W meczu z Garbarnią Szczakowianka piłkarze Widzewa zagrali słabiej aniżeli w spotkaniu z Lechem. Ale w Poznaniu zeszli z boiska pokonani, zaś przed własną publicznością zdobyli tak bardzo potrzebny im komplet punktów. I to się liczy…
Porywisty wiatr, który był do przerwy sprzymierzeńcem widzewiaków, utrudniał prowadzenie normalnej gry. Jednak pierwszy, bardzo groźny, atak przeprowadzili w 4 min. goście. Marek Kubisz dokładnie podał piłkę w pole karne do Dariusza Kozubka, który miał przed sobą tylko Zbigniewa Robakiewicza. Na szczęście bramkarz łódzki wykazał świetny refleks broniąc nogami strzał napastnika.
Łodzianie odpowiedzieli, prawie natychmiast, dwiema szybko wyprowadzonymi kontrami. W pierwszym przypadku Piotr Włodarczyk zdołał wprawdzie wymanewrować obronę rywali, ale jego uderzenie z bliskiej odległości wybronił nogami Andrzej Bledzewski. W drugim – Włodarczyk dośrodkował piłkę wzdłuż bramki Szczakowianki.
Doszedł do niej Jerzy Podbrożny, który skierował ją do wychodzącego na czystą pozycję Giuliano, a ten nie miał już najmniejszych problemów z wpisaniem się na listę strzelców. Była to, jak się później okazało, jedyna bramka tego meczu.
W 18 min. Szczakowianka miała wyśmienitą okazję do uzyskania wyrównania. Po składnie przeprowadzonym ataku, w jego końcowym fragmencie, Maciej Iwański dograł piłkę do Roberta Chudego, który znalazł się sam na sam ze Zbigniewem Robakiewiczem, ale golkiper gospodarzy znów popisał się wspaniałą interwencją. Można powiedzieć, że właśnie w znacznym stopniu dzięki niemu Widzew zdołał w tym pojedynku zdobyć komplet punktów.
W ostatnim kwadransie poprzedzającym gwizdek sędziego na przerwę rezultat meczu mogli podwyższyć Michał Stasiak i Jerzy Podbrożny. Pierwszy z nich posłał jednak piłkę głową, po dośrodkowaniu z rogu, tuż nad poprzeczką, a drugi zachował się jak nowicjusz nie potrafiąc wykorzystać dwukrotnie idealnych dograń piłki przez partnerów – Michała Stasiaka i Piotra Włodarczyka.
W drugiej odsłonie, jak mówią piłkarze, gra siadła. W działaniach obu drużyn było o wiele więcej chaosu, aniżeli składnych, przyjemnych dla oka, i skutecznych, działań ofensywnych. Szczakowianka zdobywała się, od czasu do czasu, na próby atakowania przedpola gospodarzy, ale brakowało jej siły przebicia, aby mogła sforsować blok obronny łodzian i dojść do czystej pozycji.
O wiele bliżsi zdobycia dalszych goli byli widzewiacy. W 64 min., po dokładnym dograniu piłki przez Piotra Włodarczyka, w pobliżu pola bramkowego znalazł się Giuliano, ale mocno naciskany przez obrońcę gości posłał piłkę w aut. Z kolei w 78 min. świetną akcją indywidualną popisał się Maciej Terlecki. Zdołał wbiec z piłką w pole karne, ale jego silny strzał poszybował nad poprzeczką. I na tym właściwie skończyły się jakiekolwiek większe emocje, które mogłyby podwyższyć adrenalinę wśród gorąco dopingujących swych pupilów kibiców Widzewa.
*****
Widzew – Szczakowianka 1:0
1:0 – Giuliano (8). Żółte kartki: Mosór, Scherfchen i Rachwał (wszyscy Widzew). Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Widzów 5031.
NOTY WIDZEWA W RANKINGU „ZŁOTE BUTY”
Robakiewicz 8 – Mosór 5, Stasiak 6, Węgrzyn 7, Gostyński 5, Giuliano 6 (90 Cichoń 0), Terlecki 4, Scherfchen 5, Podbrożny 3 (70, Seweryn 1) Rachwał 5 (88, Urbaniak 0) – Włodarczyk 7
Autor artykułu: Michał Strzelecki