Teraz czeka piłkarzy Widzewa jeden z najważniejszych meczów – z Wisłą Płock. Obie drużyny zagrożone są spadkiem z ekstraklasy. Będzie to walka o przysłowiowe 6 punktów.
* Czy przewiduje pan przed tym spotkaniem rozegranie meczu kontrolnego? – pytamy trenera Widzewa Petra Nemca.
– Nie widzę takiej potrzeby – słyszymy w odpowiedzi. Trenujemy według wcześniej ustalonego programu szkoleniowego. Nareszcie są warunki do treningów z piłkami, czego brakowało wcześniej naszym piłkarzom.
Cieszę się, że wszyscy zawodnicy, z wyjątkiem Miodraga Andjelkovica, są zdrowi, a więc będziemy mogli wystąpić przeciwko Wiśle w najsilniejszym zestawieniu.
* Ale wiele do życzenia pozostawia ponoć atmosfera wewnątrz drużyny?
– Dziwi to pana? Po dwóch z rzędu porażkach w każdym zespole sportowym występują jakieś niesnaski. W Widzewie nie są one na tyle silne, aby mogły zdestabilizować drużynę od wewnątrz. Raczej oczekuję, że te niepowodzenia wywołają w piłkarzach sportową złość i zmobilizują ich do jeszcze bardziej ambitnej walki w następnych spotkaniach o mistrzowskie punkty.
* Czy to prawda, że jest pan ubezwłasnowolniony w ustalaniu składu drużyny na poszczególne mecze ligowe, że działacze podejmują w tej newralgicznej sprawie decyzje za pana?
– Nic podobnego nie miało miejsca, od czasu kiedy pracuję w Widzewie. Gdyby któryś z działaczy chciał wyręczać mnie w pracy trenerskiej to natychmiast pożegnałbym się z klubem.
Ustaliłem to zresztą z działaczami przed podpisaniem kontraktu z Widzewem. W sprawie tak istotnej jak zestawienie składu drużyny na mecze nie może być mowy o żadnej dwuwładzy. Ja ponoszę pełną odpowiedzialność, tak za ustalanie składu zespołu, jak i osiągane przez zespół wyniki.
* Jak ocenia pan szanse Widzewa, jeżeli chodzi o utrzymanie się trenowanej przez pana drużyny w I lidze?
– Sytuacja Widzewa jest bardzo trudna, ale bynajmniej nie beznadziejna. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 12 spotkań, a więc teoretycznie można zdobyć aż 36 punktów. Na tak duży dorobek nie ma co jednak liczyć, ale stać naszą drużynę na to, aby wydźwignąć się ze strefy zagrożonej bezpośrednio spadkiem do II ligi. Dysponujemy całkiem przyzwoitym, potencjałem piłkarskim, jak na wymogi polskiej ekstraklasy. Jestem więc umiarkowanym optymistą.
* Czego brakuje pańskim graczom, aby spełniali oczekiwania kibiców?
– Skuteczności strzeleckiej i przysłowiowego łutu szczęścia. Wierzę, że już w konfrontacji z Wisłą Płock nasi piłkarze nie sprawią zawodu swym wiernym fanom.
Na stadionie będzie zielono
Wczoraj na głównej płycie boiska Widzewa wysypano specjalny nawóz, po którym trawa ma rosnąć, jak przysłowiowe ciasto na drożdżach.
– Fachowcy od murawy naszego stadionu twierdzą, że za półtora tygodnia, a więc na mecz z Wisłą Płock, nawierzchnia pokryje się zieloną, równo przyciętą trawą
– mówi kierownik widzewskiej drużyny Tadeusz
Gapiński. Jeżeli tylko nie będzie padać deszcz to piłkarze będą mieli bardzo dobre warunki do gry, co powinno mieć również wpływ na poziom zawodów. Mam nadzieję, że murawa będzie sprzyjać naszej drużynie i odniesie ona tak bardzo potrzebne zwycięstwo.
Autor artykułu: (m. st.)