Archive for February, 2003

Łodzianie wracają do ciężkiej pracy

Monday, February 17th, 2003

Większość piłkarzy ŁKS miała wolny weekend. Laba nie potrwa jednak długo, bo już dziś łodzianie przystąpią do kolejnych treningów.W sobotę trener Bogusław Pietrzak prowadził zajęcia tylko z pięcioma zawodnikami. W treningu brali udział m.in. Michał Stolarz, Marcin Kardas, Michał Białek i Robert Sierant.

– Pozostali mieli wolne, bo do tej pory trenowali bez przerw – mówi szkoleniowiec ŁKS. – Wymieniona czwórka ma pewne zaległości, toteż trzeba je jak najszybciej nadrabiać. Do rozpoczęcia rundy rewanżowej drugiej ligi nie zostało wiele czasu, toteż nikt już nie może liczyć na taryfę ulgową. Cel, jaki stoi przed zespołem jest jasny i musimy dysponować zawodnikami w pełni przygotowanymi do walki w rundzie rewanżowej – mówi Pietrzak.

Na dzisiejszych, przedpołudniowych zajęciach trener łódzkich piłkarzy spodziewa się stuprocentowej frekwencji.

– W końcówce poprzedniego tygodnia z powodu choroby nie ćwiczył Jakub Siwierski, Tomasz Rączka, Bartłomiej Grzelak i Jacek Sorbian – mówi trener ŁKS. – Z wiadomości jakie dotarły do mnie wynika, że wszyscy mają już za sobą problemy zdrowotne i dziś dołączą do drużyny – mówi Pietrzak.

Kibiców najbardziej niepokoi stan przygotowania Sorbiana, który wraz ze Stolarzem mieli być prowadzącymi grę w łódzkiej drużynie. Pomocnik ten może mieć problemy z optymalnym przygotowaniem do rundy wiosennej. Do tej pory opuścił już wiele treningów (podobnie było przed rundą jesienną). Ten tydzień zapowiada się dla piłkarzy ŁKS bardzo pracowicie. Szkoleniowiec ma w planach po dwa treningi (we wtorek i w czwartek). Czasu do pierwszego ligowego meczu nie zostaje już wiele, dlatego trudno się dziwić, że trener chce jak najintensywniej wykorzystać pozostały czas.

Ełkaesiacy kolejny sparing rozegrają w sobotę, a rywalem łódzkiej drużyny będzie inny drugoligowiec Śląsk Wrocław. Mecz kontrolny odbędzie się na sztucznej murawie SMS przy ul. Milionowej.

Autor artykułu: (hof)

Widzew nie spotka się z… Markiem Citko

Monday, February 17th, 2003

Według wcześniejszych ustaleń, piłkarze Widzewa mieli dziś na zgrupowaniu w Turcji rozegrać mecz kontrolny ze szwajcarskim zespołem Aarau, do którego przeszedł ostatnio Marek Citko.

Niestety, do tego spotkania nie dojdzie, ponieważ widzewiacy wyjadą do Turcji, o czym pisaliśmy, dopiero jutro rano samolotem z Lipska.

Przed wczorajszym treningiem, który o godz.17 rozpoczął się w hali Widzewa, trener Petr Nemec ustalił w rozmowie z prezesem Jackiem Dzieniakowskim i kierownikiem Tadeuszem Gapińskim, że odjazd autokarem do Lipska nastąpi dzisiaj, po treningu i zjedzeniu obiadu, o godz. 12.30.

– Wyjedziemy wcześniej, ze względu na złe warunki atmosferyczne i ewentualne blokady na drogach – wyjaśnia Tadeusz Gapiński. W hotelu w Lipsku mamy zapewnione, w ramach biletu lotniczego, kolację i nocleg.

W zgrupowaniu w Turcji weźmie udział 20 piłkarzy, trzech trenerów, masażysta i dwie osoby z kierownictwa klubu.

- Czy znani są już rywale, z którymi Widzew rozegra mecze kontrolne na zgrupowaniu w Turcji? – pytamy prezesa Jacka
Dzieniakowskiego.

– Trener Petr Nemec zaplanował co najmniej 3 mecze kontrolne, ale z nieustalonymi jeszcze drużynami. Ze znalezieniem przeciwników do gry nie powinno być najmniejszych kłopotów. W tym samym czasie w tym samym ośrodku, lub w pobliżu, trenować będą drużyny z Rosji, Bułgarii i krajów skandynawskich.

W charakterze specjalisty od szkolenia bramkarzy z ekipą Widzewa udaje się do Turcji Jan Tomaszewski. To z pewnością wybitny fachowiec, jeżeli chodzi o specyfikę treningu na tej pozycji piłkarskiej.

– Moim zadaniem będzie nie tylko oszlifowanie formy widzewskich bramkarzy, ale także wdrożenie w życie opracowanego przeze mnie tygodniowego cyklu szkoleniowego, który kontynuowany powinien być przez cały sezon– wyjaśnia Jan Tomaszewski.

- Czy może pan uchylić rąbka tajemnicy z tego planu?

– Nie mam żadnych tajemnic. Plan szkoleniowy, mówiąc ogólnie, przedstawia się następująco: poniedziałek – praca nad dynamiką na siłowni, wtorek – ćwiczenia sprawnościowe z piłką bez bramki, środa – ćwiczenia w bramce, czwartek – gra na przedpolu, piątek – powtórzenie wszystkich tych elementów w mikrowymiarowym czasie. Proponuję również, aby w sobotę, w dniu meczów, robić dla bramkarzy w godzinach przedpołudniowych lekki trening celem zaznajomienia się z murawą boiska na przedpolach obu bramek.

Autor artykułu: (m. st.)

Po co komu taki prezes?

Wednesday, February 12th, 2003

Pobieranie opłat za zgłoszenia zawodników, liczenie żółtych kartek i wyznaczanie sędziów do spotkań IV ligi – to zadania, z którymi doskonale radzi sobie Łódzki Związek Piłki Nożnej z prezesem Mirosławem Wróblewskim na czele. Wydaje się, że rola szefa wojewódzkiej centrali piłkarskiej powinna wykraczać nieco poza te dziecinnie proste obowiązki.

Kibice obu łódzkich klubów, a zwłaszcza ŁKS, mogą mieć wielkie pretensje do prezesa ŁZPN… Bo cóż zrobił on dla borykającego się z kłopotami finansowymi klubu? Chyba tylko dwie rzeczy. Dbał o interesy Szkoły Mistrzostwa Sportowego wyznaczając wiele turniejów młodzieżowych właśnie na obiektach SMS oraz zadbał o poziom sportowy ŁKS, zezwalając na grę w tym klubie (dokładniej w rezerwach) swojemu synowi Krzysztofowi Wróblewskiemu. To zdecydowanie za mało, by prezes ŁZPN był prawdziwym, a nie malowanym szefem związku. Prezes z prawdziwego zdarzenia mógłby przecież walczyć o pieniądze dla ŁKS w PZPN. Dostała szczecińska Pogoń, mógłby otrzymać ŁKS. Łódzki szef jest jednak mało znaną postacią w stolicy i Michał Listkiewicz nie drży na sam dźwięk nazwiska “Wróblewski”. Nie wszedł przecież nasz prezes do władz futbolowej centrali. Czyżby przerastało to jego możliwości? W “drużynie” Listkiewicza na stanowiskach członków prezydium PZPN jest prezes Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej Stefan Antkowiak, jest prezes Dolnośląskiego ZPN Jerzy Koziński, jest prezes Kujawsko-Pomorskiego ZPN Eugeniusz Nowak. Gdzie jest prezes Wróblewski? Twardą ręką rządzi tylko w kilku pokojach swojego związku przy ul. Próchnika w Łodzi. I nic wielkiego z tych rządów nie wynika.

Prezes ŁZPN mógłby także w jakiś sposób pośredniczyć w rozmowach z ewentualnymi sponsorami łódzkich klubów. W naszym związku poza mającymi spuszczone głowy działaczami, niosącymi gotówkę za zgłoszenia swych zawodników, nigdy nie spotkaliśmy żadnego biznesmena.

Mirosław Wróblewski ostatnio skrytykował pomysł o przetargu ŁKS i ma do tego prawo. Winnych takiego stanu rzeczy szuka jednak wszędzie, jakby nie dostrzegając własnej osoby. Trzeba wreszcie łódzkiej piłce pomóc, panie prezesie. Bo niebawem w naszym regionie w ogóle nie będzie sukcesów, a pan będzie miał święty spokój i bez wyrzutów sumienia nadal pobierał co miesiąc zasłużony ryczałt.
Byłoby fatalnie, gdyby kierował pan związkiem klasyfikowanym na szarym końcu w kraju. Ale może jest tak, że “jaki pan, taki kram”…

Autor artykułu: (dk)

Według prokuratury w schronisku przy ulicy Marmurowej znęcano się nad zwierzętami

Wednesday, February 12th, 2003

Wczoraj przed sądem stanęła Hanna F., dyrektor łódzkiego schroniska dla zwierząt. Oskarżono ją o to, że zwierzęta przebywały w fatalnych warunkach. W nieocieplonych boksach trzymano razem chore i zdrowe zwierzęta. Psy i koty były zaniedbane, cuchnące i przemarznięte.

- Nie przyznaję się do winy – powiedziała wczoraj przed sądem 52-letnia Hanna F., szefowa Schroniska dla Zwierząt przy ul. Marmurowej, która – według prokuratury – znęcała się nad podopiecznymi. Boksy, w których przebywały psy i koty cuchnęły odchodami, chore zwierzaki nie były odizolowane od zdrowych, niektóre podczas mrozu nie miały się gdzie schronić.

Zarzut obejmuje okres od października 2001 roku do końca stycznia ubiegłego roku. Hanna F. jest dyrektorem schroniska z 13-letnim stażem. Do października 2001 roku była jednocześnie wiceprezesem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

- Kiedy zrezygnowałam z funkcji wiceprezesa, zaczęły się szykany – mówiła. – Stałe kontrole, coraz więcej skarg, które zanim trafiły na moje biurko, obiegały urzędy i prasę.
- Sądzę, że była to inspiracja Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które jest też autorem doniesienia do prokuratury – skonstatowała oskarżona. Fatalne warunki panujące w schronisku opisała jedna z łódzkich gazet. Potwierdziła je kontrola przeprowadzona przez Inspekcję Weterynaryjną. Boksy były przepełnione, brudne, chore zwierzaki przebywały ze zdrowymi. Znalazł się też drastyczny opis przymarzania łap do betonowego podłoża. Psy nie miały co pić, miski wypełniał lód. Oskarżona starała się przekonać sąd, że warunki w schronisku były dobre zważywszy, że z każdym rokiem przybywa niechcianych i bezpańskich zwierzaków. Zimą boksy i budy były ocieplane, na betonie zawsze leżały drewniane palety.

W trakcie śledztwa prokurator zasięgnął języka u specjalistów z Zakładu Weterynarii Sądowej Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Toruniu. Biegli w swojej opinii stwierdzili, że pracownicy dopuścili się wielu zaniedbań, które spowodowały, że zwierzęta w łódzkim schronisku bytowały w złych warunkach. Schronisko utrzymuje miasto. W 2001 roku z kasy wypłacono 1.100.000 złotych. Do tego doszło 600 tys. zł na inwestycje.

W tym samym roku na ul. Marmurową przyjęto 38.870 zwierzaków. Prawie połowa poszła do adopcji, około 30 proc. trzeba było uśpić.

Dużo jedzenia, mało miejsca…

440 psów i 160 kotów przebywało wczoraj w schronisku dla zwierząt przy ul. Marmurowej. Placówka przystosowana jest do pobytu jedynie 250 psów.

- Taka sytuacja panuje co najmniej od 3 lat – przyznaje Małgorzata Włodarczyk, główny specjalista w schronisku. – W 2000 roku mieliśmy od 350 do 400 psów, w 2001 – około 450, rekord padł 2 grudnia ubiegłego roku, kiedy to przyjęliśmy 501 psów. Pracownicy schroniska nie są w stanie rozwiązać tego problemu. Niestety, osób gotowych wziąć do siebie psa jest mało, przybywa natomiast tych, które się ich pozbywają.

- Przynoszą do nas całe mioty – skarży się Małgorzata Włodarczyk. – Nie słuchają, gdy mówimy, że najlepszym rozwiązaniem problemu byłaby sterylizacja. Sytuacja zwierząt polepszyła się odkąd jesienią ub. roku zakończono remont nowego pawilonu. Za 60 tys. złotych m.in. wymieniono dachy i podłogi. W nowym pawilonie jest 21 boksów z wybiegami, we wszystkich zamontowano centralne ogrzewanie. Psy mają opiekę lekarską. Zimą dostają dodatkowe racje żywnościowe. (mgr)

Autor artykułu: (st)

Koniec świata! Okradają policję!

Wednesday, February 12th, 2003

Dzielnicowy z drugiego komisariatu na Bałutach został okradziony przez kieszonkowca w autobusie. Policjant jechał akurat do pracy. Gdy wysiadł, zorientował się, że w kaburze nie ma służbowego pistoletu P-64 oraz magazynku z nabojami. Kilka godzin później do komisariatu zgłosił się mężczyzna i powiedział, że znalazł broń z magazynkiem porzuconą obok kościoła przy ul. Zgierskiej. Był to pistolet dzielnicowego. – Prowadzone jest w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne – powiedział podinsp. Witold Kozicki, rzecznik prasowy KWP w Łodzi.

Autor artykułu: ei

Adrian Napierała: Niedawno byłem w ŁKS

Monday, February 10th, 2003

Antoni Ptak, właściciel Piotrcovii, zaproponował niedawno drużynie ŁKS wypożyczenie za darmo pięciu piłkarzy, w tym znajdowali się wychowankowie łódzkiego klubu. Propozycja nie przyjęta została z entuzjazmem przez włodarzy zespołu z al. Unii. Prezes Roman Stępień powiedział, że interesuje go jedynie powrót do Łodzi Adriana Napierały.

Byłem przecież jeszcze niedawno zawodnikiem ŁKS i nic dobrego dla mnie z tego nie wynikało – powiedział Adrian Napierała. – Zostałem przesunięty do drużyny rezerw, bo nie doszedłem z klubem do porozumienia w sprawie zmiany kontraktu, a więc jestem nieco zdziwiony, że obecnie tak dużo się o mnie mówi.

* Czy jeśli pojawiłaby się taka szansa zgrałby pan znów w ŁKS?
- Trudno mi się teraz wypowiadać na ten temat. Jestem zawodnikiem Piotrcovii i walczę o miejsce w drużynie, której ambicją jest awans do ekstraklasy. W zespole z Piotrkowa jest obecnie wielu znakomitych zawodników, z wielkim piłkarskim doświadczeniem, jak choćby Tomasz Łapiński, czy Sławomir Majak, od których mogę się wiele nauczyć.

Autor artykułu: (m)

Wewnętrzny sparring piłkarzy ŁKS

Monday, February 10th, 2003

ŁKS zaplanował na minioną sobotę mecz kontrolny z Ruchem Radzionków. Niestety, goście odmówili przyjazdu do Łodzi, chociaż warunki do gry na ośnieżonym bocznym boisku przy al. Unii były całkiem przyzwoite. Nie chcąc burzyć całkowicie programu szkoleniowego, trener Bogusław Pietrzak zarządził sparing wewnętrzny 2 x 25 min. w składach 10-osobowych. Wobec braku dostatecznej liczby piłkarzy szeregi obrony “Czerwonych” uzupełnił sam trener. Stawką tej konfrontacji był ponoć zakład pieniężny między obu stronami. Ale nikt nie stracił ani grosza, ponieważ mecz nie został rozstrzygnięty. W każdym bądź razie wszyscy piłkarze, łącznie z trenerem Bogusławem Pietrzakiem, walczyli bardzo ambitnie. Nieco więcej dogodnych sytuacji, do przerwy, na zdobycie goli wypracowali “Czerwoni”, ale dobrze w bramce “Niebieskich” spisywał się Maciej Samuel, który po kilku latach powrócił do swego macierzystego klubu.

“Niebiescy” – “Czerwoni” 1:1 (0:0)

Bramkę dla “Czerwonych” zdobył Grzelak, a dla “Niebieskich” – Duda.

“Niebiescy”: Samuel – Czpak, Duda, Kowalczyk, Piątek- Masłowski, Sorbian, Assogba, Mierzejewski – Matusiak.

“Czerwoni”: Skrzypiec (Krakowiak)- Wolski, Rączka, Pietrzak, Cieciura – Kaleta, Sessou, Chorała, Grącki- Grzelak. Sędziował Paweł Pskit.

Co porabiali inni piłkarze?
W zajęciach na boisku nie uczestniczyło kilku piłkarzy, którzy narzekają na drobne urazy. Siódme poty na przyrządach w hali wylewali z siebie Sierant, Bartosik i Siwierski.

* A co z pozostałymi, którzy znajdują się w szerokiej kadrze ŁKS?- pytamy kierownika drużyny Jacka Żałobę.
- Stanisławski – choruje, Stolarz – wyjechał do domu w sprawach rodzinnych, podobnie jak i Przybyszewski – słyszymy w odpowiedzi.

* Których piłkarzy widziałby pan w swojej drużynie z sześciu zaproponowanych przez Piotrcovię do ŁKS? – zwracamy się do trenera Bogusława Pietrzaka.
- Ja nic o takiej propozycji oficjalnie nie wiem- odpowiada trener. – Dowiedziałem się o tym tylko z publikacji prasowych. Prywatnie odpowiem, że z tej szóstki czterech mogłoby być przydatnych dla naszej drużyny. W najbliższą środę piłkarze ŁKS wyjadą na sparing do Ruchu Chorzów. Będzie to kolejny wymagający egzaminator, który w jakimś tam stopniu odsłoni możliwości ełkaesiaków w zmaganich o II-ligowe punkty.

Autor artykułu: (m. st.)

Antoni Ptak: Pomysł nie z tej planety

Monday, February 10th, 2003

* Czy stanie pan do ewentualnego przetargu o kupno II-ligowej drużyny piłkarskiej ŁKS? – zwracamy się do b. prezesa Spółki Piłkarskiej ŁKS Ptak, Antoniego Ptaka.
- Jakiego przetargu?- pyta zdumiony obecny właściciel II-ligowej drużyny piłkarskiej Piotrcovii Antoni Ptak. – To bardzo oryginalny pomysł, chyba niespotykany w historii polskiej piłki nożnej. A czy jest w tym przetargowym piśmie mowa o tym, kto ma zapłacić długi zaciągnięte przez Stowarzyszenie ŁKS na cele II-ligowej drużyny?

* Nie, nie ma o tym mowy – odpowiadamy.
- Zresztą jeżeli o mnie chodzi nie ma to znaczenia, ponieważ do tego przetargu z całą pewnością nie stanę. Przykro mi tylko, że piłka nożna ŁKS przeżywa tak głęboki kryzys sportowo – organizacyjno – finansowy. Ja przekazałem sekcję piłki nożnej, wraz z zawodnikami formalnie przynależnymi do Piotrcovii Ptak, do Stowarzyszenia ŁKS za darmo, bez złotówki zadłużenia. Dziwię się więc bardzo, że w stosunkowo krótkim czasie doszło w tym klubie do takiej piłkarskiej degrengolady.
Jeszcze do niedawna byłem zdecydowany przyjść ŁKS z pomocą, ale bardzo nielojalni okazali się w stosunku do mnie, zarówno prezes Roman Stępień, jak i jego prawa ręka Janusz Matusiak. Dotyczy to także części kibiców. W tej sytuacji o żadnej współpracy z ŁKS z mojej strony mowy być nie może.

Autor artykułu: (m. st.)

Chciał przekupić policjantów

Friday, February 7th, 2003

Wczoraj nad ranem przed hotelem “Mazowiecki” przy ulicy Strzelców Kaniowskich policyjni wywiadowcy zauważyli trzech podejrzanie zachowujących się mężczyzn. Dwaj z nich siedzieli w peugeocie, a jeden zaglądał do auta przez wybitą szybę. To właśnie ten ostatni słysząc polecenia policjantów zaatakował ich. Szybko został obezwładniony. Skuty kajdankami 35-latek zaproponował funkcjonariuszom 100 złotych w zamian za uwolnienie.
Teraz odpowie jeszcze za usiłowanie wręczenia łapówki.
Dwóm jego kompanom w wieku 23 i 19 lat przedstawiono tylko zarzut włamania.
Wszyscy byli nietrzeźwi, mieli od 1 do 1,9 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu.

Autor artykułu: (dag)

Ceny benzyny skoczyły do góry

Friday, February 7th, 2003

Oponad 20 groszy na litrze podrożało w ciągu zaledwie kilku godzin paliwo na większości łódzkich stacji. Takich skoków cen dawno w Łodzi nie było.

- To pewnie wynik zbliżającego się konfliktu z Irakiem i wahań cen na światowych rynkach – komentowali kierowcy. Innego zdania są natomiast fachowcy.

- Kierowcy mogą być spokojni, bo sytuacja cenowa na łódzkim rynku paliw nie ma nic wspólnego z Irakiem – usłyszeliśmy w biurze maklerskim “Refleks”. – Takie skoki są normalne. Łódź ma najniższe ceny w Polsce – wczoraj litr bezołowiowej 95kosztował od 3,17 zł do 3,31 zł. Gdzie indziej to samo paliwo kosztuje nawet 3,42 zł za litr. Analitycy twierdzą, że w ciągu kilku dni paliwo stanieje.

Autor artykułu: (tj)