Archive for the ‘Archiwa z Express Press’ Category

Więcej nowych torów

Tuesday, May 20th, 2003

900 metrów nowych torów przybędzie w tym roku w Łodzi – zaplanował Wydział Dróg i Transportu Publicznego UMŁ. Remonty bardzo zniszczonych torowisk w trzech miejscach w mieście rozpoczną się w lipcu.

Na pierwszy ogień pójdzie 70-metrowy odcinek torów na ul. Pabianickiej od al. Włókniarzy do ul. Leszczowej. Tutaj jezdnia zostanie poszerzona, a torowisko – wydzielone.

– Tory układane będą na podkładach strunobetonowych i na tłuczniu – powiedziano nam w Zakładzie Torów i Sieci MPK. – Będzie to już ostatni etap wymiany torowiska na ul. Pabianickiej od zajezdni w Chocianowicach do ronda Lotników Lwowskich.

Taką samą metodę zastosuje się na ul. Zgierskiej – w tym roku na odcinku od ul. Dolnej do ul. Flisackiej. Kolejny kawałek nowych torów zostanie położony na al. Włókniarzy od ul. Długosza do ul. Drewnowskiej.

Ponadto ekipy łódzkiego MPK będą naprawiać uszkodzone torowiska w całym mieście. Obecnie pracują na ul. Telefonicznej w rejonie zajezdni.

Autor artykułu: (mr)

Ile Łodzi w Święcie Łodzi?

Tuesday, May 20th, 2003

Majowe Święto Łodzi przyciągnęło ponad 200 wystawców z całego kraju. Łódzcy handlarze narzekają jednak, że są zbyt skromnie reprezentowani i na święcie zarabiają ludzie spoza regionu.

– Chciałem wystawić stoisko ze słodyczami dla dzieci – mówi łódzki przedsiębiorca. – Usłyszałem, że wyłączność ma ktoś z Wielkopolski.

– Musiało dojść do nieporozumienia. Na dwukilometrowej ulicy zmieszczą się przecież prawie wszyscy chętni – mówi Patrycja Dobrzeniecka, z Fundacji Ulicy Piotrkowskiej. – Chcemy jednak, by można było kupić nie tylko łódzkie towary, dlatego m.in. jest też góral z oscypkami.

Jak mówią organizatorzy, wystawcy spoza naszego miasta stanowią około jednej trzeciej ogółu. Są wśród nich firmy z Poznania, Krakowa, Lublina, Zakopanego. Preferowani są jednak łodzianie. Za postawienie na dwa tygodnie stoiska na ul. Piotrkowskiej trzeba zapłacić 200 – 500 zł.

Autor artykułu: (mal)

Karkołomne lądowanie

Tuesday, May 20th, 2003

Niemiecki zabytkowy myśliwiec Fokker pilotowany przez Czecha awaryjnie lądował wczoraj na polu w miejscowości Ignaców niedaleko Bedonia. Maszyna wracała z Międzynarodowego Pikniku Lotniczego w Góraszce. Gdy samolot był nad Ignacowem, niespodziewanie zgasł silnik i pilot podjął ryzyko lądowania.

Wybrał pole obsiane owsem i jęczmieniem. Samolot usiadł, ale wywrócił się i zarył śmigłem w ziemię. Pilotowi nic się nie stało.

Całe zdarzenie obserwował Jan Jura, mieszkaniec wsi Ignaców.

– Przyglądałem się, jak leciał – mówi. – W pewnym momencie silnik jakby się dusił i raptownie zgasł. Samolot zaczął się szybko zniżać. Pilot wykonał jeszcze szeroki łuk, jakby chciał ustawić się do lądowania i posadził trójpłatowca. Po chwili jednak maszynę podbiło i przewróciła się.

Natychmiast krzyknąłem do żony, by dzwoniła na pogotowie, a sam pobiegłem do wypadku. Gdy doskoczyłem do pilota krzyknąłem: żyjesz pan? Zapytałem też, czy samolot nie wybuchnie.

Inni mieszkańcy wsi rzucili się na pomoc.

– Złapałem lornetkę, bo nie mogłem uwierzyć w to, co się stało – dodaje Paweł Tepel, który w okolicy pola ma działkę. – Sąsiad wskoczył na rower górski i ruszył polem. Ja biegłem za nim. Gdy dotarliśmy na miejsce, pilot wydostał się już z kabiny.

– Nie wiem, co stało się z silnikiem, który po prostu przestał pracować – mówi Jan Ptáček, czeski pilot niemieckiego trójpłatowca. – Nie miałem innego wyjścia i musiałem lądować na polu przy prędkości ponad 100 km/h.

Nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji, ale wszystko kontrolowałem. Samolot zostanie rozłożony na części i samochodem przewieziony do Czech. Dobrze, że do awarii doszło nad polami, a nie bliżej miasta.

Przez kilka godzin samolotu pilnowali strażacy. Zanim jednak przybyli na miejsce, mieszkańcy rękami podtrzymywali maszynę, by ta się nie przewróciła.

– Strażacy podstawili drewniane klocki oraz specjalny podnośnik i sytuacja została opanowana – dodaje Paweł Tepel.
Zabytkowa maszyna Fokker wraz z innymi samolotami brała udział w VIII Międzynarodowym Pikniku Lotniczym w Góraszce pod Warszawą. Wczoraj 4 samoloty wracały z imprezy. Miały wylądować na Lublinku, by zatankować paliwo. Po godz. 13 do wsi Ignaców dotarła Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych.

– Porozmawiamy z pilotem, w jakich okolicznościach doszło do tego zdarzenia i spiszemy stosowny protokół – usłyszeliśmy od Edmunda Klicha, z-cy przewodniczącego PKBWL.

– Sprawdzimy też ślady lądowania i zrobimy zdjęcia. Tyle do nas należy. Pilot był ubezpieczony, więc ewentualne straty i koszty pokryje ubezpieczyciel.

*****

Niemiecki myśliwiec Fokker Dr 1 to jednomiejscowy, jednosilnikowy trójpłatowiec myśliwski o konstrukcji mieszanej: rury stalowe, druty i specjalne płótno. Waży ok. 400 kg. Kryty jest płótnem. Prędkość maksymalna, jaką osiąga, to ok. 140 km/h.

Samoloty te wykorzystywano podczas I wojny światowej i były to wówczas najbardziej zwrotne maszyny. Wyposażone m.in. w dwa karabiny. Fokker Dr 1 stał się symbolem I wojny m.in. dzięki niemieckiemu pilotowi Manfredowi von Richthofenowi.

To on latał pomalowanymi na czerwono Fokkerami, odnosząc ogromne sukcesy (osiągnął 80 zwycięstw powietrznych), dzięki którym nazywano go Czerwonym Baronem. Zginął podczas lotu bojowego.

Autor artykułu: (tj)

Pociągi pod złodziejskim nadzorem

Friday, May 16th, 2003

Zaczyna się sezon turystycznych wyjazdów. Ale uwaga! Podróżują też złodzieje. A oni tylko czekają na naszą niefrasobliwość, zwłaszcza w pociągach.

O to, jak się przed nimi uchronić, zapytaliśmy kolejarzy.

– Przede wszystkim nie można spać podczas samotnych podróży. Pracuję w tym zawodzie prawie 30 lat i muszę przyznać, że teraz trzeba szczególnie uważać – twierdzi kierownik pociągu Bogdan Peciak. Łódzki kolejarz wie, co mówi, bo w trasie niejedno widział. W ubiegłym roku przeżył napad bandyty, który sterroryzował go pistoletem.

„Mam dla was po kulce”

– To było dokładnie 16 października na trasie Olsztyn – Łódź-Fabryczna. Wieczorem w okolicach Żyrardowa ktoś zaciągnął hamulec awaryjny. Wraz z konduktorem poszedłem sprawdzić, co się stało – wspomina Peciak.

– Znaleźliśmy ten wagon i poprosiliśmy pasażera o okazanie dowodu osobistego. Wtedy mężczyzna wyjął zza pasa pistolet i powiedział, że ma dla nas po kulce. Broń wycelował w konduktora, a mnie rozkazał, żebym usiadł w przedziale.

Stanowczo dodał, że nigdzie już nie pójdę. Wystraszyłem się, bo facet wzrok miał mętny, jakby był na narkotykach. Po chwili stwierdził, że teraz musi wysiąść i na szczęście dla nas tak zrobił.

Policja zadziałała bardzo szybko. Kolejarze zostali przesłuchani. Wszczęto postępowanie prokuratorskie. Jednak dotąd nie udało się ustalić, kim był podróżny z pistoletem.

– Jeszcze w latach 1994–95 było w miarę spokojnie. Później przestępcy poczuli się pewniej. Złodziejaszki zupełnie przestały się bać, gdy w 1998 roku zlikwidowano wiele kolejowych komisariatów policyjnych – twierdzą kolejarze.

„Skroili” dyplomatę z Afryki

Plaga kradzieży dotknęła głównie podróżnych w nocnych pociągach. Z przerażeniem zaczęto opowiadać sobie o metodach kradzieży: usypianiu gazem oraz rozcinaniu toreb i kurtek.

– Przykładem tej ostatniej metody jest przygoda, która spotkała sekretarza z ambasady pewnego afrykańskiego kraju, który podróżował po Polsce z żoną i dziećmi – wspomina Bogdan Peciak.

– Jechali z Warszawy do Wrocławia kupić auto. Jednak zrozpaczony sekretarz już po paru minutach zorientował się, że został okradziony. Ze zdziwieniem stwierdził, iż miał powycinane kieszenie od… wewnętrznej strony marynarki. Kradzieży dokonano prawdopodobnie jeszcze na zatłoczonym peronie.

Robienie sztucznego tłoku to złodziejska metoda znana od dawna. Niestety, wciąż jest skuteczna. Powinny o niej pamiętać zwłaszcza osoby roztargnione, które noszą dość luźne ubrania i chowają pieniądze do zewnętrznych niezamykanych kieszeni. To wręcz prowokuje złodziei!

– Chciałbym też ostrzec przed metodą „na przewieszkę” – dodaje Jan Kotynia, dyrektor do spraw handlowych w Łódzkich Zakładach Przewozów Pasażerskich PKP.

– Polega ona na wieszaniu w przedziale ubrań w miejscu, gdzie swe okrycia zostawili inni pasażerowie. Wtedy złodziej sięga niby do swojej kurtki i penetruje kieszenie w innych płaszczach.

Łupią pasażerów i kolej

W wyniku działań złodziei i wandali Zakład Przewozów Regionalnych w Łodzi poniósł w ubiegłym roku straty sięgające miliona złotych! Ten niechlubny wynik plasuje nasze województwo w krajowej czołówce. A przecież nikt nie jest w stanie oszacować, jakie straty ponieśli pasażerowie, bo wiele kradzieży nie jest zgłaszanych policji. Oficjalne statystyki mówią tylko o… dwóch okradzionych podróżnych na terenie województwa łódzkiego w I kwartale bieżącego roku i o trzech napadach w roku ubiegłym.

– W 2002 roku funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei zatrzymali 169 osób podejrzanych o włamania, kradzieże i napady. Rok wcześniej tylko 64 osoby – mówi Zbigniew Ciemny, dyrektor do spraw techniczno-eksploatacyjnych łódzkich kolei. – Wzrost skuteczności służb to m.in. skutek powołania grup operacyjno-rozpoznawczych SOK, większego współdziałania z policją i działania patroli żandarmerii wojskowej na dworcach.

– W pociągach pojawiło się więcej patroli policyjnych. Większy nacisk położyliśmy też na współpracę z kolejarzami i to powinno przynieść skutek – dodaje nadkomisarz Tomasz Klimczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Przypomnijmy, że na początku roku łódzcy kolejarze dostali telefony komórkowe, z których w każdej chwili mogą wezwać pomoc. Na dużych stacjach udało się też reaktywować całodobowe posterunki SOK. A jeszcze w tym roku ma być utworzony całodobowy referat policji na dworcu Łódź-Fabryczna. Kolejną dobrą informacją jest zapowiedź zainstalowania trzeciej kamery na tym dworcu. Czy to jednak wystarczy, byśmy poczuli się bezpiecznie w podróży? Wątpliwe, bo złodzieje stosują coraz bardziej wyrafinowane metody.

Pilnuj się sam

– Na trasie do Warszawy jeździ starszy dobrze ubrany pan. Wiem, że to kieszonkowiec, ale on nie daje powodów, aby go zatrzymać. Zawsze ma bilet. Takich jest więcej, a my jesteśmy bezradni, bo policja musi mieć dowody, że oni kradną. A skąd wziąć świadków? – mówi jeden z łódzkich kolejarzy.

Ofiary kradzieży zwykle nawet nie wiedzą, kiedy zostały ogołocone. Wydaje im się, że nie zmrużyły nawet oka, choć tak naprawdę złodzieje wykorzystali ich drzemkę.

– Kieszonkowcy namierzają podróżnych już przy zakupie biletu. Dlatego nie należy płacić grubymi banknotami. No i trzeba uważać przy wsiadaniu do wagonów, bo wtedy najłatwiej zrobić sztuczny tłok – wyjaśnia Jan Kotynia. – Tak robią grupy kieszonkowców z Warszawy, którzy są najaktywniejsi. Oni później obserwują osobę, którą chcą okraść. Są coraz bezwzględniejsi. Zdarza się jednak, że dokumenty ze skradzionych portfeli wyrzucają do śmietniczki w wagonowej toalecie. Jeśli kogoś już spotkało nieszczęście, to warto tam zajrzeć. Pieniędzy raczej się nie odzyska, ale kłopotów będzie odrobinę mniej.

*****

Kolejarze radzą

Oto podstawowe zasady, jakimi powinien kierować się podróżny:

1. Nawet na chwilę nie zostawiać bagażu bez opieki.

2. Nie chować portfela do tylnej kieszeni spodni.

3. Starać się nie spać w czasie podróży.

4. Nie opowiadać obcym o swym majątku.

5. Nie przyjmować poczęstunku od obcych (mogą podać środek nasenny).

6. Zwracać uwagę na osoby, które często i bez powodu zaglądają do przedziału.

7. Bagaże mieć możliwie blisko siebie.

8. Dokumenty, pieniądze i cenne przedmioty zawsze mieć przy sobie.

9. W dalszą podróż kupować tylko bilety sypialne i kuszetki
(te przedziały są zamykane od wewnątrz)

10. Każdy przypadek kradzieży zgłosić od razu do kierownika pociągu.

Autor artykułu: Piotr Polowy

Wielki krzyż nocą wjechał na drabinie

Friday, May 16th, 2003

Kamień spadł z serca – ksiądz Konstanty Marczyk, proboszcz parafii prawosławnej w Łodzi, zrobił znak krzyża, gdy wreszcie pozłacany, duży krzyż zwieńczył dzwonnicę odnawianej cerkwi. Westchnienie ulgi proboszcza było uzasadnione, bo umieszczenie konstrukcji na takiej wysokości nie obyło się bez kłopotów.

O godz. 20 na ul. Kilińskiego przed cerkwią stanęła strażacka drabina mechaniczna. 23-kilogramowy krzyż miał wjechać na górę w koszu umocowanym na jej końcu. Wstrzymano ruch samochodów. Strażak i pracownik, który miał przymocować krzyż, weszli do kosza i ruszyli w górę. Byli w połowie drogi, gdy ksiądz Marczyk pomachał do nich. Kosz wrócił.

– To wzmianka o krzyżu i modlitwa odmówiona podczas jego poświęcenia – ksiądz podał jednemu z mężczyzn małą kartkę, która została umieszczona w krzyżu. Kosz znowu powędrował w górę. Po kilku minutach zjechał… z krzyżem. Okazało się, że na kopule pozostała stara śruba, która uniemożliwia nałożenie go na stalowy pręt. Trzeba było ją usunąć.

Podczas gdy jedna ekipa szukała odpowiednich narzędzi, druga sunęła w górę z ikoną. Niestety, nisza w odnowionej fasadzie, w której miała stanąć ikona, okazała się za mała. Aleksander Newski musiał na razie pozostać w cerkwi.

– Nie było mu sądzone jeszcze tam być – skwitował Konstanty Marczyk.

Druga próba zamontowania krzyża przebiegła już bez kłopotów. Ustawienie go na kopule odbyło się w ramach remontu cerkwi rozpoczętego w ubiegłym roku.

Autor artykułu: (mr)

Ruszył rowerowy patrol

Friday, May 16th, 2003

Na ul. Piotrkowskiej oraz w łódzkich parkach można było spotkać wczoraj patrole rowerowe Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Funkcjonariusze z koszar przy ul. Pienistej wyjechali o godz. 11. Służbę zakończyli po ośmiu godzinach, po przejechaniu dziesiątków kilometrów.

„Zespół rowerowy” tworzy dziesięciu policjantów. Wszyscy są ochotnikami, mają doskonałą kondycję i świetnie jeżdżą na rowerach. Podobnie jak ich koledzy pełniący służbę w radiowozach, są uzbrojeni w broń krótką. Posiadają też kajdanki, pałki i radiotelefony, przez które utrzymują łączność ze stanowiskiem dowodzenia Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

– Każdego dnia, jeśli tylko pozwoli na to pogoda, na miasto będą wyjeżdżały trzy dwuosobowe patrole policjantów na rowerach.

Pod ich szczególną opieką znajdują się miejsca zagrożone przestępczością, w które nie można dojechać samochodem – mówi podinsp. Piotr Stelmach, zastępca naczelnika sekcji zabezpieczenia miasta KMP w Łodzi. – Są to m.in.: ul. Piotrkowska, Arturówek, Stawy Jana, Stawy Stefańskiego, park na Zdrowiu, im. Poniatowskiego oraz wiele innych.

Autor artykułu: (em)

Zabraknie biletów na mecz z Legią

Wednesday, May 14th, 2003

O wielkim zainteresowaniu towarzyszącemu sobotniemu (godz. 16) spotkaniu Widzewa z Legią świadczy fakt, że w kasach łódzkiego stadionu pozostało już niewiele biletów!

– Pod kasami tworzyły się kolejki kibiców – powiedział nam Mariusz Mucha z kiosku z pamiątkami, w którym również sprzedawane są wejściówki. – Choć dziś kasy również będą otwarte do 16, to sądzę, że koło południa biletów już nie będzie.

Karty wstępu na mecz z Legią kosztują 37, 17 i 12 zł, czyli są droższe o 2 zł, bowiem kibice przygotwują niezwykłą oprawę spotkania. Będzie widowisko, jakiego jeszcze w Łodzi, a może w Polsce, nie było.

Także wszystkie bilety przekazane warszawskiej Legii, czyli 450 sztuk, znalazło nabywców. Dokonano dodatkowego zamówienia 50 biletów. Ze stolicy do Łodzi przyjedzie zatem prawie pół tysiąca fanów.

Działaczom Legii, podobnie jak łódzkim, zależy na tym, aby na stadionie Widzewa było spokojnie. Zwolniono odpowiedzialnego za doping kibiców Legii spikera Wojciecha Hadaja. Podczas meczu legionistów z Wisłą Płock wypowiedział mniej więcej takie słowa: – Nigdzie tak nie rzucają w was kamieniami jak na Widzewie. Pamiętajcie o tym. Przygotujcie się odpowiednio.

Piłkarze Widzewa mieli wczoraj pierwszy po remisowym meczu z Groclinem w Grodzisku trening. Tak długi odpoczynek na pewno zawodnikom się przyda. Lekko trenował Maciej Scherfchen, który odczuwa skutki walki w Grodzisku. Zajęcia opuścił Darci Monteiro, który był w Warszawie u lekarza.

Czy Franciszek Smuda będzie zatem mógł wystawić najsilniejszy skład?

Mecze Widzewa z Legią zawsze były szczególne i zasługują na miano szlagierowych. Nawet jeśli łodzianie nie walczą o tytuł mistrza Polski. Czterech z piłkarzy Widzewa broniło swego czasu barw stołecznego klubu: Zbigniew Robakiewicz, Piotr Mosór, Jerzy Podbrożny i Piotr Włodarczyk. W Legii gra dwóch byłych widzewiaków: Tomasz Kiełbowicz i Jacek Magiera. Być może, jeśli zagrają, dojdzie do ekscytującego serbskiego pojedynku napastników: widzewiak Miodrag Andjelkovic kontra legionista Stanko Svitlica. Są dobrymi przyjaciółmi.

Nie mają szans na grę w Widzewie trzej Argentyńczycy Oscar Vera, Paulo Perez i jego brat Carlos Perez. Wszyscy trzej wybierają się na testy do… Wisły Kraków, a swą pomoc zaoferował ich rodak, pomocnik krakowskiej drużyny Mauro Cantoro.

Będzie to 53. mecz ligowy obu drużyn. Widzewiacy mają korzystny bilans, ale muszą go pilnować. Wygrali 18 razy, a tylko jeden mecz mniej przegrali.

Zanotowano również 17 remisów. Stadion przy al. Piłsudskiego jest dla legionistów niezdobyty. Po raz ostatni piłkarze Widzewa przegrali u siebie z Legią prawie 26 lat temu – 14 sierpnia 1977 roku. W następnych dwudziestu dwóch meczach łodzianie 13 razy wygrali i 9 razy zremisowali. Zdobyli 30 goli, a stracili zaledwie 11.

Autor artykułu: (dk)

Młode wilki porwą łódzką publiczność?

Wednesday, May 14th, 2003

Łódzkie mecze siatkarskiej Ligi Światowej były prawdziwym świętem sportu. Hala Sportowa zawsze pękała w szwach, a ludzie bawili się znakomicie, dopingując coraz lepiej grające nasze orły.

Czy tym razem będzie podobnie? W Łodzi gościć będziemy reprezentację Hiszpanii, z którą do tej pory graliśmy cztery razy, odnosząc same zwycięstwa. Mecze odbędą się 13 czerwca o godz. 21 (transmisja TVP 3) i 14 czerwca o godz. 17 (TVP 1). Trener Waldemar Wspaniały wysłał pół kadry na leczenie, uznając, że jesienne mistrzostwa Europy i Puchar Świata są imprezami zdecydowanie ważniejszymi dla naszych siatkarzy.

Nie zobaczymy niestety w akcji ulubieńców widzów – Sebastiana Świderskiego i Pawła Papke, którym szkoleniowiec dał wolne. Czy zdołają porwać publiczność i poprowadzić zespół do zwycięstw młodzi zdolni: Michał Bąkiewicz, Arkadiusz Gołaś, Paweł Siezieniewski, Łukasz Kadziewicz?!

Czy nowa reprezentacja potrafi przywieźć punkty z wyjazdowych pojedynków w Hiszpanii i Wenezueli, a potem pokonać Wenezuelę w Bydgoszczy? Jeśli Polacy po tych sześciu pojedynkach (a walczą jeszcze w grupie z Rosją!) będą mieli szanse na zajęcie jednego z dwóch miejsc premiowanych awansem do finałów ligi, wtedy z pewnością kibiców w Hali Sportowej nie zabraknie.

Organizatorem łódzkich spotkań jest MOSiR, co oznacza, że najpierw pieniądze ze spotkań trafią do miejskiej kasy, a procent od wypracowanego zysku do PZPS. Prezes związku
– Janusz Biesiada pojawi się w Łodzi w poniedziałek i wtedy zostaną dopracowane szczegóły organizacyjne. Wiadomo, że bilety mają kosztować od 20 do 45 zł oraz 100 zł na płytę boiska.

Autor artykułu: (pas)

Tramwaje na pilota

Wednesday, May 14th, 2003

Stanisław Ząber czeka na tramwaj na przystanku przy „Centralu”. Nadjeżdża „Cityrunner”. Pan Stanisław wciska jeden z dwóch przycisków trzymanego w ręku urządzenia przypominającego pilota.

– Linia numer 10, kierunek Augustów – na całym przystanku słychać głos z głośników stojącego „Cityrunnera”.

– Pilot wysyła impuls do nadajnika, znajdującego się w kabinie motorniczego, a komputer pokładowy włącza informację dźwiękową – wyjaśnia Stanisław Ząber, który jest koordynatorem ds. likwidowania barier architektonicznych i komunikacyjnych z ramienia Polskiego Związku Niewidomych w Łodzi.

Pilot i odzywający się tramwaj to system informacji dźwiękowej dla osób niewidomych i słabowidzących. Z takiego udogodnienia z powodzeniem korzystają już niewidomi w Katowicach i Chorzowie. Wynalazek powstał w mieleckiej firmie, znanej także w Łodzi, gdyż wyposaża tabor MPK w inne urządzenia.

Łódzcy niepełnosprawni właśnie testują system informacji dźwiękowej w 15 „Cityrunnerach”. Dotychczas sprawdzają się bardzo dobrze. Informację słychać wyraźnie pomimo ulicznego zgiełku.

Pilota wielkości pudełka zapałek można nosić w kieszeni. Jednak osoba, która chciałaby z niego korzystać, musiałaby zapłacić 60 zł.

– Odpowiedni program można także zainstalować w nowoczesnych, niskopodłogowych autobusach, koszt nie jest zbyt wysoki. Jeśli testy wypadną pomyślnie, skierujemy petycję do władz miasta. Może z okazji Roku Niepełnosprawnych zafundują nam taki podarunek – wzdycha pan Stanisław.

Autor artykułu: (mr)

Najpiękniejsze Mamy i Córki 2003

Monday, May 12th, 2003

Cztery godziny trwały sobotnie eliminacje do finału jedenastej edycji konkursu „Najpiękniejsza Mama i Córka 2003”. Na wybiegu największej hali zdjęciowej Łódzkiego Centrum Filmowego, gdzie kręcono niejeden słynny film i powstało wiele popularnych teleturniejów, zaprezentowało się łącznie 68 par kandydatek. Jury wyłoniło z tego grona 14 duetów, które 26 maja wystąpią na gali finałowej wyborów „Najpiękniejszej Mamy i Córki”.

Wszystkim uczestniczkom eliminacji należą się brawa i gratulacje. Tym większe, że dla olbrzymiej większości pań sobotni występ przed jurorami konkursu był pierwszą w życiu publiczną prezentacją. A jednak mam i córek nie zmogły ani trema, ani też towarzyszące eliminacjom podniecenie.

Wręcz przeciwnie – wystąpiły przed jury z uśmiechami na twarzach, w pełnej krasie i z klasą, której mogłaby im pozazdrościć niejedna gwiazda estrady. Pod wpływem miłej, przyjacielskiej atmosfery, która zapanowała w garderobach już w trakcie przygotowań do pierwszej prezentacji, początkowe onieśmielenie pierzchało bez śladu.

Panie występowały przed jurorami dwukrotnie. Za pierwszym razem w strojach wizytowych, za drugim – w kostiumach kąpielowych. Łatwo dało się zauważyć, iż wiele kandydatek przygotowało kreacje specjalnie na udział w naszym konkursie. Wystąpiły w dobranych kolorem sukniach, w misternie ułożonych fryzurach i precyzyjnych makijażach.

Zaskakiwały zresztą nie tylko elegancją, ale też pomysłami na autoprezentacje, przedstawiając się rymowanymi wierszykami lub wstępując na scenę w rytm wypracowanych w domu układów choreograficznych. Jedna z par powiązała swój występ z… wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, pozostałe panie opowiadały w kilku słowach o swoich zainteresowaniach, marzeniach i pasjach. Córki nazywały mamy siostrami, mamy mówiły o córkach jak o najbliższych przyjaciółkach. Wszystko w krasie uśmiechów, uścisków i cmoknięć w policzki. Choć głosy czasem drżały, uśmiechy jurorów niczym leczniczy balsam koiły nieśmiałość.

Gdy przyszedł czas na występ w kostiumach kąpielowych, temperatura w okolicach sceny wyraźnie podskoczyła o kilka stopni. Choć wiele pań najbardziej obawiało się tej części eliminacji, ośmielone pierwszym wyjściem zaprezentowały się w skąpych strojach z dużą swobodą, gracją i poczuciem humoru. Serca męskiej części jury zabiły mocniej z emocji, gdy jedna z córek żartobliwie szarpnęła za kokardkę kostiumu. Wydawało się, że skrawek materiału zaraz spłynie na podłogę odsłaniając wdzięki modelki… Kokardka okazała się jednak tylko fantazyjną ozdobą i strój pozostał na swoim miejscu.

Przez scenę eliminacji przewinęły się mamy prawniczki, szwaczki, lekarki, kucharki, pielęgniarki, wiele pań prowadzących własne firmy, niemało gospodyń poświęcających się opiece nad domem i dziećmi, nauczycielki… Wśród córek dominowały uczennice gimnazjów, szkół średnich i studentki, m.in. reżyserii, biologii, turystyki, historii sztuki, bankowości i finansów. Były także córki, które same są już mamami kilkuletnich dzieci lub kilkumiesięcznych brzdąców.

Mamy i córki ubiegające się o przepustkę do finału wyborów oceniało dziewięcioosobowe jury w składzie: projektantka mody Anna Skórska z córką Agnieszką, Najpiękniejsza Mama i Córka 2002, czyli Ewa i Katarzyna Bróż, prezes Fundacji Ulicy Piotrkowskiej Marek Janiak oraz mim i choreograf Jarosław Zimowski. „Express Ilustrowany” reprezentowali w tym gronie: redaktor naczelny Marcin Kowalczyk, zastępca redaktora naczelnego Lech Kaźmierczak (przewodniczący jury) i redaktor Piotr Jach. Czternastkę finalistek tegorocznego XI konkursu „Najpiękniejsza Mama i Córka 2003” wyłoniło głosowanie.

Finalistkom gratulujemy. Paniom, które nie dostały się do finału, dziękujemy za udział w konkursie.

Czytelników „Expressu” już dziś zapraszamy na galę finałową wyborów „Najpiękniejszej Mamy i Córki”, która odbędzie się 26 maja br. w Dzień Matki. Bilety będą do nabycia w biurach ogłoszeń „Expressu Ilustrowanego”.

Lada dzień rozpocznie się także internetowe głosowanie, które spośród czternastu par zakwalifikowanych do finału wyłoni Miss Internetu. Szczegóły wkrótce.

Autor artykułu: (pij)