Archive for April, 2003

Dziś żużel w Łodzi

Wednesday, April 23rd, 2003

Na torze przy ul. 6 Sierpnia odbędzie się dziś żużlowa inauguracja sezonu. O godz. 16 rozpocznie się półfinał krajowych eliminacji do indywidualnych mistrzostw Europy. Startować będzie jeden łodzianin: Piotr Padowski.

Rywalizować będą ponadto: Andrzej Huszcza, Rafał Okoniewski (ZKŻ Zielona Góra), Damian Baliński, Krzysztof Kasprzak (Unia Leszno), Krzysztof Pecyna (Polonia Piła), Mariusz Węgrzyk (RKM Rybnik), Andrzej Zieja, Krzysztof Jabłoński (Start Gniezno), Wiesław Jaguś, Robert Sawina (Apator Toruń), Sławomir Drabik (Atlas Wrocław), Tomasz Piszcz (TŻ Lublin), Piotr Paluch (Stal Gorzów), Waldemar Walczak (Gwardia Warszawa), Tomasz Cieślewicz (Wybrzeże Gdańsk).

Rezerwowi: Tomasz Jędrzejak (Atlas Wrocław), Marek Cieślewicz (Wybrzeże Gdańsk), Łukasz Jankowski (Unia Leszno), Piotr Dym (Kolejarz Rawicz).

Do finału awansuje ośmiu zawodników, a dziewiąty będzie w finale rezerwowym. Podobny półfinał dziś odbędzie się w Krośnie. Bilety na łódzkie zawody kosztują 14 i 8 zł.
Emocje ligowe łódzkich kibiców czekają w najbliższą niedzielę. O godz. 16 TŻ Łódź na własnym torze podejmować będzie Kolejarza Opole.

Obie drużyny na inaugurację doznały porażek. Łodzianie ulegli w Grudziądzu GTŻ 42:48, a opolanie przegrali na własnym torze ŻKS Krosno 38:52.

Autor artykułu: (dk)

Trzy bezcenne punkty – Widzew – Szczakowianka 1:0

Tuesday, April 22nd, 2003

W meczu z Garbarnią Szczakowianka piłkarze Widzewa zagrali słabiej aniżeli w spotkaniu z Lechem. Ale w Poznaniu zeszli z boiska pokonani, zaś przed własną publicznością zdobyli tak bardzo potrzebny im komplet punktów. I to się liczy…

Porywisty wiatr, który był do przerwy sprzymierzeńcem widzewiaków, utrudniał prowadzenie normalnej gry. Jednak pierwszy, bardzo groźny, atak przeprowadzili w 4 min. goście. Marek Kubisz dokładnie podał piłkę w pole karne do Dariusza Kozubka, który miał przed sobą tylko Zbigniewa Robakiewicza. Na szczęście bramkarz łódzki wykazał świetny refleks broniąc nogami strzał napastnika.

Łodzianie odpowiedzieli, prawie natychmiast, dwiema szybko wyprowadzonymi kontrami. W pierwszym przypadku Piotr Włodarczyk zdołał wprawdzie wymanewrować obronę rywali, ale jego uderzenie z bliskiej odległości wybronił nogami Andrzej Bledzewski. W drugim – Włodarczyk dośrodkował piłkę wzdłuż bramki Szczakowianki.

Doszedł do niej Jerzy Podbrożny, który skierował ją do wychodzącego na czystą pozycję Giuliano, a ten nie miał już najmniejszych problemów z wpisaniem się na listę strzelców. Była to, jak się później okazało, jedyna bramka tego meczu.

W 18 min. Szczakowianka miała wyśmienitą okazję do uzyskania wyrównania. Po składnie przeprowadzonym ataku, w jego końcowym fragmencie, Maciej Iwański dograł piłkę do Roberta Chudego, który znalazł się sam na sam ze Zbigniewem Robakiewiczem, ale golkiper gospodarzy znów popisał się wspaniałą interwencją. Można powiedzieć, że właśnie w znacznym stopniu dzięki niemu Widzew zdołał w tym pojedynku zdobyć komplet punktów.

W ostatnim kwadransie poprzedzającym gwizdek sędziego na przerwę rezultat meczu mogli podwyższyć Michał Stasiak i Jerzy Podbrożny. Pierwszy z nich posłał jednak piłkę głową, po dośrodkowaniu z rogu, tuż nad poprzeczką, a drugi zachował się jak nowicjusz nie potrafiąc wykorzystać dwukrotnie idealnych dograń piłki przez partnerów – Michała Stasiaka i Piotra Włodarczyka.

W drugiej odsłonie, jak mówią piłkarze, gra siadła. W działaniach obu drużyn było o wiele więcej chaosu, aniżeli składnych, przyjemnych dla oka, i skutecznych, działań ofensywnych. Szczakowianka zdobywała się, od czasu do czasu, na próby atakowania przedpola gospodarzy, ale brakowało jej siły przebicia, aby mogła sforsować blok obronny łodzian i dojść do czystej pozycji.

O wiele bliżsi zdobycia dalszych goli byli widzewiacy. W 64 min., po dokładnym dograniu piłki przez Piotra Włodarczyka, w pobliżu pola bramkowego znalazł się Giuliano, ale mocno naciskany przez obrońcę gości posłał piłkę w aut. Z kolei w 78 min. świetną akcją indywidualną popisał się Maciej Terlecki. Zdołał wbiec z piłką w pole karne, ale jego silny strzał poszybował nad poprzeczką. I na tym właściwie skończyły się jakiekolwiek większe emocje, które mogłyby podwyższyć adrenalinę wśród gorąco dopingujących swych pupilów kibiców Widzewa.

*****

Widzew – Szczakowianka 1:0

1:0 – Giuliano (8). Żółte kartki: Mosór, Scherfchen i Rachwał (wszyscy Widzew). Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Widzów 5031.

NOTY WIDZEWA W RANKINGU „ZŁOTE BUTY”

Robakiewicz 8 – Mosór 5, Stasiak 6, Węgrzyn 7, Gostyński 5, Giuliano 6 (90 Cichoń 0), Terlecki 4, Scherfchen 5, Podbrożny 3 (70, Seweryn 1) Rachwał 5 (88, Urbaniak 0) – Włodarczyk 7

Autor artykułu: Michał Strzelecki

Przedwczesny dyngus na osiedlach

Friday, April 18th, 2003

Choć do lanego poniedziałku jeszcze kilka dni młodzież już toczy prawdziwe bitwy wodne.

- Na plac zabaw wychodzimy tylko z dziadkiem, bo on nas obroni przed oblaniem – żalą się Ania i Natalia z Retkini. – Chłopaki nikogo nie oszczędzą. Nasza koleżanka siedziała wczoraj na ławce i polali jej całe włosy. Pod nieobecność rodziców osiedlowe łobuziaki bez skrupułów potrafią od stóp do głów zmoczyć nawet osoby starsze. Do tej pory nikt nie doniósł na nich do straży miejskiej czy policji. Poszkodowani co najwyżej skarżą się ich rodzicom.

W ubiegłym roku na gorącym uczynku zatrzymano 150 chuliganów oblewających przechodniów. Zarekwirowano ponad 200 wiader. Pełnoletni odpowiadali przed sądem. Nieletni byli karani jedynie upomnieniami, skierowanymi do rodziców i do szkół.

Autor artykułu: (mj)

Wycieczki po… dnie stawu w parku im. Reymonta

Friday, April 18th, 2003

Spacery po dnie stawu w parku im. Reymonta stały się atrakcją dla okolicznych mieszkańców. Po dnie pustego zbiornika jeżdżą rowerzyści, przechadzają się właściciele psów, dzieci grają w piłkę.

Starsi podchodzą pod brzeg stawu przy ul. Piotrkowskiej (gdzie zbiornik jest najgłębszy) i sprawdzają dokąd sięgałaby woda.

- Dno stawu jest jak specjalna ścieżka dla rowerów – mówi 12-letni rowerzysta Bartek. – “Góralem” jeździ się tu super. Są górki i dołki. Mogliby ten staw zostawić pusty…

- Nigdy nie byłem na dnie takiego zbiornika – opowiada emeryt Wiesław Kostrzewa. – To ciekawe. Już wcześniej chciałem tu pospacerować, ale nie było jak, takie było błocko. Szkoda tylko, że jest tu tyle śmieci.

Jednak Wydział Ochrony Środowiska na razie nie planuje prac porządkowych na dnie stawu ani zabezpieczenia jego brzegów przed spacerowiczami.
- Porządek zrobimy dopiero przed napuszczeniem świeżej wody – mówi Grażyna Ojrzyńska z WOŚ w Urzędzie Miasta. – Teraz robotnicy zajmują się odwiertami i montowaniem istalacji dopływowej i odpływowej. Staw będzie więc lokalną atrakcją jeszcze przez co najmniej dwa miesiące. Dopiero w lipcu ekipy remontowe, które budują nową studnię głębinową (drążoną na około 120 metrów), zakończą prace. Wtedy wpuszczą wodę, a w najgłębszej części zbiornika założą wodotrysk. – To połączenie stawu z fontanną – tłumaczy G. Ojrzyńska. – Woda w stawie będzie napowietrzana i czystsza niż dotychczas, bo bez glonów i planktonu.

Autor artykułu: (aga)

Fundacja zaprasza na “Pietrynę”

Friday, April 18th, 2003

Fundacja Ulicy Piotrkowskiej, która w dniach 12-24 maja 2003 organizuje Święto Łodzi, zwraca się do firm, instytucji, szkół i uczelni chętnych do zaprezentowania się na tej imprezie.

- Pragniemy oddać wam na dwa tygodnie dwukilometrowy odcinek ul. Piotrkowskiej od pl. Wolności do ul. Nawrot – mówi Andrzej Kwietniewski z fundacji. – Oczekujemy, że w Dniach Łodzi pojawią się stragany kupieckie, stoiska promocyjne i prezentacyjne, mała gastronomia, plastycy i handlarze staroci oraz inne formy typowe dla wielkiego festynu handlowego.

Kontakt: Fundacja Ulicy Piotrkowskiej, ul. Piotrkowska 102, tel. 636-40-36, 637-07-15, 0-603 94-35-49.

Autor artykułu: (sim)

ŁKS liczy na punkty w Polkowicach

Wednesday, April 16th, 2003

Piłkarze ŁKS mają na dziś zaplanowany jeden trening, a na jutro trener Bogusław Pietrzak znów przewidział dwukrotnie zajęcia. Najbliższy mecz II ligi ełkaesiacy rozegrają w sobotę w Polkowicach z miejscowym Górnikiem, jednym z głównych kandydatów do wywalczenia miejsca w ekstraklasie. Łodzianie po zwycięstwie nad Tłokami Gorzyce są dobrej myśli przed kolejną ligową potyczką. Liczą na dobry wynik, ale wcześniej także na wypłatę pensji, których jeszcze do wczoraj nie otrzymali.

Trenował już razem z drużyną Michał Stolarz i tylko od jego formy będzie zależało, czy zmieści się w składzie na spotkanie w Polkowicach. Indywidualnie ćwiczył Karol Piątek. Jacek Sorbian grał w rezerwach.

W Polkowicach łódzkich piłkarzy czeka bardzo trudne spotkanie. ŁKS potrzebuje punktów, bo nadal znajduje się w strefie spadkowej, a do bezpiecznego miejsca, gwarantującego utrzymanie w II lidze, brakuje podopiecznym Bogusława Pietrzaka trzech punktów.

- Myślę, że jesteśmy w stanie powalczyć z Górnikiem nawet na ich boisku – powiedział Robert Sierant. – Przed spotkaniem ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki też nie dawano nam szans, a jednak wygraliśmy.

W wygranym meczu z Tłokami pięknego gola strzelił Bartłomiej Grzelak. Takiego uderzenia nie powstydziłby się żaden piłkarz w Europie. Przypominało strzał, którym zdobył gola Figo w spotkaniu Real Madryt – Manchester United.

- Do klasy tego pana to mi jeszcze bardzo daleko i na razie mógłbym tylko torby za nim nosić – powiedział skromnie Bartłomiej Grzelak.

* Czy to była najładniejsza bramka w pana karierze?
- W oficjalnych występach z pewnością tak, choć uważam, że jestem zawodnikiem, który pięknych goli raczej nie strzela. Mam nadzieję, że po tym trafieniu znów piłka będzie mnie szukała w polu karnym, co wyjdzie na korzyść dla naszej drużyny. Może już w Polkowicach.

* Czy macie szanse wywieźć punkty z Polkowic?
- Gdybyśmy wywieźli trzy punkty, byłoby wspaniale. Górnik przegrał mecz i bardzo będzie chciał wygrać, a my musimy kontrować i wykorzystać sprzyjające okazje do strzelenia goli.

We wczorajszym zaległym meczu II ligi doszło do dużej niespodzianki. Hetman Zamość pokonał Arkę Gdynia 2:0 (1:0).

* * * * *

W zaległym spotkaniu IV ligi przegrały rezerwy ŁKS.
* ŁKS II – Włókniarz Konstantynów 1:3 (0:1)
0:1 – Pietrzak (37), 1:1 – Sorbian (47), 1:2 – Samecki (75), 1:3 – Gajek (85).

ŁKS II: Siwierski – Cieciura (78, Spaczyński), Wróblewski, Rolnik, Dworzyński – Chorała (80, Maciąg), Wolski, Sorbian, Sessou – Czpak, Kaleta.
Włókniarz: Jakiel – Osiński, Dziuba, Bienias (43, Janiak), Zieliński – Marciniak (80, T. Smakowski), Dziąg (65, Samecki), Komorowski, Gajek – Pietrzak, Pietrzko.

Autor artykułu: (mm)

Nadzieja gimnastyki: Ania Okupska

Wednesday, April 16th, 2003

Ania Okupska, zawodniczka Tęczy ma dopiero 15 lat, a już od 8 lat trenuje gimnastykę.

Lata pracy przynoszą efekty. W mistrzostwach Polski w klasie pierwszej Ania wywalczyła dwa medale. W ćwiczeniach na poręczach zdobyła złoto, w ćwiczeniach na równoważni – srebro. W ubiegłym roku była brązową medalistką w skoku.

Trener Edward Juszka:- Ania robi systematyczne postępy. Pnie się w górę gimnastycznej elity. Jej celem jest start na igrzyskach olimpijskich w 2008 roku. Dziewczyna pokazała charakter. Odbiła sobie piętę, a jednak nie poddała się, walczyła dzielnie do końca i zdobyła dwa medale.

* Dlaczego zdecydowałaś się uprawiać gimnastykę?
Ania Okupska: – W przedszkolu okazało się, że jestem bardzo sprawna. Poszłam na gimnastyczne zajęcia. Spodobało mi się i zostałam.

* Ile godzin dziennie poświęcasz na trening?
- Pięć – sześć. Uczę się i trenuję w Gimnazjum Sportowym w Zabrzu. Jest nas w klasie 12 dziewcząt. Rano mamy trening, po południu szkołę i wieczorem znów trening. I tak codziennie. Tylko w czwartki mamy wolne popołudnia. Możemy wtedy pochodzić po mieście, pobuszować po sklepach.

d Zabrze jest daleko od Łodzi.
- Niestety, dwa miesiące nie byłam w domu. Na szczęście mama dzwoni do mnie codziennie.

Autor artykułu: (pas)

Przedsiębiorca pogrzebowy przez jeden dzień porządzi Łodzią

Tuesday, April 15th, 2003

W gabinecie prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego zasiądzie jutro, ale tylko na jeden dzień, Witold Skrzydlewski, biznesmen z branży pogrzebowo-kwiaciarskiej. Wczoraj w południe wygrał on licytację prezydenckiego fotela – zaoferował 45 tys. zł. Pieniądze wpłacił już na konto fundacji pomagającej dzieciom chorym na białaczkę. Jerzy Urban, który długo prowadził w licytacji, wycofał się z niej w ostatniej chwili.

Jerzy Urban, typowany na faworyta licytacji, odpuścił. Przyczyny rezygnacji przedstawił w długim oświadczeniu przesłanym do “Expressu” tuż przed zakończeniem licytacji. Napisał m.in., że nie licytował wyżej, bo szkoda mu pieniędzy. Oświadczył: “nie ukrywam zadowolenia”, że pieniądze, które trafią do szpitala przy ul. Spornej “to nie moja forsa”.

“Prezydent Jednego Dnia” weźmie jutro udział w odprawie ze współpracownikami prezydenta, przejdzie się po Piotrkowskiej. Będzie też mógł podjąć jedną decyzję dotyczącą miasta.
- Chyba zakażę straży miejskiej nakładania mandatów – powiedział nam Witold Skrzydlewski. – Niech tylko pouczają, aż do Wielkanocy. A do urzędu przyjdę za dziesięć ósma. Sprawdzę, czy się urzędnicy nie spóźniają.

Licytację “jednodniowej prezydentury” zaproponowała Elżbieta Budny, prezes pomagającej chorym dzieciom fundacji “Krwinka”. Ceną wywoławczą było tysiąc złotych. Stawka szybko się powiększała. Do 6.000 zł kolejnego dnia do 13.500 zł, 16.000 w sobotę (do tej pory górą był Jerzy Urban) i 31.000 zł w niedzielę. Prócz Skrzydlewskiego, we wczorajszej licytacji sporą kwotę – tym razem już 44.444 zł – zadeklarował po raz kolejny mężczyzna przedstawiany przez współorganizatorów licytacji jako Zbigniew Gretka z Opoczna. “Expressowi” nie udało się jednak znaleźć w Opocznie nikogo o takim nazwisku. Chęć wpłaty 31.000 zł zgłosiła prof. Barbara Hanuszkiewicz, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.
Łodzianka, która nie chcąc dopuścić do jednodniowej prezydentury Jerzego Urbana apelowała o wpłaty na konto szpitala przy ul. Spornej, nie była wczoraj w stanie powiedzieć, jakie kwoty udało się zgromadzić. – Okaże się to jutro – stwierdziła.

Wszyscy, którzy zgłosili się do licytacji, dostaną od prezydenta Kropiwnickiego świąteczne kartki z podziękowaniami.

- Mam mieszane uczucia – powiedział “Expressowi” po zakończeniu akcji Jerzy Kropiwnicki. – Czuję wdzięczność dla ofiarodawców i cieszę się wraz z chorymi dziećmi i ich rodzicami, dla których te pieniądze będą pomocą. Przykrość sprawił mi list Jerzego Urbana. Wynika z niego, że przystępując do licytacji chciał sobie tylko zakpić z ludzi wykazujących wrażliwość. Następnym razem przy takiej licytacji trzeba będzie żądać wpłaty zadeklarowanych kwot. Tylko wtedy uniknie się robienia hucpy za darmo.

Jerzy Urban w swym oświadczeniu stwierdził, że to dzięki niemu wylicytowana została tak ogromna kwota, a prezydent Kropiwnicki urządzał “obronę miasta przed Urbanem niczym ks. Kordecki w Częstochowie przed Szwedami” i żmudnie organizował zbiórkę pieniędzy, żeby go przelicytować. Wcześniej zapowiadał, że jako “jednodniowy prezydent” mocno się da we znaki Jerzemu Kropiwnickiemu. Twierdził, że z radością zastąpi prawicowego polityka i pokaże, jak się powinno rządzić podupadłym miastem. Wspominał też m.in., że każe prezydentowi nosić za sobą teczkę pełną ciężkich dzieł Lenina.

* * * * * *
Jerzy Kropiwnicki zarzuca Jerzemu Urbanowi hucpę i kpiny z ludzkiej wrażliwości. Ale sam przecież doprowadził do żenującego spektaklu z udziałem Urbana, godząc się na wystawienie na licytację swego stanowiska. Tak już jest: kto sieje wiatr, zbiera burzę. Całe szczęście, że efektem jest ogromna kwota 45.000 zł, która trafi do szpitala ratującego dzieci przed śmiercią. I nie da się zaprzeczyć, że aż tyle udało się osiągnąć po części dzięki Urbanowi. Szkoda, że przy okazji tak mocno nadwerężając powagę urzędu prezydenta… Co będzie robił jednodniowy prezydent? 8.00 – 9.00 – przekazanie kluczy do prezydenckiego gabinetu, kawa z prezydentem, przegląd prasy i nagrań wiadomości lokalnych telewizji z poprzedniego dnia 9.00 – 10.00 – odprawa z kadrami: wiceprezydenci, sekretarz miasta, skarbnik, dyrektorzy delegatur, komendant straży miejskiej 10.00 – 10.30 – malowanie pisanek 10.45 – wyjazd do szpitala przy ul. Spornej 11.00 – 12.00 – spotkanie z małymi pacjentami, 12.30 – konferencja prasowa w magistracie, 13.30 – obiad, 14.00 – spacer po Piotrkowskiej, 15.00 – 16.00 – internetowy “czat”, 16.00 – pożegnanie

* * * * * *
Wyniki licytacji prezydenckiego fotela w innych miastach:
Bydgoszcz 17.000 zł
Kraków 13.500 zł
Gdańsk 11.100 zł
Warszawa 8.000 zł
Szczecin 8.000 zł
Zielona Góra 8.000 zł
Opole 2.200 zł

Autor artykułu: (kow)

Okradli 100 aut

Monday, April 14th, 2003

Policjanci z komisariatu na Rudzie rozbili szajkę specjalizującą się w kradzieżach akcesoriów samochodowych. Zatrzymano pięć osób. Wśród nich 52-latka, mieszkańca Zduńskiej Woli, który kupował od złodziei skradzione rzeczy. Kradzionymi kołpakami, wkładami do lusterek samochodowych i częściami samochodowymi handlował na giełdzie samochodowej przy ul. Lodowej. Przywoził je starym fordem. Spotkać go można było niemal w każdą niedzielę. Wkłady do lusterek skupował po 6 zł. Za komplet markowych kołpaków płacił około 25 zł.

Wczoraj funkcjonariusze przeszukali domek jednorodzinny należący do pasera. W garażu oprócz akcesoriów samochodowych znaleziono dużo części samochodowych. Podejrzewa się, że wszystkie pochodzą z kradzieży.

Na trop pasera funkcjonariusze wpadli po zatrzymaniu w ubiegłym tygodniu na ul. Myśliwskiej trzech złodziei okradających samochody.

Ich wspólnika ujęli kilka dni później. Podejrzewa się, że od września ubiegłego roku okradli oni około 100 samochodów. Głównie w okolicach szpitala im. M. Kopernika.

Autor artykułu: (em)

Ryżową szczotką – Ośmieszane miasto

Monday, April 14th, 2003

Z nów Łódź jest na ustach całej Polski. Niestety, nie mówi się o nas dobrze. Szyderczy śmiech czy nawet rechot boli bardziej niż celnie wymierzony policzek.

W prawdziwym łódzkim patriocie krew się gotuje z zażenowania i bezsilniej złości, gdy widzi jak jego ukochane miasto staje się zabawką w rękach manipulatorów i domorosłych polityków. Walka o jednodniową władzę w mieście stała się budzącym niesmak spektaklem, w którym gra toczy się między ideologicznym zacietrzewieniem a zwykłą błazenadą. Nie mniej, a może bardziej śmiesznie jest w łódzkim sporcie.

Trenerska piłkarska wańka wstańka – jedni nagle odlatują, drudzy niespodziewanie wracają, trzecich próbuje się zwolnić rękami dziennikarzy – w łódzkich kibicach budzi grozę, na ogólnopolskiej top liście dzierży zdecydowany prymat w walce o miano sportowej bzdury roku.

Pomysł Jana Tomaszewskiego, żeby podać do sądu łódzkich działaczy za ciągłe i skuteczne ośmieszanie legendarnych klubów i odzieranie ich z resztek charyzmy, nie wydaje się pozbawiony sensu. Sam jestem gotów wystąpić w roli świadka oskarżenia, gdy słyszę od zdumionych znajomych z Poznania, że udziałowiec Widzewa będąc przejazdem w Wielkopolsce publicznie nadawał na swój klub, twierdząc, że tak kiepskiej drużyny świat nie widział. Kompletna amnezja. Gość w ciągu 24 godzin zapomniał, że ten zespół lepił własnymi rękami i większość winy powinien wziąć na siebie.

Ludzie łódzkiej piłki są mocni (w gębie) i nie boją się śmieszności. Czy to jednak jest powód do chwały?

Autor artykułu: Rezerwowy Pafka