Zasypią ZUS wnioskami

May 12th, 2003

Sąd Najwyższy wyrokiem sprzed kilku dni obronił prawo do wyższych emerytur dziesiątek tysięcy byłych pracowników.

Chodzi tu o osoby, u których brak dokumentów o zarobkach z niektórych lat powoduje konieczność wyboru okresów mniej korzystnych. W rezultacie świadczenie jest niższe od należnego.

Sąd zajmował się sprawą byłego traktorzysty, który na emeryturę przeszedł w połowie lat 90. W ostatnim okresie miał najgorsze zarobki, ale doskonale udokumentowane. Natomiast lepiej zarabiał w latach 70. i 80., ale zdołał skompletować dane o płacach tylko z 19 lat. W tej sytuacji ZUS obliczył mu świadczenie z ostatnich 10 lat.

Wskaźnik podstawy wyniósł 89 procent średniej płacy. Mężczyzna jednak obliczył, że gdyby wziąć jego zarobki z 19 lat, to nawet przy nieudokumentowanych (zerowych) zarobkach z jednego roku, wskaźnik byłby wyższy o 4 procent, a zatem również świadczenie byłoby wyższe. Zażądał od ZUS-u przyjęcia takiego rozwiązania. Odmówiono mu. Takie samo stanowisko zajął sąd pierwszej instancji.

Sąd drugiej instancji miał jednak wątpliwości i wystąpił z pytaniem do SN. Tu podjęto bardzo ważną dla pracowników i emerytów uchwałę. Mówi ona, że przy ustalaniu wysokości emerytury na podstawie zarobków z 20 lat wybranych z całego okresu kariery zawodowej, ZUS musi uwzględnić także te lata, w których nie udało się znaleźć dokumentów potwierdzających płacę.

Sąd nie rozstrzygnął, jaką zastosować w tym przypadku zasadę: czy rok bez udokumentowanych zarobków uznać za rok o zerowej płacy, czy o płacy wynoszącej ustawowe minimum. Który wariant zostanie wybrany w konkretnej sytuacji, o tym w poszczególnych przypadkach mogą orzekać sądy.

Autor artykułu: (kz)

“Diablo” Włodarczyk! – Groclin – Widzew 1:1

May 10th, 2003

Nie była w stanie zdobyć w Grodzisku punktu ani Wisła Kraków, ani Odra Wodzisław. Udało się to Widzewowi. Łodzianie nie załamali się stratą bramki. Konsekwentnie dążyli do wyrównania i cel osiągnęli po strzale „Diablo” Włodarczyka.

W 4 min. pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Z lewej strony zacentrował w pole karne Prusek.

Strzał Zająca z 12 metrów na szczęście dla łodzian zablokował Urbaniak. W 8 min. dobrze Terlecki dograł piłkę do Podbrożnego. Ten jednak zamiast decydować się na strzał z 17 metrów, podał piłkę… nie wiadomo do kogo.

W 12 min. z dobrej strony pokazał się Włodarczyk. Łodzianie przejęli piłkę w środku pola. Napastnik łodzian wymanewrował dwóch rywali, ale jego centra w pole karne została w ostatniej chwili zablokowana. Minutę później Włodarczyk powinien zdobyć gola dla Widzewa. Na prawej stronie szybką składną akcję przeprowadzili Scherfchen z Giuliano. Po centrze prawego pomocnika piłka trafiła w polu karnym na głowę Włodarczyka. Napastnik posłał ją nad poprzeczką bramki gospodarzy. Kilkadziesiąt sekund później piłka po mocnym, niespodziewanym strzale Terleckiego z 20 metrów przeleciała tuż obok słupka.

Pierwsze minuty ku zaskoczeniu widzów należały do łodzian. Widzew schowany na własnej połowie potrafił wyprowadzić kilka składnych, groźnych kontrataków. Nie trwało to jednak długo. Wyjątkowo ostrożnie poczynający sobie łodzianie nie wiedzieli kompletnie co zrobić z piłką po przejściu środka pola. Niestety taktyka Widzewa na uśpienie przeciwnika przyniosła żałosne rezultaty.

Szybki, składny atak gospodarzy w 25 min. przyniósł im gola. Znów na prawej stronie nikt nie był w stanie upilnować Pruska. Boczny pomocnik Groclinu zacentrował w pole karne. Piłkę podbił Węgrzyn. Trafiła ona do nieobstawionego Zająca. Były piłkarz Widzewa zdecydował się na strzał. Zasłonięty Robakiewicz nie miał szans na skuteczną obronę piłki zmierzającej w sam róg łódzkiej bramki.

Były widzewiak, który nadal kibicuje drużynie z al. Piłsudskiego, pogrążył swój były klub. W 34 min. z kolei były ełkaesiak – Wieszczycki mógł dobić łodzian. Na szczęście dla Widzewa jego groźny, techniczny strzał w 34 min. minął słupek bramki.

Widzew próbował atakować, ale wszystko kończyło się uderzeniami, za które nasi gracze zbieraliby brawa w… rugby. Piłka szybowała bowiem wysoko nad poprzeczkę. Efekt był taki, że do przerwy łodzianie nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę Liberdy.

W 51 min. Widzew miał wielkie szczęście. Giuliano nie upilnował Pruska, a ten zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Pomocnikowi Groclinu wyszedł „strzał życia”. Robakiewicz bezradnie odprowadzał piłkę wzrokiem, ale w końcu odetchnął z ulgą, bowiem trafiła ona w słupek.

W 55 min. przedarł się przez obronę gości Terlecki. Jego uderzenie z 20 metrów sparował na rzut rożny Liberda.
Przez długie minuty drugiej połowy gra toczyła się w sennym tempie głównie w środku pola. Trener Franciszek Smuda próbował ratować sytuację, wprowdził nowych piłkarzy, mających ciągnąć akcje do przodu. I to zaczęło procentować na boisku.

W 73 min. na strzał z 30 metrów zdobył się Podbrożny. Piłka po jego fantastycznym uderzeniu trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Następna akcja przyniosła gola Widzewowi. Rzut wolny pośredni rozegrali Terlecki z Włodarczykiem.

Napastnik łodzian pokazał, że jest graczem z prawdziwego zdarzenia. Z 17 metrów uderzył silnie, precyzyjnie po ziemi. Piłka przeleciała obok ręki Liberdy i wpadła w róg bramki Groclinu.

W 84 min. po rzucie rożnym wykonywanym przez Pruska, rezerwowy Rasiak uderzając piłkę głową trafił wprost w ręce Robakiewicza. Minutę później piłka po strzale Sobolewskiego o kilkanaście centymetrów minęła poprzeczkę łódzkiej bramki. W 94 min. Prusek uderzając z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę.

Sprawiedliwości stało się zadość. Widzew zasłużył sobie na jeden punkt i go zdobył.

*****

Groclin – Widzew 1:1

1:0 – Zając (25), 1:1 – Włodarczyk (79).

Żółte kartki: Węgrzyn, Stasiak, Urbaniak. Mosór, Monteiro, Pawlak, Kozioł. Sędziował P. Święs (Katowice). Widzów 4 tys.

NOTY W RANKINGU „SREBRNE BUTY”

Widzew: Robakiewicz 6 – Mosór 3 (54, Rachwał 2), Węgrzyn 6, Stasiak 6, Urbaniak 1 (34, Seweryn 5) – Giuliano 6, Scherfchen 3 (68, Dymkowski 2), Terlecki 6, Monteiro 6 – Podbrożny 7, Włodarczyk 8

Autor artykułu: Michał Strzelecki

ŁKS kontra… ŁKS

May 8th, 2003

Sobotni mecz (godz.17) o mistrzostwo II ligi piłkarskiej między Piotrcovią i ŁKS ma, obok aspektu czysto sportowego, specyficzną otoczkę rywalizacji.

Otóż po przeciwnych stronach boiska staną naprzeciw siebie piłkarze, którzy aktualnie reprezentują klub przy al. Unii i ci, którzy byli z nim związani w nie tak odległej przeszłości. Tych, którzy mają za sobą mniej lub bardziej długotrwałe związki z ŁKS, jest w Piotrcovii aż 15, a pięciu z nich to wychowankowie łódzkiego klubu (Tomasz Lenart, Michał Łabędzki, Marcin Krysiński, Paweł Magdoń i Przemysław Kaźmierczak).

– Z tej piątki, którą pan wymienił, Paweł Magdoń i Przemysław Kaźmierczak z całą pewnością nie wystąpią, ponieważ pauzują za żółte kartki – mówi trener Piotrcovii Krzysztof Wolak. Pozostali są zdrowi, a więc zapewne uwzględnię ich w podstawowym składzie.

* Mecz Piotrcovia – ŁKS ma szczególne znaczenie prestiżowe.

– Ja tak na to spotkanie nie patrzę. Dla mnie jest ono tylko jednym z wielu spotkań ligowych. I nic poza tym. Pragnę, aby w podobny sposób potraktowali tę konfrontację moi piłkarze. Dlatego nie czynimy żadnych dodatkowych przygotowań do sobotniego występu. Trenujemy raz dziennie, z tą tylko zmianą, że dziś i jutro na boisku w Piotrkowie, a nie w Gutowie Małym.

* Pańska drużyna jest zdecydowanym faworytem.

– Ja do każdego meczu podchodzę z pewną pokorą.

Doświadczenie nauczyło mnie, że w piłce nożnej nie można czuć się pewniakiem. Teoretycznie dysponujemy silniejszym zestawem zawodników od ŁKS, ale to nie oznacza wcale, że zwycięstwo mamy już w kieszeni. Goście, broniący się przed spadkiem do klasy niższej, włożą w ten pojedynek maksimum sił i umiejętności. Będą chcieli uzyskać korzystny dla siebie wynik. Przewiduję, że stoczymy zacięty, wyrównany pojedynek, le sukces będzie po naszej stronie!

Na mecz to Piotrkowa, jak się orientujemy, wybiera się spora grupa kibiców ŁKS. Mamy nadzieję, że będą gorąco zagrzewać swój zespół do walki bez wywołania zadymy. Organizatorzy, zdając sobie sprawę z tego, że jest to mecz podwyższonego ryzyka, wzmacniają siły porządkowe.

Autor artykułu: (m. st.)

Lider w Opocznie

May 8th, 2003

Piłkarzy Stasiaka Ceramika Opoczno czeka mecz z liderem II ligi, najpoważniejszym kandydatem do wywalczenia bez baraży miejsca w ekstraklasie. Polkowiczanie mają obecnie 6 pkt. przewagi nad drugim zespołem w tabeli.

Drużyna z Opoczna o awansie już nie myśli, a raczej spogląda z niepokojem za siebie. Sprawiła to niespodziewana porażka w Gorzycach z Tłokami w ostatniej kolejce ligowych spotkań. W meczu z liderem opocznianie będą chcieli wywalczyć jakąkolwiek zdobycz punktową, by utrzymać dystans nad strefą spadkową. Najlepiej byłoby oczywiście wygrać i dopisać do dorobku 3 pkt.

* Czy jest to możliwe?

Mariusz Łaski (trener Stasiaka Ceramiki) – Dla mnie Górnik Polkowice jest decydowanie najlepszym zespołem II ligi. Już po rundzie jesiennej było widać, że dysponuje najlepszym składem i jest najlepiej zorganizowanym klubem w II lidze. W obecnej sytuacji, gdy ma 6 pkt. przewagi nad pozostałymi drużynami, trudno nawet przypuszczać, by mógł roztrwonić swoją przewagę. Będziemy jednak walczyć w spotkaniu z Górnikiem o zwycięstwo, choć przyświeca nam przede wszystkim cel – nie przegrać. Każda zdobycz punktowa wywalczona w meczu z liderem będzie bardzo cenna.

* Nie potrafiliście wygrać z Tłokami, a myślicie o pokonaniu Górnika Polkowice?

– Jesteśmy drużyną, która mobilizuje się w spotkaniach z silnymi rywalami. Nie możemy sobie pozwolić na porażkę, Górnik walczy o awans, a my o utrzymanie bezpiecznej przewagi nad strefą spadkową. Każdy z naszych zawodników musi pokazać maksimum swoich umiejętności i możliwości. O meczu w Gorzycach musimy jak najszybciej zapomnieć. Boisko Tłoków preferowało walkę fizyczną, a nie grę techniczną, w której czujemy się znacznie lepiej. To był też ambicjonalny mecz trenera Wojdygi, który w poprzednim sezonie pracował w Opocznie, toteż jego zawodnicy wprost wychodzili ze skóry, by z nami wygrać.

* Czy wszyscy zawodnicy będą mogli zagrać przeciwko Górnikowi Polkowice?

– Dalej leczy kontuzję Marcin Włódarczyk, a czwartą żółtą kartkę zobaczył Marcin Janicki i też będzie musiał pauzować. Pozostali przygotowani są do gry.

Mecz Stasiak Ceramika Opoczno – Górnik Polkowice zostanie rozegrany w najbliższą sobotę o godz. 17.

Autor artykułu: (mm)

Sukces młodych łódzkich karateków

May 8th, 2003

Dobrze wypadli łodzianie w II międzynarodowych mistrzostwach karate WKF „Central Europe Open”, które odbyły się w Bydgoszczy. Złote medale w imprezie wywalczyli: Julita Pypeć (Olimp) – kumite kadetek, 55 kg, Marta Lewkowicz (Olimp) – kumite młodziczek, +50 kg, Bartłomiej Pielesiek (Olimp) – kumite juniorów, 75 kg, Dawid Łucki (Olimp) – kata chłopców 9 lat, drużyna młodziczek w kumite – Kamila Warda, Marta Lewkowicz, Magda Jurkowska (wszystkie Olimp) i Anita Bugaja (ŁKKS) oraz zespół KK Shobuken (Marta Dąbrowska, Anna Dudziak, Katarzyna Walecka).

Srebrne medale zdobyli: Wojciech Szymczak (Olimp) – kata chłopców 10 lat, drużyna kumite Olimp (Kamil Warda, Dawid Tuszyński, Daniel Tuszyński), drużyna młodzików w kumite (Jacek Okoń, Łukasz Bocheński, Rafał Zakaszewski – wszyscy Olimp), Anna Dudziak – kumite 12-13 lat. Brązowe medale: Kamila Warda (Olimp) – kumite 12-13 lat, Kamil Warda (Olimp) – kumite chłopców, Piotr Surowiec (Olimp) – kumite kadetów, 55 kg.

Trenerami naszych medalistów są: Maciej Gawłowski (Olimp), Andrzej Marczakowski (KK Shobuken), Maciej Krochmalski (ŁKKS), Janusz Harast i Paweł Walczak (szkoleniowcy Okręgowego Związku Karate w Łodzi).

Autor artykułu: (hof)

XVII Łódzkie Spotkania Baletowe

May 5th, 2003

W Teatrze Wielkim 10 maja zaczyna się (i potrwa do 25 bm.) XVII edycja Łódzkich Spotkań Baletowych. Obok gospodarzy wystąpią: Leipziger Ballett, Ballet Cristina Hoyos, Rosyjski Narodowy Teatr Baletu z Moskwy, Polski Teatr Tańca, Kibbutz Contemporary Dance Company z Izraela.

Na inaugurację z łódzkimi tancerzami prapremierowe widowisko przygotowuje Gray Veredon (twórca m.in. baletowej „Ziemi obiecanej”). „Fascynuje mnie Łódź, bo widzę w tym mieście zaginioną kulturę” – mówi sławny choreograf i reżyser. Teraz sięga do życia i twórczości Katarzyny Kobro, awangardowej rzeźbiarki związanej z miastem.

– Zaczęło się od listu – opowiada Veredon.

– Kiedy pracowałem nad „Ziemią obiecaną”, siostra napisała mi, że w Henry Moore Institute w Leeds jest wystawa tak ważnej artystki. Ja o niej wcześniej nie wiedziałem.

Byłem zaskoczony, że jest związana z właśnie z Łodzią. Poszedłem do Muzeum Sztuki. Prace Kobro mnie zachwyciły. Zdałem sobie sprawę, jak jest znacząca dla współczesnej sztuki. Jej twórczość to trzy potężne ruchy: rewolucja rosyjska, czasy nazizmu i komunizmu, różnorodne kierunki artystyczne, a w to wszystko wpisane jest trudne życie prywatne. W jej biografii są sytuacje nie wyjaśnione do dziś (m.in. dotyczy to jej związku z Władysławem Strzemińskim).

Veredon określa swoje widowisko nie tyle jako balet, co teatr tańca, czy też inscenizację multimedialną (wykorzystane będzie wideo, lasery). Muzykę napisał Sławomir Kulpowicz. (8 czerwca „Kobro” będzie miała „Premierę z Expressem”).

Jak mówi dyrektor baletowego święta Stanisław Dyzbardis, tegorocznym Spotkaniom przyświecała idea, jaka wiązała się z Festiwalem Dialogu Czterech Kultur. Z Niemiec przyjedzie Leipziger Ballett z inscenizacją „Bruckner 8” przygotowaną przez choreograficzną sławę Uwe Scholza. To pierwszy zespół zagraniczny, jaki w 1968 r. wystąpił na łódzkiej imprezie. Po 35 latach przedstawi monumentalne widowisko do VIII Symfonii c–moll Brucknera.

Miłośnicy klasyki obejrzą „Śpiącą królewnę” Czajkowskiego wystawioną przez Rosyjski Narodowy Teatr Baletu z Moskwy (chor. Marius Petipa). Tancerzom będzie towarzyszyła Lwowska Orkiestra Symfoniczna.

Zespół Ewy Wycichowskiej, Polski Teatr Tańca – Balet Poznański, proponuje „Wo–Man w pomidorach” (chor. Yossie Berg), „Ciszę drżących dłoni – Zefirum” (chor. Virpi Pahkinen), „Naszyjnik gołębicy” (chor. Jacek Przybyłowicz).

Festiwal zamknie, nieobecny u nas od lat sześciu, jeden z najlepszych baletów świata – izraelski Kibbutz Contemporary Dance Company. W programie: „Ratel saka” (spektakle przedpołudniowe) i „Screen Saver”. Choreografia Rami Be’er. Muzyka m.in. Scarlatt, Pourke, Mansel.

Obok zespołów reprezentujących „Cztery kultury” będzie gość wyjątkowy: Ballet Cristina Hoyos. Hiszpański zespół jest na tournee we Francji i przerwie je, by wystąpić na Spotkaniach. Miłośnicy tańca będą więc mieli okazję obejrzeć „A Tiempo Ya Compas”, flameco w najlepszym wydaniu.
Wśród imprez towarzyszących, 15 maja, w foyer Teatru Wielkiego przewidziany jest recital fortepianowy Sławomira Kulpowicza wypełniony jego muzyką baletową.
Szczegóły pod tel. 633–31–86.

Ceny biletów na XVII ŁSB

- Teatr Wielki – „Kobro”: 10 bm. – 65, 60, 50 zł. 11 bm. – 40, 35, 25 zł.

(Wejściówki na wszystkie przedstawienia będą mogli kupować uczniowie Szkoły Baletowej i pracownicy TW).

- Leipziger Ballett: 13 i 14 bm. – 50, 40, 30 zł, ulgowe – 40, 30, 20 zł.

- Ballet Cristina Hoyos: 17 i 18 bm. – 70, 60, 50 zł, ulgowe – 60, 50, 40 zł.

- Rosyjski Narodowy Teatr Baletu: 20 i 21 bm. – 50, 40, 30 zł, ulgowe – 40, 30, 20 zł.

- Polski Teatr Tańca: 22 bm.: 40, 30, 20 zł, ulgowe – 30, 20, 15 zł.

- Kibbutz Contemporary Dance Company: 24 i 25 bm. Na spektakle przedpołudniowe: 30, 25, 20 zł, ulgowe – 25, 20, 15 zł. Na wieczorne: 50, 40, 35 zł, ulgowe – 40, 30, 20 zł.

- Na koncert Kulpowicza: 15 bm. – 20 zł.

Autor artykułu: (rs)

Odtruwanie ścian

May 5th, 2003

Dzisiaj ma rozpocząć się zdejmowanie płyt azbestowo-cementowych z bloków na Retkini. Dwa czteropiętrowe budynki u zbiegu ulic Armii Krajowej i Kusocińskiego w całości pokryte są azbestem i to przy nich w pierwszej kolejności staną rusztowania.

W tym roku szkodliwy dla zdrowia materiał zostanie też usunięty z kilkunastu innych bloków na osiedlu “Retkinia-Północ”. Pod koniec roku 2004 ma go już tam nie być na żadnej ścianie. Także na Teofilowie przed miesiącem zdjęto azbestowo-cementowe płyty ze szczytowych ścian wieżowca przy ul. Lnianej. Za miesiąc rozpocznie się demontaż płyt osłaniających balkony kilku budynków.

Zarządcy osiedli coraz częściej podejmują decyzje o usunięciu ze ścian płyt z azbestem w składzie. Jednak, jak twierdzi Marek Skoraczyński, szef łódzkiej firmy w tym wyspecjalizowanej, Łódź jest miastem, które wyzbywa się ich najwolniej.

Przepisy wymagają, by każda zdjęta azbestowo-cementowa płyta została osobno zapakowana w grubą folię i tak dostarczona do zabetonowania firmie wyspecjalizowanej w utylizacji odpadów przemysłowych. Razem z azbestem zabetonowuje się jednorazowe kombinezony pyłochronne, które poza maskami filtrującymi winni nosić usuwający go ludzie. Za usunięcie azbestu i jego utylizację płaci się tyle, co za ocieplenie pozbawionej go już płaszczyzny styropianem i pokrycie jej tynkiem.

“Retkinia-Północ” wyda w tym roku na te zabiegi około 1,5 mln zł. Na łódzkim “Manhattanie” płyty azbestowo-cementowe pokrywają ściany jednego z największych w Polsce budynków mieszkalnych (ok. 600 mieszkań) przy ul. Piotrkowskiej 182. Azbest zostanie tam zastąpiony tynkiem w ramach kompleksowych prac ociepleniowych.

Autor artykułu: (mt)

Sprawdzaj ceny!

May 5th, 2003

Aż jedenaście artykułów spośród osiemnastu, zakupionych przez nas w „Geancie” przy al. Włókniarzy miało zawyżone ceny. Zamiast zapłacić 21,70 zł wydaliśmy 25,80 zł – czyli o 4 złote i 10 groszy więcej…

Wybraliśmy artykuły ze stoiska nabiałowego spisując ceny z kartek przyklejonych do regałów. Po odejściu od kasy okazało się, że 11 z nich ma ceny wyższe. Np. za jogurt, który miał kosztować 39 groszy, kasa naliczyła 79 groszy, a za inny napój mleczny zamiast 1,09 zł – 1,19 zł.

Zakupy robiliśmy o godzinie 19.30. I z tego powodu w biurze obsługi klienta początkowo nie chciano uznać reklamacji. Pracownice tłumaczyły, że ceny wystawione na regale obowiązywały tylko rano! W końcu reklamację uznano i zwrócono nam owe 4,10 zł.

Takie zawyżanie cen nie jest zaskoczeniem dla inspekcji handlowej.

– W jednym z trzech skontrolowanych hipermarketów brakowało cen na regałach, albo wystawione na regałach nie zgadzały się z tymi w kasie. Wafelek, który miał kosztować 74 grosze, w kasie był już o 5 groszy droższy. Chleb tostowy „podrożał” z 1,25 zł do 2,05 – mówi Małgorzata Gołębczyk, kierownik działu spożywczego inspekcji handlowej w Łodzi.

W pierwszym kwartale inspektorzy skontrolowali 12 dużych sklepów. Ceny na regałach od wybijanych w kasie najczęściej różnią się o 10–30 groszy. Inspekcja za takie wykroczenia karze mandatem do 500 zł.

– Klientom radzę, aby sprawdzali cenę każdego artykułu przy czytniku przed podejściem do kasy – mówi Małgorzata Gołębczyk. – Wtedy uniknie się stania w kolejce do punktu obsługi klienta i spisywania protokołu.

Agnieszka Kowalik, asystentka dyrektora „Geant Polska” wyraziła oburzenie sytuacją w łódzkim sklepie i obiecała powiadomić nas o wynikach kontroli.

Autor artykułu: (lb)

Na obchody 3 Maja – marsz!

April 29th, 2003

Łódzkie szkoły mają do jutra zameldować gotowość do udziału w obchodach święta 3 Maja. Do tego czasu dyrektorzy powinni zorganizować 20-osobowe delegacje młodzieży. Telefonogram w tej sprawie rozesłała Maria Piotrowicz, dyrektor miejskiego wydziału edukacji i sportu.

Nie we wszystkich szkołach zaproszenie z magistratu przyjęto entuzjastycznie. Jak nakazać dzieciom przyjście do szkoły w wolny dzień? Co na to rodzice? Wątpliwości mają też ludzie związani z oświatą. Mówią, że przypomina to czasy, gdy urzędnicy równie uprzejmie “zapraszali” młodzież na 1-majowe pochody. Głośno nikt jednak nie chce się dzielić takimi uwagami. Wszak to w końcu narodowe święto.

Zbiórka 20-osobowych delegacji młodzieży, a także nauczycieli i dyrekcji szkół, wyznaczona została w sobotę 3 maja, na godzinę 13.00, na rogu Piotrkowskiej i Jaracza. W telefonogramie dyrektor Piotrowicz przypomina jednak, że uroczystości składają się z dwóch części. Pierwsza odbędzie się przed południem w katedrze przy Piotrkowskiej, druga – o godz. 13.30, przy pomniku Tadeusza Kościuszki na pl. Wolności. 3-majowe uroczystości organizuje w Łodzi Społeczny Komitet Obchodów Świąt i Rocznic Narodowych im. Grzegorza Palki.

Autor artykułu: (kow)

Bieg Ulicy Piotrkowskiej

April 29th, 2003

Ponad 250 osób wzięło udział w Biegu Ulicy Piotrkowskiej, najpopularniejszej zdecydowanie ulicy nie tylko w Łodzi, ale także w Polsce. Biegacze zawodowcy i amatorzy dopingowani byli przez gości honorowych: Artura Partykę i Pawła Czapiewskiego.

Na dystansie 5 km w kategorii open wśród kobiet wygrała Sylwia Badowska (Łódź) 13,54 przed Agnieszką Przybylską (Zgierz) i Katarzyną Żbikowską (Łódź). W rywalizacji mężczyzn zwyciężył Sylwester Urbanowicz ze Zduńskiej Woli 11,09. Drugie miejsce zajął Tomasz Osmulski, a trzecie Tomasz Łubowski.

Na trasie krótszej o połowę (2,5 km) startowała młodzież ze szkół ponadpodstawowych i podstawowych.

Szkoły ponadpodstawowe: 1. Katarzyna Stankiewicz (VI LO) – 6,06, 2. Magdalena Urbanowicz (Technikum Rolnicze Zduńska Wola), 3. Katarzyna Chorzewska (Gimnazjum nr 43); 1. Paweł Derendasz (Gimnazjum nr 43) – 5,26, 2. Borys Osiński (Gimnazjum nr 2 Zduńska Wola), 3. Łukasz Chomontek (XXXI LO).

Szkoły podstawowe: 1. Aleksandra Kwieciniewska (SP nr 5 Zgierz) – 7,13, 2. Magdalena Dorycka (SP nr 5 Zgierz), 3. Jessica Kuś (SP nr 3 Łódź); 1. Kamil Gralewski (SP nr 202 Łódź) 6,38, 2. Mariusz Szczakowski (SP nr 81 Łódź), 3. Arkadiusz Ciesielski (SP nr 3 Łódź).

Autor artykułu: (mm)