To był majstersztyk. W ostatniej minucie rzut wolny z ok. 25 metrów wykonywali łodzianie. Goście stanęli w murze, a długi rozbieg do piłki wziął Piotr Mosór. Kiedy wszyscy spodziewali się silnego strzału na bramkę, na inne, mistrzowskie rozwiązanie zdecydował się łódzki obrońca.
Piotr Mosór nie strzelał, tylko podał na lewo do pozostawionego bez opieki Piotra Włodarczyka. Rozgrywający bardzo dobry mecz łódzki napastnik przyjął piłkę, przymierzył i posłał futbolówkę w długi róg bramki drużyny GKS Katowice. W taki sposób widzewiacy zdobyli drugą, decydującą o zwycięstwie bramkę. Piłkarze Widzewa nie kryli wielkiej radości.
Po pierwszych minutach spotkania wydawało się, że trudno będzie łodzianom osiągnąć sukces w ligowej premierze. Co prawda okazało się, że wicelider tabeli – GKS Katowice nie prezentuje wielkich umiejętności, ale także widzewiacy nie mieli sposobu na grę.
W drugiej linii grało dwóch odpowiedzialnych za grę obronną piłkarzy: Przemysław Urbaniak i Maciej Scherfchen. Nominalnym napastnikiem był tylko Piotr Włodarczyk. Dość powiedzieć, że przez pierwsze minuty spotkania żadna ze stron nie stworzyła groźnej, podbramkowej sytuacji.
W 40 min. łodzianie oddali pierwszy strzał na bramkę gości i zdobyli prowadzenie! Ten gol także padł po interesującej akcji. Jerzy Podbrożny przed polem karnym zagrał na prawo do Patryka Rachwała, który natychmiast z pierwszej piłki zagrał wzdłuż bramki gości do Piotra Włodarczyka. Podania nie zdążył zablokować laureat Oscara Jarosław Tkocz, podanie trafiło do Włodarczyka, który także z pierwszej piłki posłał futbolówkę do siatki. Na przerwę łodzianie schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
W 52 min. sędzia Mirosław Ryszka musiał przerwać grę na kilkadziesiąt sekund, gdyż kibice GKS odpalili race, a gryzący dym sprawił, iż łzy popłynęły z oczu piłkarzy.
Pięć minut później brakiem odpowiedzialności popisał się Damian Seweryn. Z prawej strony długą piłkę do niego zagrał Patryk Rachwał. Seweryn wbiegał w pole karne, ale nie sięgnął piłki i ratował się zagraniem ręką. Sędzia przewinienie zauważył, ukarał widzewiaka żółtą kartką, a że był to drugi w tym meczu kartonik dla łodzianina, ujrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.
Grający w dziesiątkę widzewiacy nastawili się na kontry. Co ciekawe, katowiczanie mimo przewagi nie byli w stanie zagrozić bramce Zbigniewa Robakiewicza. Łódzka defensywa grała bezbłędnie, a pozostawiony w przodzie Piotr Włodarczyk w pojedynkę toczył zacięte boje z zawodnikami gości.
Po jednej z takich akcji w 62 min. bliski zdobycia bramki był Jerzy Podbrożny. Piotr Włodarczyk przeprowadził rajd przez pół boiska i idealnie podał do Jerzego Podbrożnego. Autor 118 goli w ekstraklasie strzelił silnie, ale kolejnego gola nie zdobył, bowiem piłka przeleciała nad bramką gości.
Nadal dziesięciu widzewiaków dyktowało warunki gry na boisku. W 78 min. Jerzy Podbroźny efektownie piętą zagrał do Adama Cichonia, którego dośrodkowanie wybite zostało na róg. Po wrzutce z narożnika boiska w dogodnej sytuacji znalazł się Kazimierz Węgrzyn, ale piłka po jego strzale głową minimalnie minęła cel.
W 83 min. na strzał z 16 metrów zdecydował się Piotr Włodarczyk. Piłkę pewnie złapał jednak Jarosław Tkocz.
Aż nadeszła ostatnia minuta meczu i mistrzowsko rozegrany rzut wolny. Łodzianie pewnie pokonali wicelidera tabeli. Zaprezentowali dobre przygotowanie do sezonu i typowy dla Widzewa charakter. Ambicji i walki odmówić im nie sposób.
Widzewiacy zwiększyli swoje szanse utrzymania w ekstraklasie.
*****
1:0 – Włodarczyk (40), 2:0 – Włodarczyk (90). SĘDZIOWAŁ: Mirosław Ryszka (Warszawa). WIDZÓW 7.500. ŻÓŁTE KARTKI: Seweryn, Terlecki (Widzew), Bojarski, Kowalczyk, Yahaya (GKS). CZERWONA KARTKA: Seweryn (58, Widzew).
Noty Widzewa w rankingu „Złote Buty”
Robakiewicz 7 – Mosór 8, Węgrzyn 7, Urbaniak 6, Boldt 6 – Rachwał 7, Scherfchen 7, Podbrożny 7 (90, Morawski 0), Terlecki 6 (76, Cichoń 1), Seweryn 0 – Włodarczyk 9.
Autor artykułu: Dariusz Kuczmera