razem z prokuratorem Wiktorem C.) ostatnio także nie ma dobrej passy. W grudniu ubiegłego roku przedstawiono mu zarzuty, gdyż chciał przekupić prokuratora. Wobec pomysłodawców utworzenia winiarni w Borowej prokurator Wiktor C. pod koniec sierpnia 2001 roku umorzył śledztwo, mimo że skarb państwa stracił na tym blisko 4 mln zł.

Wedłu danych prokuratury w latach 1997-1999 w woj. łódzkim działały 32 winiarnie na tzw. słupów, które uszczupliły skarb państwa w podatku akcyzowym i VAT na blisko 60,2 mln zł. Teraz okazuje się, że winiarni było dwa razy tyle, a i straty mogą być dwukrotnie większe.

„Ośmiornica” wyniarska zaczęła odżywać w październiku ubiegłego roku. W listopadzie zawieszono prokuratora Wiktora C. (jego sprawę bada wrocławska Prokuratura Apelacyjna), a pod koniec grudnia aresztowano wraz z gangiem produkującym skażony spirytus oficera CBŚ Karola P. i Barłomieja L.

Autor artykułu: (dag)

Zabójca poszukiwany

Monday, February 24th, 2003

Policjanci z Rawy Mazowieckiej poszukują zabójcy 20-letniej ekspedientki ze sklepu tekstylnego. Burmistrz Rawy Mazowieckiej wyznaczył 5 tys. zł nagrody dla osoby, która pomoże ująć sprawcę.

W minioną środę w południe do sklepu przy ul. Kościuszki (naprzeciwko komendy policji) wszedł młody mężczyzna. Zadał kobiecie kilkanaście ciosów nożem i uciekł. Zwłoki ekspedientki znalazł i policję powiadomił klient. Na ciele denatki (na szyi i klatce piersiowej) ujawniono ponad 20 ran kłutych.

Kilka godzin po zabójstwie policjanci znaleźli w pobliżu jednej ze szkół nóż kuchenny z drewnianą rączką i z 30-centymetrowym ostrzem. Prawdopodobnie właśnie nim zabito ekspedientkę.

Na podstawie zeznań czterech świadków, w tym dwóch 10-letnich dziewczynek sporządzono portret pamięciowy sprawcy. Mężczyzna ma ok. 175 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, oczy ciemne i ciemne włosy. W dniu zabójstwa ubrany był w krótką czarną kurtkę zapinaną na suwak.

W połowie stycznia w Gostyninie (woj. mazowieckie) w podobny sposób została zamordowana młoda sprzedawczyni w sklepie z odzieżą. Policjanci nie wykluczają, że obu tych zabójstw mógł dokonać ten sam mężczyzna, który już najprawdopodobniej wyjechał zarówno z Rawy Mazowieckiej jak i z woj. łódzkiego.

Policja prosi wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości przedstawionego na portrecie mężczyzny o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Rawie Mazowieckiej tel. (0-46) 814-81-00, 814-81-03 lub 997.

Autor artykułu: (dag)

Z Piotrkowskiej znikają nie tylko sklepy

Thursday, February 20th, 2003

Tam, gdzie jeszcze do niedawna działała restauracja „Złota kaczka”, od dwóch miesięcy straszą puste, brudne szyby z kartką „Lokal do wynajęcia”.

W miejscu popularnej i cieszącej się renomą „Bagietki” od kilku dni działa sklep z odzieżą sportową. Czarne chmury zawisły również nad „Hort Cafe”, o czym już pisaliśmy. Czy to oznacza, że z ul. Piotrkowskiej znikną znane i lubiane przez łodzian firmy?

„Złota kaczka” powstała ponad dziesięć lat temu. Była pierwszą restauracją, w której serwowano chińskie potrawy. Usytuowana przy ul. Piotrkowskiej 79 była jednym z najbardziej charakterystycznych punktów głównej ulicy miasta.

– Szybko rosnący czynsz i zubożenie łodzian to były główne przyczyny tego, że uciekliśmy z Piotrkowskiej – powiedziała Janina Matczak, współwłaścicielka restauracji. – Uznaliśmy, że lepiej wybudować większy lokal poza centrum niż płacić coraz więcej właścicielowi kamienicy.

Zniknięcie popularnej „Bagietki”, czyli sklepu piekarniczo-cukierniczego z budynku przy pasażu Rubinsteina zaskoczyło łodzian. Niewielki sklepik od wielu lat cieszył się ogromną popularnością. Była to pierwsza placówka w Łodzi, która sprzedawała gorące bagietki. Kolejki po ten rarytas ustawiały się przy ul. Piotrkowskiej 71 jeszcze w latach 80. Później w sklepie wygospodarowano miejsce na kawiarenkę, gdzie można było zjeść ciastko i napić się herbaty.

Pod koniec ubiegłego roku szyby „Bagietki” zasłoniły gazety i szary papier. Okoliczni sklepikarze tłumaczą sobie przeprowadzkę firmy zbyt wysokim czynszem i konkurencją hipermarketów oraz tym, że gorące bułki i bagietki można już kupić w każdym „spożywczaku”.

Autor artykułu: (jed)

Utrzymać II ligę i zagrać na olimpiadzie

Thursday, February 20th, 2003

Pech nie opuszcza Roberta Sieranta. Gdy wydawało się, że nic już nie przeszkadza piłkarzowi ŁKS w budowaniu wysokiej formy, przyplątał się wirus wywołujący zapalenie górnych dróg oddechowych.

– W poniedziałek wieczorem miałem blisko 40 stopni gorączki, dokładnie 39 i sześć kresek – powiedział Robert Sierant. – Na szczęście choroba szybko ustępuje, jest już lepiej, choć do końca tygodnia nie będę mógł uczestniczyć w treningach. Muszę się dokładnie wyleczyć, bo zdrowie jest dla mnie najważniejsze.

- Trochę zamierza pan jeszcze pograć…

– Trochę? Przede mną jeszcze cała piłkarska kariera. Tak jednak pechowo się składa, że cały czas coś mi się przyplątuje. Na szczęście były to drobne urazy, które nie przeszkodziły mi w trenowaniu, przygotowywaniu się do rundy wiosennej, ale rzeczywiście ciągle walczę z drobnymi przeciwnościami losu. Zdążyłem jednak sporo popracować i myślę, że po chorobie szybko dojdę do pełnej dyspozycji.

- Do drużyny po rundzie jesiennej doszło sporo nowych piłkarzy, czy to dobrze dla ŁKS?

– Są to zawodnicy, którzy już trochę czasu grają w piłkę nożną i mogą pomóc drużynie w trudnej sytuacji. Naszym celem jest utrzymanie się w II lidze i wszyscy piłkarze mogący być wzmocnieniem drużyny są przydatni. Zwiększy się choćby rywalizacja o miejsce w pierwszym zespole. Powinno się to przełożyć na grę całej drużyny.

- Musicie walczyć o zwycięstwa, a bez dobrego ataku trudno myśleć o golach.

– Rzeczywiście bramki głównie powinni zdobywać napastnicy, takie jest ich zadanie. Do naszego ataku mają dojść Radek Matusiak, Łukasz Masłowski, a są już Bartek Grzelak, Łukasz Mierzejewski i Szczepan Bartosik. To młodzi zawodnicy, którzy już jednak dużo potrafią. Myślę, że ich rywalizacja na treningach przyniesie efekt w postaci bramek zdobywanych w ligowych meczach.

- Czy myśli pan o powrocie do reprezentacji młodzieżowej Polski?

– Cały czas. Myślę, że bardzo ważna będzie dla mnie właśnie runda wiosenna. Jestem w stałym kontakcie z trenerem Edwardem Klejndinstem, który powiedział, że nie stracił mnie z kręgu swojego zainteresowania. Pamiętam dobrze, że gdy budowano obecną „młodzieżówkę” mówiono o celu, którym był i jest start na igrzyskach olimpijskich w Atenach. Marzę o tym, by zagrać na olimpijskich stadionach.

Autor artykułu: (mm)

Łodzianki już z Nowakowskim?

Thursday, February 20th, 2003

Koszykarki ŁKS przygotowują się do niedzielnego ligowego spotkania z PZU Polfą. Mecz w Pabianicach (początek o godz. 18) zapowiada się szlagierowo i jak każde derby powinien być zacięty i emocjonujący. W pierwszej rundzie łodzianki wygrały we własnej hali 75:73.

Punkty dla ŁKS zdobyły wówczas: Jodeikaite 23, Toma 20, Dominauskaite 12, Ivliejewa 7, Owczarek 6, Włodarska 4, Perlińska 3.

Być może w tym spotkaniu łódzką drużynę poprowadzi do boju pierwszy szkoleniowiec Andrzej Nowakowski. Trener miał ostatnio problemy zdrowotne i lekarze zalecili mu, by na jakiś czas zrezygnował z prowadzenia zespołu w trakcie ligowych spotkań.

Nowakowski prowadzi zajęcia ełkaesianek, ale w ostatnich czterech spotkaniach ligowych był nieobecny w hali. Dziś szkoleniowiec ełkaesianek przejdzie specjalistyczne badania. Jeśli okaże się, że stan jego zdrowia poprawił się znacznie, to nie jest wykluczone, że w niedzielnym spotkaniu poprowadzi do boju drużynę z al. Unii.

W porównaniu ze składem z pierwszego spotkania zabraknie na pewno Birute Dominauskaite, która leczy kontuzję kolana. Pierwsze dość ostrożne diagnozy lekarskie mówią o tym, że istnieje szansa, by koszykarka podjęła treningi przed rundą play off.

Z kolei pod znakiem zapytania stoi występ w niedzielnym meczu Agnieszki Makowskiej, która w poprzedniej kolejce w spotkaniu z SMS PZKosz Warszawa zdobyła 22 punkty i była najlepszą zawodniczką łódzkiej drużyny. Łódzka koszykarka zmaga się z przeziębieniem i nie brała udziału we wczorajszym treningu.

- Zaległy mecz z 10. kolejki: Quay-POSiR Poznań – Cukierki Odra Brzeg 78:89 (20:28, 26:31, 21:15, 11:15).

Autor artykułu: (hof)

Czy działacze zapomnieli o zaproszeniach?

Monday, February 17th, 2003

Kibice wiele sobie obiecują po dzisiejszym zebraniu zarządu ŁKS, podczas którego ma być omawiana przyszłość piłkarskiej drużyny. Zapowiadano, że w posiedzeniu władz łódzkiego klubu mają wziąć również udział Stanisław Terlecki, były doskonały piłkarz jedenastki z al. Unii oraz trener legenda Leszek Jezierski.

Wiele jednak wskazuje na to, że obydwaj panowie nie pojawią się na dzisiejszym posiedzeniu zarządu łódzkiego klubu.

– Bardzo na sercu leży mi dobro ŁKS – mówi Jezierski. – Jednak do wczorajszego wieczoru nikt z ludzi ŁKS nie zadzwonił do mnie, toteż nie wiem, gdzie i o której ewentualnie miałbym przybyć na posiedzenie zarządu. Nie należę do ludzi, którzy pchają się tam, gdzie ich nie chcą.

Widać, że obecni włodarze mają zamiar we własnym gronie porozmawiać o problemach klubu i ja to uszanuję – powiedział trener Jezierski. W podobnym tonie mówił wczoraj Terlecki, z którym również skontaktowaliśmy się.

Dziś mija termin składania ofert w przetargu na prowadzenie drugoligowej drużyny ŁKS. Jak poinformował nas dyrektor ŁKS Tadeusz Koszalski, do wczoraj do sekretariatu klubu nie wpłynęła żadna propozycja.

Autor artykułu: (hof)